Badanie trichoskopowe - konsultacja trychologiczna


Cześć Kochani!

W zeszłym tygodniu nareszcie poszłam na wizytę do kolejnej Pani trycholog. Może pamiętacie, że poprzednia - pierwsza, okazała się totalnym niewypałem (LINK). Teraz było inaczej. Wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego wpisu! Zaparzcie sobie herbatę i czytajcie uważnie :)



Około trzech miesięcy temu, zapisałam się na wizytę do Pani trycholog Eweliny Wysoczańskiej, twórcy serii produktów trychologicznych marki Bionigree, zwolenniczką naturalnych składników. Być może jest Wam znana. :)

Pani trycholog jako osoba jest bardzo uprzejma, miła, uśmiechnięta, przede wszystkim doedukowana, ma ogromną wiedzę w zakresie trychologii, dzięki czemu ma nieposzlakowaną opinię. Osobiście uważam, że posiada wiedzę bardziej obszerną niż niektórzy lekarze, z którymi miałam do czynienia.


PRZEBIEG WIZYTY

Na dzień dobry oczywiście przedstawiłam swój problem oraz to, jak zostałam potraktowana przez poprzednich specjalistów.

Okazało się, że moja historia i problem, z którym się zmagam, nie są wcale takie oczywiste i proste.
Po kolei analizowałyśmy z Panią trycholog ostatnie dwa lata: każde zmiany, każde przebyte choroby, każde leki i suplementy, wszystkie wyniki badań, ilość ("na oko") wypadniętych włosów, zmiany organizmu... Dosłownie WSZYSTKO
W ten sposób wyeliminowałyśmy potencjalne przyczyny wypadania włosów.


OPERACJA POD NARKOZĄ WRAZ Z LECZENIEM FARMAKOLOGICZNYM

Jako pierwsze odstrzelone zostały: operacja pod narkozą wraz z późniejszym leczeniem farmakologicznym (Visanne, Bonadea). Bonadea zażywam do dziś, tabletki od początku mi służyły i nie zauważyłam nic niepokojącego podczas ich stosowania.


MĘSKIE HORMONY I ŁYSIENIE ANDROGENOWE

Łysienie androgenowe (męskie), również "odstrzeliłyśmy". Męskie hormony akurat mam w normie, poza tym miejsca wypadania moich włosów nie są typowo charakterystycznym objawem takiego łysienia. Ponadto, antykoncepcja którą stosuje (Bonadea), ma właściwości androgenno bójcze. Działają lżej niż wspomniane przeze mnie w poprzednim poście Syndi35, lecz wciąż działają i nie ma potrzeby ich zmieniać. 


ŁYSIENIE TELOGENOWE

O takowym Pani trycholog mówiła w moim przypadku, choć też nie do końca. W każdym razie jest to zjawisko odwracalne, aktualnie włosy odrastają, więc tragedii nie ma. Problem w tym, że są bardzo osłabione i należy zadbać o problem"od środka".


POZOSTAŁE HORMONY

Pozostałe hormony są raczej w porządku. Trycholog zwróciła jedynie uwagę na zwiększoną prolaktynę i androstendion, uważa że poniekąd tutaj też może leżeć problem, ale nie są to nadwyżki na tyle duże, aby teraz coś z tym robić. Błędy mogą wynikać z dnia cyklu, w którym robiłam badania. Tydzień wcześniej ginekolog powiedział mi to samo (TUTAJ). Na chwilę obecną ten punkt zejdzie na drugi plan, co nie oznacza, że został całkiem zbagatelizowany.


SUBKLINICZNA NIEDOCZYNNOŚĆ TARCZYCY / FERRYTYNA

Następnie na tapetę weszła moja niewyleczona anemia (październik 2016r.) i subkliniczna niedoczynność tarczycy. Tutaj zaczęły się już małe schody. Z początku, gdy Pani trycholog spojrzała na wyniki, w oko rzuciła się jej moja niska ferrytyna. Reakcja nie do opisania. Coś w stylu "Matko bosko! Jaka niska! Koniecznie trzeba coś z tym zrobić".

Tutaj zaczęłyśmy jeszcze bardziej szczegółową analizę.

Pani trycholog dokładnie wypytała i przeanalizowała wyniki badań, aby dowiedzieć się jak zmieniało się moje TSH. Co ile spadało, w jakim czasie, jaką dawkę hormonu przyjmowałam itp.
Metodą liczenia doszłyśmy do wniosku, że na trzy miesiące wstecz (czyli czerwiec), moje TSH wynosiło: plus minus 1.9. Dawkę cały czas miałam taką samą - N50, TSH stopniowo spadało. Regularnie badałam jego poziom, z badania na badanie było coraz mniejsze. Stąd wniosek 1.9 w czerwcu. Aktualnie wynosi 0.9.

Według Pani trycholog, jest to poziom, w którym włosy przestają wypadać. Sęk w tym, że na efekty trzeba czekać ok. 3 miesięcy, czyli teraz (wrzesień) powinno wypaść mi mniej włosów. Nie ukrywam, podczas dwóch ostatnich myć zauważyłam różnicę w ilości wyciągniętych włosów. Fakt, nie jest to efekt WOW, ale zawsze coś.

Przejdźmy do ferrytny i niewyleczonej anemii... Na ten temat również rozwinęłam się z Panią trycholog. Poziom żelaza rok temu i teraz. Morfologia rok temu i teraz. Ewidentnie widać, że aktualnie niska ferrytyna jest następstwem niewyleczonej anemii sprzed roku. Objawy anemii wciąż mi towarzyszą. Aktualnie żelazo mam ponad normę, więc wydawałoby się, że wszystko jest w porządku. Pani trycholog zleciła mi następujące badania, które należy zrobić, aby ocenić czy problem leży w niskiej ferrytynie. Są to:

♦ witamina D3;
♦witamina B12;
♦ cynk;
♦ miedź;
♦ kwas foliowy;

Jeżeli pojawi się jakiś niedobór, będziemy w domu. Natomiast jeżeli wszystko wyjdzie w normie, będziemy szukały gdzie indziej. Dodam, że aby włos odrastał prawidłowo, mocny i gruby, ferrtyna powinna wynosić ok. 75 mg/ml. Do tego wyniku będę dążyła! Póki co żyję z 17.7.

Wychodzi na to, że to w ferrtynie leży problem! Wszystko na to wskazuje. Trzymam kciuki, żeby "nasza" diagnoza okazała się trafna.


OCZYSZCZENIE ORGANIZMU I SUPLEMENTACJA

Panie trycholog, podobnie jak ginekolog zaleciła suplementację witamin. Tutaj szczególnie witamin B12 i D3, nawet w ciemno! Suplementy i tak zaczną działać i przyniosą efekty dopiero za ok. 3 miesiące.

Oczyszczenie organizmu również jest wskazane. Należy pozbyć się wszelakich toksyn i (w najgorszym wypadku) pasożytów. Oczyszczanie z pewnością nie zaszkodzi!


BADANIE SKÓRY GŁOWY

Za Wami dopiero pierwsza część wizyty! Czas na drugą, badanie skóry głowy :)

Udało zrobić mi się kilka zdjęć, jakoś może nie być zadowalająca, ale robiłam zdjęcie monitora swoim telefonem. :) Na następną wizytę obiecuję zabrać aparat!

Porównując tę wizytę do mojej pierwszej (LINK), ta była bardzo dokładna. Samo badanie skóry głowy trwało dość długo, sprzęt również należał do tych lepszych. Pani trycholog szczegółowo mi wszystko tłumaczyła w sposób, który mogłam zrozumieć.


Pierwszym na co zwróciłyśmy uwagę, były mieszki włosowe. Nieco zanieczyszczone, ale nie na tyle, żeby zrobić z tego powodu tragedię. W związku z wypadaniem, rozpoczęły się poszukiwania pustych mieszków. Przez całe badanie znalazłyśmy tylko 3 takie. Dobry znak! Oznacza to, że na miejsce wypadniętych włosów zaraz wskakują nowe. :) Włosy rosną! Co bardzo mnie ucieszyło.



Skóra głowy bez większych zastrzeżeń. Zanieczyszczona jest, owszem, ale raczej na normalnym poziomie. Powiedziałam trycholog, że stosuję regularnie, raz w tygodniu peeling trychologiczny firmy Bandi. Zasugerowała, abym używała go co mycie, ponieważ przy tym jednym razie w tygodniu przynosi jednak słabe efekty. Spróbuję! :)



Na zdjęciu poniżej "pozostałości" wcierki z kozieradki.



Zerknęłyśmy na włosy. Większość z nich była gruba i mocna, jednak pojawiły się wyjątki. Włosy zminiaturyzowane (dystroficzne). Włosy cienkie, słabe, z mniejszą ilością barwnika. Doskonale było widać to pod trichoskopem. Powiększenie włosa 1,5 mm ukazało go powywijanego we wszystkie strony świata. I nie był to mój, kręcony włos! Na tak małej powierzchni nie byłoby widać skrętu. Z reguły jest to charakterystyczne na łysienia androgenowego. U mnie takie zostało wykluczone, jednak podobne włoski się znalazły.
Według Pani trycholog, tragedii nie ma. Jest szansa, aby je wyeliminować.

ten cieniutki przeźroczysty włosek jest "zminiaturyzowany"


Może pamiętacie jak w pierwszej relacji z wizyty u trychologa opisywałam ukrwienie swojej skóry głowy? Otóż wtedy podobno miałam ukrwienie perfekcyjne! Niestety... teraz badanie było przeprowadzone na znacznie lepszym sprzęcie i... ukrwienia nie ma! Żadnych "kropeczek i kreseczek", które miałyby to określić. Ukrwienie mojej skóry głowy jest bardzo bardzo bardzo słabe. W związku z tym włosy również dostają przez to w kość. Skąd jego brak? Ano najprawdopodobniej przez ukrytą anemię. Wszystko się ze sobą pokrywa i wszystko właśnie na nią wskazuje. Nadchodzące badania wszystko wyjaśnią.

supełek z "zachomikowanym" stylizatorem


Dowiedziałam się w końcu jak to jest z tymi nieszczęsnymi cebulkami. Przeciągnęłam ręką po włosach i "wręczyłam" trycholog swojego włosa, z białą "końcówką" (biała, mała kuleczka). Wyszło na moje! Jest to cebulka, a nie zanieczyszczona końcówka włosa, jak powiedziała mi kiedyś inna trycholog. Cebulka jest biała, ponieważ włos jest już obumarły. Trycholog poprosiła o wyrwanie włosa z głowy. Tak też zrobiłam, porwónałyśmy cebulki. Ta, którą wyrwałam była czarna i znacznie większa. Ten włos był zdrowy, w fazie wzrostu. Teraz wiem już na czym polega różnica.
Udało mi się zrobić zdjęcie czarnej cebulki. Białą ciężko było znaleźć trichoskopem :) Mnie osobiście udało się na nią rzucić okiem przez dosłownie sekundę!



Z racji, iż codziennie nakładam "coś" na włosy, w konsekwencji wyglądają one tak.




Z wizyty u Pani Eweliny Wysoczańskiej jestem mega zadowolona! W gabinecie spędziłam około godziny, co świadczy o podejściu trycholog do pacjenta. Badanie jak i wywiad zostały przeprowadzone bardzo dokładnie i szczegółowo. Pani trycholog ma ogromną wiedzę. Nie tylko w zakresie trychologii, ale także w kwestiach typowo lekarskich. Żaden specjalista, u którego byłam ze swoim problemem, nie podszedł do mnie w ten sposób. Co najważniejsze, w gabinecie trycholgoicznym nie spotkałam się z półkami wypełnionymi kosmetykami do wciskania pacjentom. Nie. Pani Ewelina Wysoczańska posiada 4 swoje produkty, których broń boże nikomu nie wciska! Ba, dostałam próbki produktów, aby zobaczyć czy sprawdzą się one u mnie. Tym razem nie zostałam odesłana dalej, nie zostałam naciągnięta na tysiące zabiegów, za miliony monet. Tym razem trafiłam na kogoś, kto zwrócił uwagę na niską ferrytynę i zalecił dalsze badania. W końcu! Jest nadzieja! Najprawdopodobniej nie zostanę łysa. :)

próbki kosmetyków trychologicznych, niestety zabrakło serum ;(

skład szamponu

skład odżywki


Wydaje mi się, że napisałam już wszystko. Tyle tego było, że nie zdziwiłabym się, gdybym faktycznie o czymś zapomniała. Jeżeli coś mi się przypomni, uzupełnię post!

Po tej wizycie zaczęłam się jakby mniej przejmować sprawą. Prawdopodobnie dlatego, że znam już potencjalnego sprawcę całego tego zamieszania.Trzymajcie kciuki! :) Na bieżąco będę Was informowała o zmianach i kolejnych wizytach. :)

Ciekawi mnie jakie Wy macie podejście do trychologów? Jesteście bardziej na tak, czy bardziej na nie za wizytami u tych specjalistów? :)

Buziaki! :)

Chcesz być na bieżąco z postami? Zapraszam!
http://www.facebook.com/curlyclaudiehttp://www.instagram.com/curlyclaudie

2 komentarze:

  1. Super ze znalazła się Pani doktor która naprawdę Ci pomogła :) Ja po zapisaniu się do Pani trycholog odczekaniu 3 miesięcy, i po przyjsciu na wizytę dowiedziałam się że Pani doktor ma szkolenie akurat i mnie nie przyjmie( specjalnie umawialam się 3 miesiące wcześniej żeby móc przyjechać zza granicy). No nic nie przyjEla mnie ale obiecała ze w ramach wizyty bezpłatnie udzieli mi konsultacji online jakie badania zrobić itp, i wysłać jej żeby mógła coś pomoc... Do dziś się nie odezwała...

    A Szampon I odzyweczka wyglądają bardzo przyjemnie, ciekawe czy dla mojej lzs-owej głowy by się nadały <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trycholog to nie lekarz. To jest najśmieszniejsze! A wiedze ma większą niż niejeden uczony. Jeżeli kiedykolwiek będziesz mogła udać się do "mojej" trycholog, idź śmiało! Na internecie jest lista miast, w których przyjmuje:). Życzę powodzenia! A co do kosmetyków, jeszcze nie wyoróbowałam, ale sama Pani trycholog uznała, że jej szampon będzie dla mnie za słaby. A przecież mogła mi go wcisnąć. ;)

      Usuń