Stylizacja KRĘCONYCH WŁOSÓW - najważniejsze elementy, czyli 8 kroków do PERFEKCYJNYCH LOKÓW

Cześć Kochani!

Ostatnio przywitałam Was relacją z mojego pierwszego blogerskiego spotkania - Meet Beauy Conference. Dziś mam dla Was coś włosowego! Coś, na co większość z Was mogło niecierpliwie czekać. Gotowi? :)


Długo przymierzałam się do napisania tego postu. Chciałam, aby był napisany PERFECTO! W końcu stylizacja kręconych włosów to w 50% idealny skręt. Podzielę się z Wami najważniejszymi elementami stylizacji, które pozwolą Wam wykrzesać z loczków jak najwięcej.

Nie ma co ukrywać, że bez stylizacji i odpowiedniego kosmetyku do tej czynności, loczki będą takie... nijakie. Mogą być spuszone, czasami nawet szorstkie, nie będą odpowiednio zdefiniowane, a skręt będzie mało widoczny. Co więcej, często może pojawić się sianko. Dlatego warto pamiętać o kilku ważnych elementach stylizacji!


1. DEFINIUJĄCY STYLIZATOR

Nie oszukujmy się, to właśnie stylizator robi największą robotę. Jak wyżej wspomniałam, bez użycia odpowiedniego produktu, z naszych loków zrobi się jeden wielki kłębek puchu! Definiujący stylizator nie tylko pozwala nam na podbicie skrętu, ale także na utrwalenie kręconych włosów. Dzięki temu będą dobrze wyglądały dłużej niż jeden dzień. Dobór stylizatora zależy od typu skrętu włosów oraz od tego, co polubią Wasze loki. U każdego może sprawdzić się co innego. Jedne loki będą lubiły żele, drugie kremy, a kolejne odżywki bez spłukiwania. Stylizator należy dobrać metodą prób i błędów. :) Po raz kolejny powtórzę - EKSPERYMENTY! Sama dbam o loki już piąty rok, a z kosmetykami wciąż eksperymentuję. :)

Dodam, że stylizatorem GENIALNIE wydobywającym skręt oraz w 100% NATURALNYM jest glutek z siemienia lnianego. Krótką recenzję i przepis znajdziecie we wpisie: ŻEL Z SIEMIENIA LNIANEGO - GLUTEK. Ale uwaga! Z racji, że siemię lniane jest humektantem, po użyciu glutka, na włosach może pojawiać się PUCH.


2. DOKŁADNE ROZPROWADZENIE STYLIZATORA I JEGO ODPOWIEDNIA ILOŚĆ

Aby loki były pięknie i równo zdefiniowane, należy równomiernie rozprowadzić stylizator. Mnie, jak i z pewnością Wam, nie raz zdarzyło się, że w niektórych miejscach loki były spuszone, porozdzielane i nie pasowały do całej reszty. Do równomiernego rozprowadzenia stylizatora poleca się szczotki Denman (popularne za oceanem). Spokojnie można też podzielić włosy na warstwy i nakładać stylizator na każdą z osobna, przeczesując pasma palcami, (tak robiłam na samym początku dbania o kręcone włosy) bądź grzebieniem o gęsto rozstawionych ząbkach.

Ilość ma znaczenie! Mało stylizatora - puch i niezdefiniowanie. Dużo stylizatora - oklap, a nawet przetłuszczenie. Ilość stylizatora musicie dopasować do swoich włosów, do ich długości i gęstości. Najgorzej jest przy pierwszym użyciu nowego produktu. Nigdy nie wiadomo jak zachowa się na włosach oraz ile go nałożyć. Tutaj kolejny raz powtórzę - EKSPERYMENTY! ;)


3. STYLIZACJA NA MOKRO

Na początku dbania o loki odciskałam z nich wodę najbardziej jak mogłam. Często miałam wtedy strasznie spuszone i porozdzielane włosy. Z czasem zaczęłam eksperymentować. Zauważyłam, że przy stylizacji na mokro loki wyglądają znacznie lepiej! Lepiej się kręcą i mniej puszą. Od tamtego momentu włosy stylizuję tylko na mokro. Po zmyciu maski delikatnie odciskam włosy pod prysznicem lub w bawełnianą koszulkę i nakładam na nie stylizator. Pamiętajcie jednak, że nie chodzi o to, aby woda kapała Wam z włosów strumieniem. Loki mają być mokre, ale bez przesady. :)


4. UGNIATANIE

Nie od dziś wiadomo, że ugniatanie kręconych włosów podczas stylizacji znacznie podbija ich skręt. Oczywiście już po nałożeniu stylizatora. Bierzecie pasmo w dłoń i... ugniatacie! Z dołu do góry. Sama też często praktykuję WGNIATANIE stylizatora jako sposób stylizacji. Troszkę ugniatania mam już odbębnione, a dodatkowo stylizator rozprowadza się równomiernie na lokach. Ważne, aby nie pominąć nasady! Zdarza się, że ugniatam swoje loki nawet 10-15 minut. Muszę wiedzieć, że TO JUŻ.

Z ugniataniem na SUCHO uważałabym, ponieważ nie każde włosy to lubią. Często zamiast im pomóc, możecie zepsuć ich wygląd, a nawet przetłuścić włosy. :) Jeżeli ugniatanie na sucho to tylko z odrobiną ulubionego olejku, ale zaznaczam: nie każde włosy to lubią!


5. SUSZENIE DYFUZOREM

Pewnie większość z Waz zgodzi się ze mną, że po wysuszeniu włosów suszarką z dyfuzorem, możemy zaobserwować nie tylko większą objętość, ale także lepszy skręt. Użycie dyfuzora pozwala loczkom ładnie się skręcić i zbić w solidnego loka. Bez bicia się przyznaję, że swoje włosy suszę ZAWSZE. Między innymi dla tego skrętu, ale nie tylko... Odkąd zeszłam do średniporów, włosy schną mi znacznie dłużej. Musiałabym chodzić spać w mokrych, a jak wiadomo włosy mokre sprzyjają tworzeniu się bakterii. Tym bardziej przy nasadzie, gdzie nie tylko jest mokro, ale także ciepło! Wracając do suszenia... Jeżeli macie suszyć włosy to TYLKO z dyfuzorem! Loki będą ładnie zbite, skręcone, uniesione, a co najważniejsze - nie będą spuszone. Suszenie bez dyfuzora łatwo je popląta, spuszy i nie nada im tego "pazura". :)

Zapraszam na recenzję suszarki z dyfuzorem, której aktualnie używam. Według mnie nie ma lepszej! :) Suszarka z dyfuzorem REMINGTON D-5219


6. ODGNIATANIE NADMIARU STYLIZATORA W KOSZULKĘ

Ten element pielęgnacji zapożyczyłam sobie od amerykańskiej, kręconowłosej instagramerki/vlogerki zza ocenu -  Hif3licia. Na koniec całego rytuału stylizacji delikatnie odgniatam włosy w bawełnianą koszulkę. Pozwala ona ściągnąć nadmiar stylizatora z włosów, a także ŚWIETNIE zbija loczki i podbija ich skręt. Jeżeli jeszcze nie korzystaliście, gorąco polecam spróbować!


7. SUSZENIE I STYLIZACJA GŁOWĄ W DÓŁ

Pamiętam, jak 6 lat temu zaczynałam czytać o kręconych włosach... Ich pielęgnacji i stylizacji. Wszędzie spotykałam się ze zwrotem "głową w dół". Teraz wiem, że to ma sens! Chodzi przede wszystkim o nadanie objętości. Nie wiem kto z Was próbował, ale ja na pewno, suszyć loczki z podniesioną głową. Efekt? Oklap u nasady i szybsze rozprostowanie skrętu. Dodatkowo nakładanie stylizatora z głową skierowaną do dołu jest zdecydowanie wygodniejsze. Nie musimy wymachiwać głową na prawo i lewo, żeby doprowadzić produkt do określonych partii włosów. Tak czy inaczej, jeżeli chcecie uzyskać większą objętość włosów, skorzystajcie z powyższej rady. :)


8. "BAZA" POD STYLIZATOR

Sama się zdziwiłam, że ta metoda u mnie zadziała, ponieważ mam cienkie włosy, które są narażone na obciążenie. Postanowiłam wypróbować "bazę" pod stylizator. Często wybieram produkty lekkie składowo, bez silikonów i z jak najmniejszą ilością oblepiaczy. Najlepiej sprawdzają się U MNIE odżywki bez spłukiwania z Ziaji oraz glutek z siemienia lnianego. Co zrobić? Wgnieść "bazę" we włosy, tuż przed zaaplikowaniem "głównego" stylizatora. Z ilością oczywiście musicie pokombinować sami. U mnie jest to przeważnie 1,5x1,5cm produktu wylanego na dłoń.

Wybaczcie, że tak długo czekaliście na ten wpis, ale wcześniej nie czułam się gotowa, aby go opublikować. Powyższe rady są moim własnym doświadczeniem. W następnym poście dot. stylizacji kręconych włosów przedstawię Wam metody stylizacji kręconych włosów. Ciekawi? :)


A teraz czas zacząć MAJÓWKĘ! Jakie macie plany? Wybieracie się gdzieś? :) Udanego wypoczynku!

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz