Wypadające włosy - konsultacja z INTERNISTĄ


Cześć Kochani!

Długo nie było nic w sprawie mojego problemu z wypadaniem włosów, a obiecałam, że będę informowała Was na bieżąco. Kolejną wizytę ze "specjalistą" mam za sobą, zapraszam do krótkiej lektury.


zdjęcie z lipca br.

Wyniki krwi już od jakiegoś czasu goszczą w mojej teczce, Pani trycholog miała do nich wgląd i zaleciła skonsultowanie się lekarzem rodzinnym bądź hematologiem. Niestety ona sama nie ma uprawnień do wypisania mi recept. Z racji, iż hematolog w moim mieście w tym roku ma już wszystkie terminy zaklepane, udałam się do lekarza rodzinnego. Na moje szczęście albo i nieszczęście, trafiłam do internisty, u którego zaczęła się moja bieganina po gabinetach lekarskich. To ten lekarz wystawił mi skierowanie na pierwsze badania.

Sama wizyta trwała zaledwie kilka minut. Na dzień dobry doktor, o ile mogę go tak w ogóle nazwać, musiał pilnie dokończyć sprawdzanie numerów losowania Lotto, dopiero potem zwrócił na mnie uwagę. Przypomniałam mu się, przybliżyłam problem, pokazałam wyniki i sama wskazałam co jest nie tak.

"Ferrytyna jest w normie, nie ma powodów do niepokoju" - kolejny konował, który uważa, że ferrytyna na poziomie 17 jest w porządku. Uświadomiłam owego lekarza, jaki powinien być prawidłowy poziom ferrytyny w organizmie, aby włosy nie wypadały. Puścił mimo uszu.

Z moich ust padło słowo "trycholog". Rzekomy lekarz spojrzał na mnie jak na czubka w domu wariatów, zrobił minę i powrócił do czytania wyników. 

Za wysoka miedź, zbyt mały poziom cynku. Jedno z drugim w organizmie się wyklucza. Zbyt duża miedź powoduje zaburzenia wchłaniania cynku, czego objawem są wypadające włosy (ma to duży wpływ na niedokrwistość). To samo powtórzyłam Panu siedzącemu przede mną. "No tak, za duża miedź ma na to wpływ. Tak jest.".

To co mogę zrobić? Jakaś recepta na specyfiki i pozbycie się ogólnej niedokrwistości, bo takową mam? Może żelazo, cynk? A może dalsze badania? "Proszę kupić sobie w aptece (tutaj padła nazwa jakiegoś shitu, której nie pamiętam), to jest dobry suplement żelaza". Ale ja nie chcę suplementu! Przepisz mi Panie na receptę! "Nie, bo ja właściwie nie wiem w czym leży problem".

W tym momencie padłam na łopatki... "A jak się Pani odżywia? Proszę jeść więcej wołowiny, to żelaza będzie więcej". Jem czubku, w bardzo dużych ilościach... "To ja nie wiem jak Pani pomóc". Zbladłam... Osoba kompetentna, który uzyskała miano DOKTORA, ucząca się kilka lat i ona nie wie? Nie wytrzymałam i zapytałam "Czyli nie pomoże mi Pan, nie wie gdzie leży problem i co zrobić z tymi wynikami?", na co usłyszałam "Na prawdę nie wiem, proszę zmienić sobie odżywkę do włosów". Myślałam, że wstanę i go tam zmaskaruję....

Wstałam, parsknęłam "doktorowi" śmiechem w twarz, wyszłam i trzasnęłam drzwiami po czym poszłam porozmawiać z rejestracją.

Wizyta trwała może 3 minuty? Na pewno nie więcej. Nie dość, że koleś przymulony jakich mało, niezainteresowany pacjentem, to jeszcze niewykształcony! Każdy normalny lekarz, widząc moje wyniki zauważyłby, że coś tutaj nie gra. Chociaż próbowałby być mądry i w jakiś sposób pomóc. Dla tego Pana bardziej liczyło się to, że nie "ustrzelił" miliona w totka. Nie mogę nazwać go lekarzem, bo lekarz się tak nie zachowuje.

Wróciłam do domu i najzwyczajniej w świecie się poryczałam... 

Kilka dni temu minął dokładnie ROK odkąd wyszłam z jego gabinetu i zaczęłam szukać przyczyny wypadania włosów. Do tej pory jej nie znalazłam. Inaczej... dzięki Pani trycholog potencjalną przyczynę znalazłam. Potrzebuję jednak specjalisty, który spojrzy na to rześkim okiem i będzie mógł coś mi przepisać, bądź skierować na inne badania.

objętość moich włosów z przed miesiąca


Spędziłam rok na szukaniu, wydawaniu (spokojnie mogę powiedzieć - tysięcy) złotówek, kłuciu się, denerwowaniu i traceniu setek włosów dziennie. Póki co znam potencjalną przyczynę, dzięki człowiekowi po kursie! Nie lekarzowi. Wypadaniu jeszcze nie zapobiegam. Kto wie, czy nie jest już za późno i będzie można z tym coś jeszcze zrobić? Wspomagam się jak mogę. To witaminami, to kozieradkę, to pokrzywą...
No nic... Lecę szukać dalej. Dzwonię rejestrować się do kolejnego internisty, bo hematolog w moim mieście jest tylko jeden, w tym roku niedostępny.

Relacje wciąż będę zdawała na bieżąco, buziaki!


Bądź na bieżąco z postami :) 

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391

http://www.facebook.com/curlyclaudie

http://www.instagram.com/curlyclaudie
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz