Bandi TRICHO-PEELING oczyszczający do skóry głowy


Cześć Kochani!

Wrzesień już minął, nawet nie wiem kiedy! Za to jedno wiem na pewno, nie lubię tego zimna i deszczowej pogody! Ale nic... Do wiosny trzeba jakoś przekoczować. :)
Dzisiaj przychodzę do Was z małą recenzją. Gwiazdą dzisiejszego postu jest peeling trycholgiczny firmy Bandi Professional. Znacie go? Jeżeli nie, zapraszam do recenzji! :)


Tricho-peeling Bandi Professional jest produktem profesionalnym, polecanym przez zasłużonych, polskich trychologów. Seria produktów "Tricho-esthetic" jest profesionalną linią preparatów trychologicznych. Swój peeling zakupiłam w Hebe. Koszt 40PLN/100ml. Można również spokojnie zamówić go przez internet.

Tricho-peeling nabyłam około 1,5 miesiąca temu, po tym jak trycholog stwierdziła u mnie zanieczyszczoną skórę głowy. Mimo, że bardzo chciała mi "wcisnąć" swoje produkty, postanowiłam zacząć od tych za mniejsze pieniążki, ponieważ składem niewiele się różnią.



Skład: 
Aqua/Water, Propylene Glycol, Urea, Olive Oil PEG-7 Esters, Lactid Acid, Sodium Chloride, Polyacrylate Crosspolymer-6, Polysorbate 20, Allantonin, Mentha Piperita Leaf Extract, Triacetin, Hydroxyacetophenone, 1,2-Hexanediol, Caprylyl Glycol, Tropolone, Sodium Hydroxide, Parfum/Fragrance


Składniki aktywne:

Mocznik - złuszcza obumarłe komórki warstwy rogowej naskórka;
Kwas mlekowy - oczyszcza skórę głowy i ujścia mieszków włosowo - łojowych;
Mięta pieprzowa - odświeża, działa przeciwgrzybiczo i antybakteryjnie;
Alantonina - łagodzi świąd i zaczerwienienia skóry, a także łagodzi podrażnienia;
Estry oliwy z oliwek - odżywiają skórę i regenerują ją;

W tym przypadku mamy do czynienia z produktem mocno humektantowym, zawierającym 5 składników aktywnych. Znajdziemy w nim również emolient, którym są estry oliwy z oliwek. Poza tym, co widać w tabeli, możemy spotkać się z konserwantami i emulgatorami, które pełnią również funkcję nawilżającą.



Peeling zamknięty jest w szklanej, niebieskiej buteleczce o pojemności 100ml. Butelka wyposażona jest w aplikator - pipetkę.


 Konsystencja peelingu jest typowo żelowa i dość gęsta. Płyn nie "leje się" z pipety, dzięki czemu łatwiej jest go zaaplikować. Nie posiada drobinek. Kolor delikatnie żółtawy, zapach delikatny. Na mój nos czuć jedynie miętę, czyli pachnie dość przyjemnie.



Peeling posiadam już ok. 1,5 miesiąca, mimo tego zużyłam go dopiero połowę, także jest całkiem wydajny. Według zaleceń producenta, należy go stosować nie częściej niż raz w tygodniu. Tak też robię i bardzo mi to odpowiada. Jedna butelka z pewnością starczy Wam na około dwa miesiące.

Peeling ma za zadanie oczyszczenie skóry głowy, usunięcie zrogowaciałego naskórka i wszelkich zanieczyszczeń. Jak już wyżej wspomniałam, peeling należy stosować maksymalnie raz na tydzień. Po jego nałożeniu na skórę głowy, należy wykonać jej delikatny masaż i pozostawić na około 10-15 minut. Następnie umyć skórę głowy szamponem łagodnym lub z SLS.

Bandi tricho-peeling zauważalnie usuwa zanieczyszczenia i złuszcza obumarły naskórek. Ponadto nie wysusza skóry głowy, wręcz przeciwnie - nawilża ją i regeneruje. Skóra głowy jest gładka i zauważalnie pozbawiona zanieczyszczeń. Preparat idealnie przygotowuje skórę głowy do dalszych zabiegów. O ile ktoś takowe stosuje. :)

 
Wielkim plusem powyższego kosmetyku, jest jego dostępność oraz cena, która znacznie różni się od preparatów wciskanych nam przez trychologów specjalistów. Nawet, jeżeli peeling okaże się nietrafionym wyborem, nie będzie tak dużego bólu, że pieniążki poszły w błoto. Osobiście uważam, że zawsze należy wypróbować kosmetyki tańsze, te tzw. z niższej półki. Czasami przecież mogą okazać się genialne!

Preparat u mnie sprawdził się dość dobrze. Nie mam jednak porównania co do innych peelingów, ponieważ Bandi Tricho-peeling jest moim pierwszym. Efekty są zauważalne już po pierwszej aplikacji. Muszę porównać jego działanie z innymi preparatami tego typu, a wtedy wszystko będzie oczywiste. Na razie zasługuje na piąteczkę! :) Z czystym sumieniem mogę Wam go polecić.

Niebawem mam zamiar wypróbować peeling mechaniczny. Zastanawiam się jedynie nad tym, czy takowy peeling nabyć w sklepie, czy zrobić go w domu sama. Przemyślę to! Jeżeli się sprawdzi, również podzielę się z Wami moją opinią. :)

Tym czasem życzę Wam udanego i spokojnego tygodnia!

Buziaki! :*

PS. Jutro czeka mnie kolejna wizyta u specjalisty (ginekolog) w sprawie wypadających włosów. Sama już nie wiem czego oczekiwać i jak się nastawić... Dam Wam znać czego się dowiedziałam!


Chcesz być na bieżąco z postami? Zapraszam! 
http://www.facebook.com/curlyclaudiehttp://www.instagram.com/curlyclaudie

10 komentarzy:

  1. strasznie mi się podoba ta pipeta do nakładania, fajne rozwiązanie i świetne przemyślane, bo ciężko czasem nałożyć taki peeling. ;/ powodzenia jutro na wizycie! ;)
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Pipetka znacznie ułatwia sprawę :)
      Nie dziękuję! :*

      Usuń
  2. Miałam okazję testować peeling innej firmy i totalnie się u mnie nie sprawdził, może warto spróbować ten, który polecasz.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy taki peeling mogą stosować kobiety w ciąży?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie ma przeciwwskazań. To zwykły peeling do skóry głowy. Nie zawiera sterydów i tym podobnych :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź:) peeling skojarzył mi się z jakimiś kwasami, a czytałam, że w ciąży kwasów nie można stosować (choć to pewnie zależy jakich. :)) muszę jeszcze doczytać

      Usuń
    3. Nie nie. Tutaj nic takiego nie ma. Spokojnie! W razie wątpliwości śmiało poczytaj ;)

      Usuń
  4. Na pewno go wypróbuję :) Teraz mam Bionigree, w kolejce czeka Pharmaceris a ten będzie kolejny :) Po badaniu trichoskopowym wprowadziłam regularne peelingi skalpu i wiem, że to był strzał w 10 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja natomiast chyba przerzucę się na Bionigree! Dowiem się już w piątek :). Powyższy polecam z czystym sumieniem :)

      Usuń