SEE BLOGGERS ŁÓDŹ 2018 VI edycja - RELACJA

Cześć Kochani!

Wiem, że ostatnio mało do Was pisałam. Ale! Od dziś wracam! :) Przychodzę do Was z relacją wydarzenia jakie miało miejsce w miniony weekend - SEE BLOGGER ŁÓDŹ! Postanowiłam napisać ją od razu po powrocie, póki jeszcze wszystko pamiętam. :) Bierzcie kawkę lub herbatkę i zapraszam.


Może od początku!

Na See Bloggers Łódź 2018 dostałam się po wcześniejszym zgłoszeniu swojego bloga. Dotychczasowe edycje tego wydarzenia miały miejsce w Gdyni. Nie ukrywam, zanim dowiedziałam się, że tegoroczna - VI edycja będzie w Łodzi, już planowałam pobyt nad morzem! Bardzo chciałam tam jechać. Gdy dowiedziałam się, że w tym roku pojadę jednak do Łodzi, trochę się zmartwiłam, ale! Nie ważne jakie miejsce, ważne co za wydarzenie! :)

Po dostaniu zaproszenia cieszyłam się jak dziecko. Jestem w sieci niespełna rok, a już miałam okazję uczestniczyć w dwóch wydarzeniach, o których marzyłam w momencie założenia strony. Uczucie i radość nie do opisania!

VI edycja See Bloggers 2018r. - największy Festiwal dla twórców internetowych, odbyła się w dniach 23.06-24.06.2018r w Łodzi, w centrum EC1 (bardzo blisko dworca Łódź Fabryczna oraz mojego miejsca pobytu). Do Łodzi przyjechałam już 22 czerwca, w piątek, żeby mieć trochę czasu na ogarnięcie się po podróży oraz wyspanie się na zapowiadający się, intensywny weekend.


Nocleg wykupiłam w hotelu Polonia Palast **, który naprawdę gorąco polecam! Dobra cena, możliwość śniadania, obiekt zlokalizowany 7 minut od centrum EC1!!

Na VI edycję See Bloggers Łódź zaproszono 2000 największych twórców internetowych z całej Polski. Ogromnie się cieszę, że mogłam znaleźć się wśród nich. See Bloggers trwało przez cały weekend, od rana do późnych godzin popołudniowych. Każdy z nas mógł brać udział w otwartych panelach dyskusyjnych oraz warsztatach, na które trzeba było się zapisać kilka dni wcześniej (dostałam się na dwa!). Nie chcę zasypywać Was zbędnymi informacjami, dlatego w relacji uwzględnię tylko te panele, te warsztaty i te spotkania, w których brałam udział. Do rzeczy!

SOBOTA 23.06.2018r. - pierwszy dzień SEE BLOGGERS ŁÓDŹ 2018r. 

Rejestracja uczestników trwała już od godziny 08:00. Wraz ze swoją współlokatorką z pokoju - Basią (www.basiasmoter.pl) udałyśmy się do centrum EC1 kilka minut po 08:00, żebym mogła w spokoju odebrać identyfikator. Gdy już to zrobiłam, udałyśmy się na obchód po całym obiekcie. Chciałyśmy zlokalizować poszczególne sale oraz stoiska wystawców. 

Pierwszego dnia nie zrobiłam za wiele :P. Miałam udać się na panel główny, posłuchać kilku wykładów, chciałam wcisnąć się na warsztaty z fotografii, ale wszystko pokrzyżowali mi - LUDZIE! Blogerki, które już znam (serdecznie pozdrowienia dla dziewczyn - Poli i Gosi z www.blondhairaffair.pl) oraz te, które poznałam własnie tego poranka.

Do godziny 14:00 przechodziłam z nimi caaaaałe centrum! Czas poświęciłyśmy głównie na rozmowy i obchód poszczególnych stoisk wystawców. W sumie cieszę się, że tak wyszło. Nie ma nic lepszego niż zawieranie nowych znajomości. W końcu po to są takie eventy! :) Kogo poznałam dowiecie się ze zdjęć poniżej. Przepraszam za rozmyte zdjęcia :( 

Od lewej: Ewa, ja, Monia <3 

Iga <3 


O 14:00 udałam się na warsztaty z Natura Siberica. Z podobnymi miałam już styczność podczas konferencji Meet Beauty Conference 2018r.. Wiedziałam, że będą ciekawe i nie myliłam się! Część teoretyczna była mi już znana. Prezentacja oraz wykład miałam okazję usłyszeć właśnie na Meet Beauty. Część praktyczna bardzo mi się spodobała, ponieważ mieliśmy okazję zrobić LAS W SŁOIKU, który niestety musiałam oddać, bo nie dotarłby ze mną do domu...


Po warsztatach udałam się na wcześniej umówione spotkanie z jedną z moich czytelniczek. Gdy tylko zobaczyła, że pojawię się w Łodzi, od razu się do mnie odezwała i umówiłyśmy się na meeting. 

Z Weroniką udałyśmy się na kawkę, poplotkować trochę o... WŁOSACH :D. Bardzo ubolewam nad tym, że miałam tak mało wolnego czasu... Takie spotkania mogą trwać godzinami! Mnie wzywał powrót do EC1. Tak czy inaczej czas z Weroniką spędziłam w bardzo przyjemnej atmosferze. Super dziewczyna! Uśmiechnięta, rozgadana - takie osoby lubię! Zobaczcie tylko na Jej włosy! <3 

Werka i jej CUDOWNE afro <3 
Po spotkaniu, wróciłam do hotelu przygotować się na wieczorną galę "hasztagi roku". Na galę dotarłyśmy z Basią, w okolicach 20:00. Basia poszła w swoją stronę, ponieważ była nominowana do odkrycia roku! Basiu, serdeczne gratulacje! <3 Sama zostałam gdzieś w tyle, ponieważ miejsca siedzące jak i stojące z przodu były już zajęte. Jako, że jestem z metra cięta, nie pomogło nawet stanie na palcach i całą galę stałam przy głównym wejściu czekając na Polę i Gosię. Po zakończonej gali doszłyśmy z Basią do wniosku, że na nas pora. Wróciłyśmy do hotelu. Padnięte, bez mocy, a na recepcji czekała na nas... ZIMNA pizza. Była cudowna <3 
Nie. Nie zostałyśmy na koncercie Kasi Nosowskiej ani na afterku. Trochę żałuję, ale potrzebowałam odpocząć przed kolejnym intensywnym dniem. 

Tego dnia poznałam (w końcu osobiście) Agnieszkę Niedziałek! Miło było Cię zobaczyć i zamienić kilka słów. Nie, nie mam zdjęcia. :P Nie wiem czemu. 

W ten sposób minął mi pierwszy dzień See Bloggers! 

NIEDZIELA 24.06.2018r. - DRUGI DZIEŃ SEE BLOGGERS ŁÓDŹ 2018r.

Tego dnia, swoje uczestnictwo w See Bloggers rozpoczęłam w okolicach godziny 08:00. Przyszłam z rana, żeby mieć miejsce na walizkę w szatni. Dzięki Bogu się znalazło! Zaraz po schowaniu klamotów udałam się z dziewczynami w strefę networkingu. Dlaczego? Bo tam podwali śniadanko! :D Fakt faktem od 09:00, ale udało nam się usiąść, wypić w spokoju kawę i herbatę i doczekać się śniadania, zanim pojawiły się tam tabuny ludzi. Dzięki temu mogłyśmy szybciej pójść w swoją stronę i nie spóźnić się na wykłady i warsztaty. Ale... jak wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam TO zdjęcie: 


Przyłapana na gorącym uczynku. Pierwsze, być moze jedyne zdjęcie z See Bloggers, a ja co? Oczywiście przy żarciu :D Ale nic... po tym można mnie poznać. Jak nie rozmawiam to jem! Teraz wiecie po czym mnie rozpoznać. 

Do godziny 11:30 czas spędziłam na rozmowach i przechadzkach. O 11:30 udałam się na poziom -2, gdzie miały odbyć się warsztaty, na które wcześniej się zapisałam. Z racji, że przyszłam wcześniej, udało mi się wejść na dodatkowy wykład " RODO dla influencerów" prowadzony przez Wojciecha Wawrzaka. Nie żałuję. Wyniosłam wiele wiedzy. Potrzebnej wiedzy.


Zaraz po wykładzie o RODO, przyszła pora na prelekcję z Omeną Mensah pt. "Social media w słusznej sprawie", gdzie mówiła o tym, co robi. Wolontariaty, organizowane akcje... Bez bicia się przyznam, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego! Z tego spotkania również wiele wyniosłam. Bardzo lubię, kiedy ludzie robią coś dobrego dla innych. Sprawia mi to taką wewnętrzną przyjemność!


PS. Po cichu się przyznam, że liczyłam na te piękne AFRO u Omeny! Niestety zrobiła mi psikusa i... wyprostowała włosy! 


O 13:00 przyszła pora na kolejne prywatne, włosowe spotkanie! Kolejna Weronika! Również uśmiechnięta, zakręcona jak ja, zabawna i mega otwarta! Inicjatywa spotkania wyszła podobnie jak w przypadku poprzedniej czytelniczki. Razem z Weroniką przeszłyśmy się ul. Piotrkowską i wkroczyłyśmy... do BURGEROWNI! Oj tak. Obiad to było coś, czego było mi własnie trzeba! Pogadałyśmy, o włosach rzecz jasna! Pośmiałyśmy się i trzeba było już uciekać... Tutaj również żałuję, że dysponowałam tak małą ilością czasu... 


PS. W restauracji zaczepiła nas kelnerka. Moja imienniczka - Klaudia, która też miała kręcone włosy! Chwilkę z nami porozmawiała, ale musiała wracać do pracy. NIESTETY! 

Nawet nie wiecie jaką radość sprawiło mi te 1,5h! Cieszę się, kiedy inni doceniają to, co robię i chcą podyskutować o loczkach <3. Nie ma lepszego wynagrodzenia! 


O 15:00 udałam się na panel główny, gdzie mogłam wysłuchać dyskusji o HEJCIE! Baaaardzo lubię ten temat, ponieważ w internecie jak i BLOGOSFERZE (tak, tutaj też), hejt jest codziennością. W dyskusji udział brały Omenaa Mensah oraz Zosia Zborowska. Przez ok. godzinkę posłuchałam co Panie mają do powiedzenia i powiem szczerze... wciąż nie mogę uwierzyć w to, jak ludzie mogą być niemili, wulgarni, opryskliwi i nietolerancyjni wobec drugiej osoby. 

Zaraz po panelu o HEJCIE czekał mnie kolejny. Najbardziej przeze mnie wyczekiwany, o którym napiszę najwięcej, ponieważ był dla mnie mega ważny!
Panel, na który zostałam specjalnie do końca See Bloggers. Panel, który w głównej mierze zadecydował o tym, czy pojadę do Łodzi.


O 16:00 rozpoczęła się prelekcja z JURKIEM OWSIAKIEM pt. "Z flamastrem w ręku, z komputerem w sercu". Do Pana Owsiaka pałam OGROMNYM szacunkiem. Tyle dobra, które okazał BEZINTERESOWNIE, to jaki jest, to ile żyć dzięki niemu trwa dalej... to wszystko jest CUDOWNE! Mimo ogromnego zmęczenia, odcisków na stopach, głodu, który zaczął mi towarzyszyć, bolącego brzucha - ZOSTAŁAM! Wiedziałam, że nie pożałuję i tak właśnie było. Mimo, że miałam dwa momenty, w których się wyłączyłam na kilka sekund... Wyniosłam z tego panelu NAJWIĘCEJ! 

Króciutko... przez całe wystąpienie mogliśmy obejrzeć filmik przedstawiający jak ewoluowało WOŚP. Ile pieniążków zebrano każdego roku. Na co zostały przeznaczone. Radość ludzi. Radość organizatorów. Podczas tego filmu, łezka zakręciła mi się 3 razy w oku... Na podsumowanie mogliśmy obejrzeć jeszcze jeden materiał. Trwający 3 minuty... Materiał, który złapał za serce nawet męską część See Bloggers! Historia małego chłopca, który żyje dzięki WOŚP i Panu Owsiakowi. Rozglądając się po sali zauważyłam, jak większość osób próbuje powstrzymać łzy. Sama się ogromnie wzruszyłam... Na rozładowanie emocji, usłyszeliśmy troszkę o wydarzeniu jakim był Woodstock, teraz Pol'and'Rock Festiwal. Kolejna wielka inicjatywa ze strony Jurka Owsiaka. Podziwiam tego człowieka... ta energia, która w nim jest! To samozaparcie! Ta CHĘĆ! Naprawdę godne podziwu! Człowiek mega szczery! Takich ludzi zdecydowanie nam brakuje... 


Podczas tego wystąpienia usłyszałam wiele rzeczy, które mnie zmotywowały. Między słowami prowadzącego ujrzałam siebie. Blog założony totalnie na spontanie, który teraz cieszy się co raz większym odbiorem. Ludzie, którzy Cię tępili, ale także Ci, którzy w Ciebie wierzą! Mogę tak wymieniać i wymieniać... Nie chcę Was zanudzać. W każdym razie to była najbardziej pouczająca i motywująca lekcja, jaką kiedykolwiek dostałam! Wróciłam do domu z głową pełną przemyśleń, pomysłów. Z ogromną motywacją do działania. Nie jestem w stanie opisać Wam tej radości, ale chyba nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa jak po kilkudziesięciu minutach pogadanki Pana Jurka. CZŁOWIEK ORKIESTRA zebrał gromkie brawa po wystąpieniu. Ba, były owacje na stojąco! Piski, krzyki! 

Nawet udało mi się zrobić zdjęcie z TYM człowiekiem! Wiele dla mnie znaczyło. Wyściskałam Pana Owsiaka i podziękowałam za to dobro, które przekazuje innym.


Po kilku słowach na zakończenie, mogłam wracać do domu. :)


Żeby nie było zbyt kolorowo... aby dostać się do domu, musiałam wrócić do... Warszawy! Pomocną dłoń w moją stronę wyciągnęła Asia i Dawid (www.mynaswoim.pl). Fakt faktem, spędziłam kilka godzin w centrum, ale nie żałuję. Kocham Warszawę i tam czuję się jak w domu. Z racji, ze byłam potwornie zmęczona, czas spędziłam w McDonald's na Dworcu Centralnym. Towarzyszył mi taki widok (zawsze wybieram tę miejscówkę):


O 23:05 ruszyłam w drogę do domu, w którym znalazłam się dopiero o 10:00 dnia następnego. Bardzo wyczerpujący weekend, ale warto było! Nie żałuję! Mimo, że dalej dochodzę do siebie (a mamy czwartek), chętnie powtórzyłabym ten weekend! 

Na See Bloggers pojechałam z myślą: warsztaty i prelekcje, ale zrozumiałam, że to ludzie są najważniejsi. Znajomości jakie zawarłam, jakie pielęgnowałam podczas VI edycji największego eventu dla bloggerów, z pewnością będą trwały. :) 

Serdeczne podziękowania dla:

Organizatorów, za zaproszenie i docenienie mojej pracy.

Basi, która zechciała pomieszkać ze mną w pokoju przez dwa dni oraz za tak ciepłe przyjęcie i wprowadzenie na See Bloggers.

Ewy, z którą wcześniej się nie znałam, a spędziłam z nią najwięcej czasu podczas Festiwalu.

Poli i Gosi, z którymi mamy stały kontakt w social mediach (z Polą poznałyśmy się już na MB, z Gosią dopiero tutaj), za poczucie humoru i doborowe towarzystwo.

Dwóm kręciołkom - Weronikom, za chęć spotkania i poplotkowania!

Pozostałym blogerom za szczere uśmiechy kierowane w moją stronę! 

Na koniec krótkie podsumowanie całości:

1. Organizacja: 
Jeżeli chodzi o samo centrum EC1, sale, wykłady, jedzonko, napoje i wszystko podobne NIE MAM ZASTRZEŻEŃ. Organizatorzy naprawdę dali radę, jeżeli chodzi o organizację. Ogarnąć event tak, aby 2000 osób miało dobrze - WIELKI SZACUNEK! W przyszłym roku dopięłabym tylko zapisy na warsztaty, wysłałabym maila do wszystkich godzinę przed rozpoczęciem zapisów. Umożliwiłoby to, że każdy będzie miał równe szanse na zapisy. :) 

2. Prelegenci:
Spotkać lub tylko zobaczyć tyle wspaniałych osób w jednym miejscu - BEZCENNE! To ogromnie cieszy! 

3. Lokazlizacja:
Bez zarzutu! Wszędzie blisko. Restauracje, hotele dworzec PKP na wyciągniecie ręki! Z reguły to właśnie lokalizacja jest największym problemem. NIE TUTAJ! 

4. Ludzie:
Nie wiem jak Wy, ale ja poznałam wiele NOWYCH OSÓB! Z reguły jestem mega wstydliwa... A tutaj, proszę! Nowe znajomości przyszły od ręki! Bez stresu :) Ba, podeszłam nawet do samej organizatorki Ani Zając, której napisałam na IG, że na pewno nie podejdę, bo się wstydzę. Był to dla mnie mega wyczyn, ale dałam radę! 

5. Stosika wystawiennicze:
Na większości stoisk mogliśmy otrzymać upominek od firm. Wystarczyło zrobić zdjęcie, odpowiednio je otagować i gotowe! Gifty w torbie. Zirytowało mnie to, że niektóre uczestniczki See Bloggers obleciały WSZYSTKIE stoiska, zebrały gifty zasypując przy tym instagram zdjęciami robionymi "na odwal się". Byle tylko wrócić do domu z jak największą ilością prezentów. Sama skorzystałam tylko z dwóch takich "konkursów", w których do sfotografowania były... KOSMETYKI DO WŁOSÓW, czyli coś co może się przydać moim czytelnikom. Bardzo miło ze strony firm, że chciały w ten sposób obdarować nas swoimi produktami, reklamując się przy tym, ale nie obraziłabym się, gdyby te "konkursy" były bardziej kreatywne. 

DARY LOSU PRZYWIEZIONE Z SEE BLOGGERS ŁÓDŹ:








See Bloggers ŁÓDŹ 2018r. zostało już tylko wspomnieniem, ale jakim! Pierwsza edycja tego Festiwalu, na której byłam, na zawsze zapadnie mi w pamięci. Będę wracała do tej relacji i zdjęć z wielkim sentymentem. Nauczyłam się wiele. Zmotywowałam się do wielu nowych działań. Kwestia YouTuba stanęła na znacznie wyższym miejscu niż dotychczas. Przełamałam swój lęk, jakim było pokazanie twarzy na InstaStory. Małymi kroczkami do przodu! Teraz może być tylko lepiej. :) 

Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca i nie usnęliście przy moich wywodach. Ogromnie dziękuję za przeczytanie. Liczę na to, że chociaż w najmniejszym stopniu poczuliście mój entuzjazm i zarąbisty humor! :)

Buziaki! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz