Recenzja stylizatora Bheysé Curly Time


Cześć kochane!

Kolejna seria postów została otwarta. Na pierwszy ogień idzie recenzja stylizatora. Mam mega mnóstwo pomysłów na posty, chciałabym od razu napisać Wam o wszystkim, niestety tak się nie da. Ale wszystko w swoim czasie :)

Kilka dni temu na facebookowej grupie Curly Girls Polska, przedstawiłam efekty, jakie na moich loczkach wyczarował poniższy kosmetyk. Aktualnie użyty dwa razy, ale mam nadzieję, że takie spektakularne efekty będą zawsze! Tak jak obiecałam, tak się stało. Przed Wami recenzja pokochanego przeze mnie stylizatora. :) 




Powyższy kosmetyk nabyłam przez przypadek. Udałam się do miejscowej hurtowni w celu kupienia Tigi Curlesque (nie zastałam go na półce), wyszłam ze sklepu z tym cudeńkiem. Totalny spontan.

Bheysé Curly Time jest produktem profesjonalnym, znajdziemy przede wszystkim w salonach fryzjerskich. Dlatego też, kupić go możemy w hurtowniach fryzjerskich/kosmetycznych - stacjonarnych lub internetowych. Posiedziałam, poszperałam i na internecie można go spokojnie zamówić. Koszt to ok. 15 zł/100ml (+koszty przesyłki).

Strony na których można go dostać:
www.hairibeauty.com
www.multidrogeria.pl


Skład :
Aqua (water/eau), VP/DMAPA Acrylates Copolymer (polimer), Cyclopentasiloxane (silikon lotny), VP/Dimethylaminoethylmethacrylate Copolymer (polimer), Cetearyl alcohol, C12-15 Akyl Benzoate (emolient/konserwant), Vinyl Caprolactam/VP/Dimethylaminoethyl Methacrylate Copolymer (polimer), Polyquaternium-11, Propylene Glycol, Polyquaternium-37, Dimenthiconol (silikon zmywalny łagodnym szamponem), PEG-90M, Phenoxyethanol (konserwant, zapobiega tworzeniu się mikroorganizmów w kosmetyku), Panthenol, Parfum (Fragrance), Ethylhexylglycerin (naturalny konserwant, delikatny humektant), Citrid Acid (regulator pH-kwas cytrynowy), Linalool, Limonene, Coumarin, Alpha-Isomethyl Ionone, Eugenol, Citral, Cinnamal, Geraniol



Skład na pewno zmartwi dziewczyny stosujące w 100% metodę CurlyGirl, ponieważ znajdziemy tutaj dwa silikony. Osobiście z nich nie zrezygnowałam i przyznam, że nie żałuję. Ochrona włosa zawsze się przyda :)
Jak w większości produktów znajdziemy też konserwanty. Dwa antystatyki, dwa emolienty, trzy humektanty (w tym jeden o delikatnym działaniu), jest też emulgator. Nie ukrywajmy, skład nie powala, zawsze mógłby być lepszy. Jednak na włosach kosmetyk sprawdził się znakomicie :)

Pod względem analizy składu, ten kosmetyk sprawił mi niemały problem. Jest to moja pierwsza analiza, więc błędy mogą się pojawić. Sama jeszcze uczę się dokładnie czytać i rozszyfrowywać składy. Informacji o niektórych składnikach musiałam szukać baaaardzo długo :) . Z zawodu nie jestem kosmetologiem, ani chemikiem, dlatego mam nadzieję, że mnie za to nie zjecie i dacie znać, jeżeli zauważycie jakiś błąd :)
 





Zapach kosmetyku jest bardzo delikatny, lekko wyczuwalny. Konsystencja kremowa, wydaje się być jakby "śliska", kiedy produkt znajduje się na dłoniach. Na mokro wydaje się klejący, lecz po nałożeniu na włosy, ten efekt znika.





Produkt zapowiada się na bardzo wydajny, ponieważ na stylizację swoich włosów zużyłam pasek ok. 6-7cm (gdzie zawsze zużywam więcej). Nie miałam żadnych problemów z jego nakładaniem, świetnie się rozprowadzał i szybko wnikał we włosy. Na mokro można było wyczuć warstwę filmotwórczą, jednak po wysuszeniu nie było to zauważalne. Włosy były gładkie, miękkie i zyskały nieco na objętości! Przede wszystkim nie były sklejone, ani tłuste w dotyku.





Według etykiety jego głównym zadaniem jest zdefiniowanie skrętu, a także ochrona przed puszeniem. Co do pierwszego zgodzę się w 100%! W moim przypadku pięknie zdefiniował skręt, a loczki były zachwycająco  równe (najbardziej te od spodu, z wierzchu bywało różnie). Stylizator świetnie sprawdzi się u dziewczyn ze skrętem typu 3B/3C.

Co do puszenia się włosów, nie jestem pewna. Wieczorem włosy były lekko napuszone... ale to raczej spowodowane pogodą na zewnątrz. Ostatnio non stop pada i pada... Przy następnych użyciach sprawdzę jak to się ma i zedytuję post. :)






Zauważyłam jedyny minus pod koniec dnia... Włosy u nasady lekko przyklapły, mimo że produktu nałożyłam na prawdę bardzo mało. Podejrzewam, że potrzebują podcięcia od góry i będzie po problemie (zresztą widać na zdjęciu, jak włosy zachowują się u nasady), dlatego nie zniechęcam Was! Co prawda, trzeba uważać, ponieważ produkt ma w składzie silikony, przez co faktycznie może włoski obciążyć. Myślę jednak, że przy odpowiedniej "dawce" stylizatora, nie będziecie miały z tym problemu! Zresztą jak z każdym kosmetykiem - należy uważać z ilością :)



Podsumowując!

Jestem mega zadowolona z kupna tego stylizatora. Może nie są to jeszcze perfekcyjne loki, ale i tak jest WOW! Uwielbiam testować nowe produkty, dlatego kupiłam ten w ciemno. Oczywiście cena też była baaardzo kusząca.  Czy żałuję? NIE! Efekty daje bardzo zadowalające, pięknie utrwala i definiuje loczki już po pierwszej aplikacji. Następnego dnia po umyciu mam spokój od reanimacji. W odpowiedniej ilości nie obciąża włosów, nie skleja, nie wysusza, sprawia że włoski są miękkie i gładkie w dotyku :) U mnie Bheysé Curly Time sprawdził się świetnie i na pewno jeszcze nieraz do niego wrócę. :)




Podejrzewam, że u "mocniej" zakręconych dziewczyn sprawdzi się podobnie. :) Z całego serca polecam!


Wydaje mi się, że napisałam wszystko co chciałam. Pierwsza recenzja już za mną, następne będą tylko lepsze! Podoba Wam się taka forma recenzji?
Zainteresowałam Was powyższym kosmetykiem? Może któraś z Was miała już z nim do czynienia? Dajcie znać :)


Pozdrawiam!


* recenzja powyższego kosmetyku jest dostosowana do moich odczuć i efektów, które uzyskałam po jego użyciu. U każdego może sprawdzić się inaczej.

4 komentarze: