Włosy kręcone, czyli włosy wysokoprowate. DOKŁADNA CHARAKTERYSTYKA

Włosy kręcone, czyli włosy wysokoprowate. DOKŁADNA CHARAKTERYSTYKA


Cześć Kochani!

Ogólny post o porowatości włosów już był. Przyszła pora na opisanie każdej porowatości z osobna. Dzisiaj pod lupkę idą włosy wysokoporowate, czyli te, które najczęściej towarzyszą nam - Kręconowłosym. Będzie to post zbiorczy, gdy coś mi się przypomni, uzupełnię informacje. :) Zapraszam! :)

www.pexels.com




Włosy wysokoporowate, często są też nazywane zaniedbanymi. Dlaczego? Przez ich ogólny stan i wygląd! Są szorstkie, kruche, matowe, suche, sztywne, często się puszą, a końcówki rozdwajają się. Ich kondycja jest bardzo słaba. Zabiegi fryzjerskie - farbowanie, jak i prostowanie lub suszenie ich w wysokiej temperaturze znacznie pogarszają ich stan. Niestety nas kręconowłosych natura obdarowała w głównej mierze właśnie taką porowatością.

Warto jednak wspomnieć, że nasze, kręcone włosy NIE SĄ ZANIEDBANE! Nie zyskały wysokiej porowatości w skutek zabiegów fryzjerskich czy innych czynników. Takie są i już! :) O wysokiej porowatości tych zaniedbanych włosów możemy mówić, gdy te są regularnie rozjaśniane, farbowane i poddawane innym zabiegom fryzjerskich.

Włosy wysokoprowate - bardzo odchylone łuski.


Łuski włosów wysokoporowatych są bardzo mocno odchylone od kory włosa. Sprzyja to ich niszczeniu oraz puszeniu się. Wodę, oleje jak i substancje odżywcze chłoną jak gąbka. Jeżeli Wasze włosy schną w zaskakująco szybkim tempie, najprawdopodobniej macie do czynienia z wysoką porowatością. Przy takim rodzaju włosów bardzo ważne jest ich nawilżenie oraz natłuszczenie. Przy odpowiedniej pielęgnacji możemy "zaleczyć" wysoką porowatość lub nawet zejść do średniej porowatości włosów! Wszystko jednak wymaga dużo czasu, cierpliwości i dobrze dobranej pielęgnacji.

Dobrze chłoną  kwasy wielonienasycone z grupy omega – 3 i omega – 6, czyli oleje o dużych cząsteczkach, na przykład takie jak:  winogronowy, słonecznikowy, lniany, z nasion czarnuszki, kukurydziany, z awokado, jojoba i inne. Nie lubią olei nasyconych np. oleju kokosowego lub masła Shea. Kochają emolienty, proteiny i humektanty!

Dobrą metodą mycia włosów wysokoprowatych jest metoda OMO (ODŻYWKA-MYCIE-ODŻYWKA tutaj MASKA), o której już nie raz pisałam. Według mnie jest to idealna metoda mycia kręconych włosów! Post TUTAJ.

Czego nie lubią włosy wysokoporowate? 

Z całą pewnością:

♦ wysokiej temperatury, prostowania oraz suszenia gorącym nawiewem;
♦ zabiegów fryzjerskich tj. farbowanie i rozjaśnianie; 
♦ metalowych spinek, wsuwek i gumek z takimi wstawkami;
♦ chlorowanej i słonej wody;
♦ alkoholi i często też protein; 
♦ szarpania podczas rozczesywania;
♦ kwaśnego pH;
♦ środków powierzchniowo - czynnych (szampony "rypacze");
♦ kokosa i masła Shea;

Co lubią włosy wysokoporowate? 

Przede wszystkim cierpliwość i delikatność! Poza tym:

♦ umiarkowaną pielęgnację, zachowaną równowagę PEH (post TUTAJ);
♦ regularne podcinanie;
♦ regularne olejowanie (najlepiej na mokro), natłuszczanie;
humektanty i emolienty;
♦ silikony (najlepiej łatwo zmywalne);
♦ bardzo często uwielbiają aloes;
 
TUTAJ znajdziecie spis olei dla włosów wysokoporowatych. Moje uwielbiają olej słonecznikowy! :)

Kto z Was ma wysokopory i jak sobie z nimi radzicie? Powyższe informacje choć troszkę się pokrywają? Piszcie! :)

Buziaki :*

Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie
 
Najczęściej popełnianie błędy w pielęgnacji KRĘCONYCH WŁOSÓW

Najczęściej popełnianie błędy w pielęgnacji KRĘCONYCH WŁOSÓW


Cześć Kochani!

Ostatnie dni były dla mnie bardzo ekscytujące, ponieważ otrzymałam zaproszenia na dwa ogromne spotkania blogerskie! Blog Conference Poznań oraz Meet Beauty Conference w Warszawie! Niestety oba eventy są w tym samym terminie, więc muszę zdecydować się na jeden. Wybrałam Meet Beauty! To mój mały, wielki sukces, a wszystko dzięki Wam! Przyznać się, z kim się widzę? :) 

Tymczasem post typowo włosowy. Skupię się na błędach, które są najczęściej popełniane w pielęgnacji kręconych włosów. Zanim doprowadziłam swoje włosy do obecnego stanu, sama je popełniałam. Ich wyeliminowanie pozwoliło zyskać witalność i zdrowy wygląd kręciołków!
Miłej lektury. :)



NIENAWIŚĆ DO SWOICH WŁOSÓW

Jest to element, który stawiam na pierwszym miejscu. Jeżeli nie zaakceptujecie w pełni swoich włosów, ciężko będzie Wam o nie dbać. Najpierw musicie się z nimi zaprzyjaźnić, aby późniejsze kroki dały Wam satysfakcjonujące rezultaty. Nerwy w tym nie pomogą, musicie wykazać się ogroooomną cierpliwością! Nienawiść rzucamy w kąt!
Osobiście nie lubiłam kiedyś swoich włosów. Wolałam je prostować i związywać w kitkę. Dostawałam depresji na samą myśl o myciu i rozczesywaniu kołtunów, za czym szło wyrywanie włosów w ogromnej ilości. Na szczęście przyszedł dzień, w którym zaakceptowałam swoje włosy, a z czasem je pokochałam!


CZESANIE KRĘCONYCH WŁOSÓW NA SUCHO

Nie wiem ile jest jeszcze osób, które to praktykują, ale jeżeli są, niech natychmiast przestaną! Czesanie kręconych włosów na sucho, nie daj boże jeszcze szczotką, to przestępstwo! Loczki wymagają delikatności, a czesanie ich na sucho zdecydowanie nie należy do delikatnych. Ciągnięcie, szarpanie... NIE, NIE, NIE! Nie mówiąc już o ilości wyrwanych włosów. Kręciołki rozczesane na sucho przemieniają się w stóg siania. Są matowe i szorstkie. Włosy zaczynają się łamać, a z czasem jest co raz gorzej. Czesanie na sucho zastępujemy czesaniem na mokro! Oczywiście grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami.


BRAK DELIKATNOŚCI W PIELĘGNACJI KRĘCONYCH WŁOSÓW

Na ten punkt składa się kilka czynności:

♦ szarpanie i ciągnięcie włosów;
♦ tarcie włosów ręcznikiem frote;
♦ wyrywanie pojedynczych, przeszkadzającym nam włosków;
♦ wiązanie włosów w zbyt ciasną kitkę;

Wszystkie powyższe czynności prowadzą do osłabienia cebulek włosów oraz niszczenia się włosów na długości. Z kręconymi włosami należy obchodzić się bardzo delikatnie, ponieważ te z natury są podatne na zniszczenia.


CZĘSTE UŻYWANIE SLS I ZŁYCH ALKOHOLI

Zapewne większość z Was już wie, że SLS nie nadają się do codziennego mycia kręconych włosów. SLS, czyli Sodium Lauryl Sulfate jest silnie oczyszczającym detergentem. Dodawany jest, np. do płynów do naczyń. Silne detergenty baaaaardzo wysuszają i wyniszczają włosy, przez co kręciołki mogą być suche, matowe i szorstkie. To tak jakbyście codziennie, czy co drugi dzień myły włosy płynem do naczyń... wyobrażacie sobie włosową masakrę? SLS zaleca się stosować raz na 1,5 - 2 tygodnie.

Podobnie jest ze złymi alkoholami jak np. alcohol denat, który znajdziemy w większości mgiełek, płynów oraz pianek do włosów. Denat wysusza włosy. Pozbawia je blasku i miękkości. Często powoduje podrażnienia skóry głowy. Pamiętam swoje pierwsze chwile dbania o loki. Szampon "nawilżający" oraz pianka "podkreślająca skręt". Teraz, gdy wiem już sporo o odpowiedniej pielęgnacji, wiem że produkty z tamtych czasów wcale nie pomagały moich włosom. Wręcz przeciwnie, doprowadziły je do jeszcze gorszego stanu.

Warto zaopatrzyć się w szampon z łagodnymi detergentami do codziennego mycia włosów, a produkty z alcohol denat wyrzucić z miejsca do kosza! Więcej na ten temat możecie przeczytać tu:

O ALKOHOLACH
O SLS`ach


NIE STOSOWANIE MASEK/ZŁY DOBÓR KOSMETYKÓW

Sama się przekonałam, że stosowanie wszelakich masek jest niezbędne w pielęgnacji kręconych włosów. Na początku dbania o loczki używałam jedynie szamponu z odżywką. Wprowadzenie masek pomogło mi odżywić włosy, nadać im blasku i lepszego skrętu. Ważne jest jednak, aby dobrać odpowiednie, wartościowe kosmetyki. Jak rozszyfrować czego potrzebują nasze włosy? W tym pomoże równowaga PEH! Post TUTAJ.

Równie ważny jest czas trzymania produktu na włosach. 5-10 minut to zdecydowanie za krótko, substancje aktywne nie zdążą przeniknąć w głąb włosa. Oczywiście są wyjątki, ale nieliczne. Zaś zbyt długie trzymanie produktu, np. kilka godzin, może zaowocować efektem odwrotnym do zamierzonego, po czym włosy w ogóle nie będą wyglądały. Optymalny czas to od. 30. minut do max 1,5 h. W przypadku protein jest o czas 15-30 minut. Oczywiste jest, że po nałożeniu maski nakładamy na głowę czepek oraz ręcznik.


ZŁE ZABEZPIECZENIE WŁOSÓW

Tutaj mam na myśli zabezpieczenie włosów podczas dnia oraz nocy.

Dzień - zabezpieczenie kręconych włosów w dzień, to nic innego jak używanie olejków/ser silikonowych, które należy wmasować w końcówki włosów. Końcówki są bardzo podatne na uszkodzenia. Jeżeli odpowiednio ich nie zabezpieczymy, końcówki będą się rozdwajać. Taka rozdwojona końcówka z czasem postępuje i biegnie w górę włosa, co powoduje ich łamanie i kruszenie.

Noc - to nic innego jak zabezpieczenie loków do snu. Jest kilka sposobów, które pozwalają przetrwać włosom w nocy:

satynowa poszewka na poduszkę. Satyna jest gładka i śliska, co powoduje że włosy po niej suną, a nie ocierają się, jak w przypadku zwykłej poszewki.
satynowy czepek. Działanie bardzo zbliżone do działania poszewki, z tym że włosy są uwięzione pod czepkiem. ;)
fryzura ananas. O tym za pewne każdy już słyszał. Ananas to nic innego jak luźny kucyk wiązany na czubku głowy. Do wiązania używa się gumek materiałowych lub sprężynek, a włosy łapie się "na raz". Chodzi o to, aby ananas był luźny i nie ściągał skóry głowy.


MYCIE WŁOSÓW W GORĄCEJ LUB LODOWATEJ WODZIE

Lodowata/zimna woda powoduje domknięcie i wygładzenie łusek włosa przez co wartości odżywcze produktu nie są w stanie dojść w głąb włosa. Gorąca woda rozchyla łuski, przez co włosy będą wyglądały na zniszczone i matowe. Jak zatem myć włosy? Przy zmoczeniu oraz nakładaniu odżywek /masek, dobrze jest użyć ciepłej wody. Dzięki temu substancje aktywne produkty przejdą w głąb włosa. Ostanie spłukanie zrobić wodą chłodną, która odpowiednio domknie łuski włosa i zachowa w nim wszystkie wartości.

UŻYWANIE PRODUKTÓW NIE ZAWRACAJĄC UWAGI NA SKŁAD

Wiele z nas ufa przedniej etykiecie produktu. Producent zapewnia nam "nawilżenie", "odżywienie" lub "zdefiniowanie skrętu". Nie dajcie się nabrać! Takie produkty często zawierają w składach silikony i inne oblepiacze. Fakt, przy pierwszych dwóch myciach efekt będzie spektakularny! Włosy miękkie, gładkie, pięknie skręcone... Jeżeli jednak nie wykonacie mycia oczyszczającego, silikony nadbudują się na włosach, co zaowocuje przyklapem, rozluźnieniem skrętu i przetłuszczeniem się włosów.

Warto nauczyć się czytać składy, choćby na poziomie podstawowym. Tak, aby wiedzieć czego unikać w kosmetykach. Niestety na kręcone włosy nie należy nakładać byle czego.


Temat wyczerpany! Mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Pamiętajcie, jeżeli włożycie odpowiednio dużo czasu i cierpliwości w pielęgnację swoich kręciołków, te odpłacą się Wam zdrowym wyglądem i pięknym skrętem, wiem co mówię. ;) A teraz z ręka na sercu, kto jeszcze popełnia któreś z powyższych błędów? :)



Na zakończenie zapraszam Was do nowej grupy na FACEBOOKU, tematyka: WYPADANIE WŁOSÓW. Z pewnością wiele z Was ma z tym problem. To pierwsza taka grupa, której zadaniem jest pomóc każdemu, kto zmaga się z wypadaniem włosów. Kto dołączy? :)
LINK: Wypadanie włosów - przyczyny, zapobieganie, sprawdzone sposoby.

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie
 
Włosowa aktualizacja - STYCZEŃ

Włosowa aktualizacja - STYCZEŃ


Cześć Kochani!

Przyszła pora na kolejną włosową aktualizację! Jak rok 2018 ma zamiar minąć tak szybko jak obecny styczeń, to już się boję. Kolejny miesiąc, który minął w mgnieniu oka. Może to lepiej? Szybciej przyjdzie lato! <3



Jak już pewnie zauważyliście, podcięłam włosy. Stwierdziłam, że cięcie im się przyda, lekko je odciąży i pozwoli szybciej rosnąć. Dodatkowo nie chciały się już układać, więc się poddałam. Od lutego zaczynam intensywne zapuszczanie! Ciekawi czym będę się wspomagała? :)

Styczniowa pielęgnacja przebiegła pomyślnie! Równowaga PEH zachowana, włosy co raz częściej ze mną współpracują, co ogromnie mnie cieszy. Wkrótce wiosna, więc będzie jeszcze lepiej. Wypadać dalej wypadają, ale podjęłam już odpowiednie kroki, aby temu zapobiec. Mam nadzieję, że w następnej aktualizacji będę mogła już pochwalić się efektami.

Kosmetyki, których używałam w styczniu:

Oleje: olej z pestek śliwki;

Odżywki do mycia na długości: Petal Fresh Citrus & Aloes, Kallos Color;

Szampony: Ziaja z figą, Babuszka Agafia ze zmrożoną wodą;

Maski: Dove Advanced Series Quench Absoulte do włosów kręconych, Novex My Curls, Henna Wax NaturClassic, Organic Shop Awokado i Miód, Biovax Keratyna i Jedwab, Vis Plantis Bazil Element, Kallos Multivitamin, Kallos Banana;

Stylizatory: Tigi Foxy Curls, Inebrya Duo Style, Inebrya Roll Up, Nivea Flexible Curls & Care, Kemon High Density, Syoss Curls & Waves, Shea Miracle Bouncy Curls Pudding, Osis+ Bouncy Curls, Renee Blanche Bheyse Curly Time, Kallos Lab 35 żel, Tigi Curlesque;

Olejki zabezpieczające: olejek z pestek śliwki, Isana Oil Care;

Peelingi: Pharmaceris H-Stimupeel;

Kuracja / suplementy: napar z liści pokrzywy, dieta odpowiednia dla grupy krwi;

Witaminy i inne: wit. B12, wit. D3, cynk, żelazo, tran z dorsza;


Produkty zaznaczone kolorem użyłam do ostatnich myć - zdjęcia aktualizacyjne.


W styczniu było na bogato! Starałam się używać najróżniejszych kosmetyków do włosów, jakie tylko posiadam. Stąd też dwa różne zdjęcia na zdjęciu głównym.
LEWE - mycie - Kallos Color, skóra głowy - Babuszka Agafia, maska - Biovax Keratyna i Jedwab, stylizacja - Kemon High Density.
PRAWE - mycie - Kallos Color, skóra głowy - Babuszka Agafia, maska - Kallos Multivitamin, stylizacja - Tigi Curlesque.
Dwa różne mycia i dwa różne wyglądy włosów. :)





Szczerze przyznam, że w dzień robienia zdjęć aktualizacyjnych byłam bardzo zadowolona ze swoich loczków. Mimo, że przesadziłam z nożyczkami, miały GOOD HAIR DAY. Mam w zamiarach stworzyć dla Was przykładowy plan pielęgnacyjny, co Wy na to? Przyda się? :)

Leczenie przeciwko wypadaniu włosów trwa już ponad 14 dni. Przyznam, że odkąd sama wzięłam sprawy w swoje ręce, przestałam aż tak przejmować się ilością wypadających włosów i zaakceptowałam to, z nadzieją że będzie tylko lepiej! Dzięki temu podejściu włoski odwdzięczają się dobrym skrętem i zaskakującą (jak na ich ilość) objętością. Teraz będzie tylko lepiej! :)

Styczeń uważam za bardzo udany pod względem włosowym! :) A jak u Was?

Buziaki!


Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie

NATURE QUEEN - olej z pestek ŚLIWKI

NATURE QUEEN - olej z pestek ŚLIWKI


Cześć Kochani!

Ostatnio dużo recenzji! Obiecuję, że następny post będzie typowo włosowy. :)

Dziś mam dla Was krótką i zwartą recenzję naturalnego olejku z pestek śliwki Nature Queen. Kosmetyk otrzymałam jako Ambasadorka Kosmetyczna. Już przy drugim zgłoszeniu na stronie, udało mi się zakwalifikować do testów! :)



Spośród 4 produktów wybrałam olejek z pestek śliwki. Pomyślałam, że może okazać się cudem dla włosów. Jak było? To za chwilkę, najpierw kwestia techniczna. :)

Olejek zamknięty jest w opakowaniu farmaceutycznym (szklana buteleczka) o pojemności 30 ml. Opakowanie wyposażone jest w pompkę/mały atomizer, które zdecydowanie ułatwia dozowanie olejku. Niestety, szklana buteleczka okazała się moją zmorą, olejek spadł i... rozstrzaskał się o podłogę. Na szczęście ucierpiało jedynie dno, dzięki czemu olejek mogłam przelać do innego opakowania i używać go dalej.
 
Konsystencja oleista, kolor pomarańczowy. Zapach zbliżony do marcepanu. Produkt zapowiada się być wydajny.

Olejek przeznaczony jest do włosów, skóry i paznokci. Używałam go jedynie do włosów i chyba na wszystkie możliwe sposoby.

Trzy razy naolejowałam nim włosy, ale przyznam że bez szału. Lepszy efekt uzyskałam przy użyciu oleju słonecznikowego.
Dodawałam go do masek, włosy po wysuszeniu były gładkie i lśniące, więc plus!
Przy puchu brałam dwie pompki olejku i wygładzałam włosy, tutaj całkiem dobrze się sprawdził.
Niwelował puch i włosy mogły przetrwać kolejny dzień bez spinania w koczka.
Przy strąkach po stylizacji odgniatałam nim loczki. Działanie bardzo dobre - strąki znikały, a włosy stawały się miękkie.

Oczywiście jest jedno "ale", dość duże "ale" jak dla mnie... po każdym użyciu olejku, włosy delikatnie mi się przetłuszczały. Nigdy nie miałam z tym problemu, więc byłam bardzo zaszokowana, kiedy to zauważyłam.

Koszt to ok. 23 PLN/30 ml

Szczerze przyznam, że sama z siebie chyba nie skusiłabym się na jego zakup. Bardzo się cieszę, że miałam okazję go przetestować, ale wciąż nie jestem przekonana. Na moich włosach nie zrobił rewelacji, za tę kwotę wolałabym zaopatrzyć się w olej, który jest już u mnie sprawdzony.

Znacie ten olejek albo firmę? Jeżeli mieliście z nim do czynienia napiszcie jak efekty!

Buziaki! :) 

Bądźcie na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie



Poznajcie mnie bliżej, czyli 50 faktów o mnie!

Poznajcie mnie bliżej, czyli 50 faktów o mnie!


Cześć Kochani!

Przeglądając różne blogi często spotykałam się z postem zatytułowanym "x faktów o mnie". Postanowiłam więc stworzyć jeden z takich wpisów, abyście mogli poznać mnie nieco bliżej. Gotowi? Zapraszam na 50 faktów o mnie! :)


1. Jestem jedynaczką.
2. Mam 157 cm wzrostu. Czasami jest to bardzo męczące. :D
3. Nie przepadam za językiem niemieckim. Drażni mnie w ucho.
4. Moja grupa krwi to 0Rh-.
5. Mieszkam u podnóży Śnieżki, mimo to byłam tam tylko dwa razy.
6. Uwielbiam żelki! <3
7. Podobnie jak większość kobiet - kocham zwierzęta.
8. Panicznie boję się pająków, nawet tych najmniejszych.
9. Prawo jazdy zdałam dwa dni przed swoimi 18. urodzinami.
10. W związku z powyższym, kocham jeździć samochodem! Moją perełką jest Honda Civic VI generacji.
11. Moim ulubionym sportem są wszelakie sztuki walki.
12. Przez 4 lata trenowałam karate i jeździłam na zawody. Zrezygnowałam ze względu na kontuzję i problemy zdrowotne.
13. W 2011r. we włoskim Turynie zostałam Mistrzynią Świata w swojej kategorii wiekowej i wagowej.
14. Uwielbiam podróże, małe i duże! 
15. Jestem zakochana w Warszawie, ubóstwiam tam wracać.
16. Moim ulubionym gatunkiem muzycznym jest rock i metal, ale nie ograniczam się. Słucham każdego rodzaju muzyki.
17. Jako mała dziewczynka nie bawiłam się lalkami, a samochodami i pistoletami.
18. Od najmłodszych lat wolałam towarzystwo mężczyzn. Kobiety irytowały mnie swoim zachowaniem.
19. Ukończyłam technikum hotelarskie. Posiadam dwie kwalifikacje zawodowe.
20. Szkołę średnią wybrałam z przymusu - była najbliżej.
21. Nie lubię się uczyć ani do niczego zmuszać, dlatego nie poszłam na studia. Kto wie, może kiedyś zmienię zdanie!
22. Urodziny obchodzę w grudniu. Zawsze mnie to irytowało, ponieważ w zimie ciężko zorganizować urodzinową imprezę...
23. Bardzo łatwo mnie przestraszyć.
24. Uwielbiam spać! :D Nie ważne gdzie i kiedy się położę - zawsze zasnę. Nie mam z tym większego problemu.
25. Jestem uzależniona od Netflixa. Moje ulubione seriale to: "Orange is the new black", "How to get away with murder", "Making a murderer", "Black Mirror", "Taśmy winy".
26. Leniuchowanie to moje drugie imię. Nie ma nic lepszego niż leniwa sobota w łóżku. :)
27. Gdy mam dobry dzień, lubię zmywać naczynia.
28. Zawsze lubiłam pisać. W szkole - wypracowania, teraz - posty na blogu. ;)
29. Lubię rysować i nawet dobrze mi to wychodzi. Muszę tylko wcześniej mieć zaplanowane, co chcę przenieść na kartkę.
30. Jako dziecko drastycznie obgryzałam paznokcie i skórki. Z czasem mi przeszło.
31. Bardzo lubię fotografię!
32. Nie nawidzę kłamstwa.
33. Jestem typem domownika.
34. Nie jestem konfliktowa i nie lubię kłótni.
35. Gdy sytuacja mnie do tego zmusi potrafię być wredna i uszczypliwa. ;)
36. Uwielbiam służby mundurowe!
37. Marzę o podróży do Miami i Las Vegas.
38. Do 14 roku życia nie nawidziłam swoich loczków. :D
39. Lubię czytać książki, ale jedynie kryminały. Romansidła nie mają u mnie szans. :D
40. Podobnie jest z filmami. Kryminały i horrory to moje ulubione gatunki.
41. Często zdarza mi się odkładać coś na później.
42. Na palcu wskazującym prawej ręki mam naczyniaka. Nowo poznani ludzie zawsze pytają: "co Ci się stało?".
43. Nigdy nie chodziłam w szpilkach, w koturnach już tak.
44. Potrafię ruszać uszami i wyginać palce na różne sposoby. :D
45. Nigdy nie lubiłam matematyki!
46. Jestem wzrokowcem.
47. Kocham jeść! Dzięki jedzeniu człowiek jest szczęśliwy. :D
48. Jestem strasznym zmarzluchem, ale rzadko choruję.
49. Odkąd dbam o włosy, marzę o lokach do pasa!
50. Jestem typem wojownika - zawszę walczę o swoje. 



Jak Wam się podoba wpis o takiej tematyce? :) Będę chciała stworzyć serię "Q&A - questions and answers", oczywiście o ile chcecie mnie bardziej poznać! Co myślicie? Pytania możecie mi zadawać gdziekolwiek, fanpage FB, IG, komentarze pod postami, w wiadomości e-mail - gdzie Wam wygodnie!

Mam nadzieję, że nieco przybliżyłam Wam swoją osobę. :) Znaleźliście jakieś podobieństwo u siebie? Piszcie! :*

Buziaki! <3

Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie
 
WAX ANGIELSKI PILOMAX - szampon PURE WAX & maska HENNA WAX NATURCLASSIC

WAX ANGIELSKI PILOMAX - szampon PURE WAX & maska HENNA WAX NATURCLASSIC


Cześć Kochani!

Po ostatnim poście, gdzie po raz kolejny pożaliłam się na służbę zdrowia, przyszła pora na coś przyjemniejszego. :)

Dziś kolejna recenzja! Z reguły jestem nastawiona na recenzowanie jednego produktu w konkretnym poście. Dzisiaj będzie nieco inaczej, ponieważ opisywane kosmetyki dostałam do stosowania jako zestaw.

Poniższe kosmetyki miałam okazję przetestować dzięki współpracy z firmą Wax Angielski PILOMAX. Po wcześniejszych ustaleniach, otrzymałam:

♦  szampon głęboko oczyszczający, PURE WAX do każdego rodzaju włosów;
♦  maska Henna WAX NaturClassic, maska regenerująca do włosów ciemnych i skóry głowy, zmniejsza wypadanie włosów;


Paczka przyjechała starannie zapakowana i bardzo dobrze zabezpieczona.



SZAMPON

Skład:

Aqua, Sodium Laureth Sulfate (SLES), Cocamide DEA (słabszy od SLS, ale równie silny i skuteczny w oczyszczaniu), Sodium Chloride (substancja konsystencjotwórcza), Piroctone Olamine (konserwant, substancja antybakteryjna), Aloe Barbadensis Gel, Panthenol, Ammonium Lauryl Sulfate (ALES), Cocamidopropyl Betaine (łagodna substancja myjąca), PEG-8 Cocoate Styrene/Acrylates Copolymer (emulgator, zwiększa lepkość kosmetyku), Glycol Cetearate (emulgator), Parfum, Coco-Glucoside (emulgator), Citric Acid, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiszolinone;

W szamponie znajdziemy 4 substancje myjące, trzy z nich należą do tych silnych, jedna do łagodnych. Dwa humektanty, kompozycję zapachową i trochę ulepszaczy.



Szampon zamknięty jest w bardzo solidnej i dobrze zamykającej się butelce o pojemności 200 ml. Nie ma opcji, aby szampon samoczynnie wylał się z opakowania. Konsystencja lejąca się, ale przyjemnie kremowa. Kolor mleczny. Zapach delikatny, jak dla mnie arbuzowy! Bardzo przypomina mi zapach żelków tropikalnych od Haribo. :D




PURE WAX bardzo dobrze oczyszcza włosy oraz skórę głowy. Nie mogę narzekać na niedomycie, czyli swoje zadanie spełnia doskonale! Po umyciu, skalp jest delikatny i miękki w dotyku. Podejrzewam, że to zasługa zawartego w szamponie żelu aloesowego.

Szamponu używałam jedynie podczas myć oczyszczających, ze względu na silne detergenty. Nie zauważyłam przesuszenia, ani poplątania włosów. Przy pierwszym myciu włosy były delikatnie skrzypiące do momentu, gdy nie spłukałam szamponu. Podczas kolejnych myć nie spotkałam się już z podobnym efektem.

Koszt: 21 PLN/200 ml (sklep internetowy WAX PILOMAX), szampon z pewnością kupicie również w aptekach.


MASKA
 
Skład: 

Aqua, Stearyl Alcohol (emulgator, tworzy warstwę filmotwórzą), Cetyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE (jak 2), Lawsonia Inermis Extract (henna, wzmacnia cebulki i kondycjonuje sklap), Propylene Glycol, Camellia Sinensis Leaf Extract (wyciąg z zielonej herbaty), Behenamidopropyl Dimethylamine (emulgator, antystatyk), Cetrimonium Chloride (antystatyk), Phenoxyethanol (konserwant), Ethylhexylglycerin (konserwant), DMDM Hydantoin (konserwant), Parfum, Lactic Acid (regularot pH), Limonene, Disodium EDTA (sekwestrant), Hexyl Cinnamal, Linalool, Citronellol, CI 16255 (czerwień koszelinowa - barwnik);

W składzie znajduje się sporo natłuszczaczy, tworzących na włosach warstwę filmotwórczą. Henna - wzmacniająca cebulki włosów, dwa humektanty, dwa antystatyki, kompozycję zapachową, kilka ulepszaczy i barwnik.



Maska zamknięta jest w twardym słoiczku. Z zamknięciem bywa różnie. W moim przypadku, wieczko troszkę słabo się trzyma, co grozi rozbryzganiem się maski podczas upadku. Na szczęście nic podobnego mnie nie spotkało. ;) Pojemność 240 ml.

Konsystencja zbita, widać to po śladzie palców. Podczas aplikacji maska nie spływa z włosów, wręcz przeciwnie - świetnie się w nie wtapia. Kolor delikatnie różowy, baaardzo mi się spodobał! :) Zapach mleczno-owocowy, nie narzucający się.




Jednym z zadań maski jest zahamowanie wypadania włosów. W moim przypadku wypadania nie zahamowała ze względu na bałagan w wynikach krwi, ale u innych kto wie? :)
Muszę przyznać, że po masce NaturClassic włosy są mega miękkie, lśniące i odżywione. Używałam jej solo oraz z dodatkiem żelu aloesowego i olejków. Za każdym razem efekt super! Baaardzo ją polubiłam.

Koszt: 22 PLN / 240 ml (sklep internetowy WAX PILOMAX), maska również do nabycia w aptekach.


DZIAŁANIE

Co do działania powyższych produktów, nie mam zastrzeżeń. Zachowały się bardzo dobrze i chętnie będę do nich wracała! Szampon podobnie jak maska starczy mi jeszcze na dość długo, także oba produkty są bardzo wydajne, co mnie cieszy. Pod kątem działania mogę Wam polecić powyższe produkty. Poniżej efekt na moich włosach.




OPIS PRODUCENTA

Jest jedna maleńka rzecz, która mnie nieco zaintrygowała. Mianowicie etykieta, na której widnieje napis "BRAK SLS, MIT, PARABENÓW I SILIKONÓW".

W momencie, gdy zerkniemy na skład szamponu, na drugim miejscu znajdziemy SODIUM LAURETH SULFATE, co uznajemy za SLES, pochodną SLS, łagodniejszą ale wciąż silną substancję myjącą. SLS brak, ale pochodne są. Osobiście wielka tragedia mi się nie stała z tego powodu. Wiele firm stosuje podobny chwyt. Wiem jednak, że są osoby, które mocno irytują podobne sytuacje.

Podobnie jest w kwestią PARABENÓW. Przyznam, że musiałam troszkę się doedukować w tej kwestii. Teraz jestem mądrzejsza i mogę się wypowiedzieć.

Na etykiecie możemy przeczytać, że powyższe produkty nie zawierają parabenów.
Otóż: produkty nie zawierają substancji kończących się na -paraben, czyli parabenów w nich brak. Łatwo jednak możemy dać się oszukać, ponieważ te są często zastępowane innymi konserwantami (niekoniecznie bezpiecznymi), które niestety znajdziemy już np. w masce Henna WAX, tutaj: DMDM Hydantoin, szampon PURE WAX, tutaj: Methylisothiazolinone. Ale gdzie teraz tego nie znajdziemy?

Nie oszukujmy się, obecny asortyment kosmetyczny wręcz zmusza nas do stosowania produktów o kiepskich składach. Nie mamy zbytnio w czym wybierać. ;) Ciężko znaleźć coś w 100% BIO i cacy. Dlatego nie popadajmy w paranoję. Włosy są dla nas, a nie my dla włosów - PAMIĘTAJCIE!

Osobiście nie mam problemu z konserwantami w kosmetykach. Nie uczulają mnie, nigdy nie zauważyłam skutków ubocznych, więc nie szaleję. Fakt, staram się ich unikać, ale jak się trafią - trudno, trzeba przeboleć. Uznałam jednak, że będzie miło powiedzieć Wam o tym malutkim szczególiku pomiędzy etykietami i składami.

Jestem zadowolona z produktów marki WAX PILOMAX ANGIELSKI. Spełniły moje oczekiwania, a to jest najważniejsze! Cena również jest, moim zdaniem, w granicach normy, choć sama zawsze stawiam na produkty nie kosztujące miliona monet. :)
Maskę z czystym sumieniem mogę polecić każdemu z Was! Co do szamponu, u niektórych może wywołać podrażnienia, ze względu na silne detergenty. Dlatego wybór szamponu pozostawiam Wam! :)



Uznałam, że stworzę post o parabenach i konserwantach, co Wy na to? Mieliście okazję poznać już markę Wax Pilomax? Dajcie znać w komentarzach!

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie





Konsultacja hematologiczna - co dalej w sprawie wypadających włosów?

Konsultacja hematologiczna - co dalej w sprawie wypadających włosów?


Cześć Kochani!

W ostatnim poście - włosowa aktualizacja grudnia, pisałam że wybieram się na konsultację do hematologa. Wizyta odbyła się we wtorek tj. 16.01.2018r. Muszę przyznać, że jestem totalnie załamana i zdruzgotana tym, co dzieje się w służbie zdrowia. Jeżeli jesteście ciekawi jak przebiegła wizyta, przeczytajcie post do samego końca!



Na wizytę czekałam dobre 1,5 miesiąca. Wydawałoby się, że to nie długo, jednak biorąc pod uwagę ilość włosów jaka mi wypada oraz mój stan psychiczny, ten czas dłużył się niemiłosiernie. W końcu się doczekałam. Poszłam podekscytowana, uradowana, z nadzieją że specjalista hematolog w końcu mi pomoże! Gdy opisywałam swój problem na grupach wsparcia, większość zalecała konsultację właśnie z hematologiem - podobno się znają. Być może i się znają, ale nade mną wisi chyba jakaś klątwa, która nie pozwala na znalezienie DOBREGO specjalisty.

No nic...

Weszłam do gabinetu 2x3 metry, siadłam tyłkiem na krześle i zaczęłam swoją opowieść, po czym wręczyłam Pani doktor plik wyników badań. Od razu zaznaczyłam, że mam NISKĄ FERRYTYNĘ i zbyt WYSOKIE ŻELAZO, co może być skutkiem niewyleczonej anemii sprzed dwóch lat, co zasugerowała mi Pani trycholog podczas konsultacji (TUTAJ). Odniosłam dziwne wrażenie, że Pani siedząca przede mną puściła mimo uszu to, co mówię i gapiła w kartki z cyferkami, a koniec koców nie przejrzała wszystkich wyników, tylko zaledwie dwie strony... a jest ich tam chyba ze dwadzieścia.

To ja znowu o ferrytynie, lekarzach którzy mnie spławili i powiedzieli, że nie ma powodów do niepokoju, bo ta jest w normie, patrzę na kobietę i słyszę... "Ferrytyna jest niska, fakt, ale mieści się w granicach normy, więc wszystko jest w porządku. Żelaza nie mogę Pani przepisać, bo ma Pani je ponad normę, więc to wszystko wyklucza". To ja znowu do boju... Opowiadam o konsultacji z trychologiem, gdzie stwierdzono brak ukrwienia skóry głowy, opowiadam o objawach anemicznych, które dalej mi towarzyszą... "Martwi mnie zawyżona prolaktyna." - 35,98 w normach 5,8 - 26,53, wynik skonsultowany z dwoma ginekologami, żaden nie ma zastrzeżeń biorąc pod uwagę moje stresujące życie oraz stres związany z tym cholernym wypadaniem. Tłumaczę, jak to wygląda... a babeczka znów sprawiła wrażenie jakby myślała o tym, co zrobi dzisiaj na kolację.

No, ale nic... kazała mi się rozebrać do pasa, zdjąć biustonosz i przeszła do badania. Tu mnie poklepała, tam postukała, gdzie indziej powbijała palce, osłuchała i kazała się ubrać. Nic niepokojącego chyba nie zauważyła, bo nie powiedziała ani słowa, tylko odeszła do biurka z dziwnym podśmiechiwaniem się pod nosem.

Wzięła kartkę, na której napisała jakie badania mam powtórzyć w marcu. Hormony tarczycy, żelazo, transferynę i prolaktynę... To się jej pytam "Czy z tego co aktualnie ma przed sobą, ze wszystkich badań, których są tam dziesiątki, można coś wywnioskować? Jakaś przyczyna? Dlaczego mam za dużo miedzi i jak ją zbić? No i co z tą ferrytyną?", na co Pani "Tak jak mówię, proszę powtórzyć badania XYZ i przyjść do mnie w marcu". No dobrze, ale czy coś jest mi Pani w stanie już powiedzieć? Cokolwiek zasugerować? O co chodzi nawet z tą prolaktyną i ferrytyną? Kolejny uśmieszek i "zapraszam w marcu z tym, co Pani napisałam.". Wryło mnie... Nawet najmniejszej sugestii z jej strony. Żadnego podejrzenia, nakierowania na odpowiedni tok myślenia.

W tym momencie trzymałam już w rękach portfel, aby zapłacić za te kilka nieszczęsnych minut całe 120 PLN. Hematolog wybiła mi paragon, wręczyła, a ja jeszcze na nią patrzę i drążę temat, gadam i pytam... w końcu nie po to jej płacę, żeby wyjść praktycznie bez żadnej wiedzy, nie? Nie po to czekałam tyle czasu, aby wejść na 7 minut, zapłacić i wyjść.

Moje zachowanie chyba nie do końca spodobało się Pani doktor, bo zaczęła nerwowo siedzieć na krześle, jakby zaraz miała mnie udusić, że truję jej tyłek, a przecież kolejni pacjenci, kolejne pieniążki czekają na korytarzu. Na koniec rzuciła, "proszę jeść tran i wcierać czarną rzepę w skórę głowy.". No, ale co z bałaganem w wynikach? Przecież trzeba to jakoś unormować... Na razie nie jest w stanie nic mi powiedzieć, do póki nie przyjdę na kolejną wizytę z powtórzonymi badaniami i po raz kolejny nie zapłacę jej 120 PLN, a przecież mam dużo włosów i nie powinnam się tak tym przejmować.

Dociera do Was? Zapłaciłam swoje za kilka minut wizyty, czekałam miesiące, aby dowiedzieć się że mam wcierać czarną rzepę w skórę głowy? Przecież w internecie dowiem się o tym ZA DARMO! 

Jestem po prostu zdruzgotana i aż brak mi słów na to, co usłyszałam, co znów przeżyłam w kolejnym gabinecie lekarskim. Przed samym wejściem nasłuchałam się od pacjentów starszej daty, jaka to ta Pani jest cudowna, jaka boska, jak ratuje życie i zdrowie... szczerze? Odniosłam zupełnie inne wrażenie.

Z racji, że jestem już załamana i totalnie bezsilna, spędziłam przez ostatnie dni dobrych kilka godzin na czytaniu o podobnych problemach u innych ludzi. Wszystko dokładnie przeanalizowałam i wyciągnęłam wnioski... Wczoraj udałam się po receptę na preparat żelaza, mam zamiar zaopatrzyć się jeszcze w selen, dobrą witaminę B12 i ewentualnie większą dawkę cynku. Teraz jak coś pójdzie nie tak, przynajmniej nie będę obwiniała Bogu Ducha winnych lekarzy! Zobaczymy... może sama sobie pomogę?

Nie mogę pojąć tylko jednej rzeczy... jak osoby, które decydują się ratować ludzkie zdrowie i życie potrafią być tak nieodpowiedzialni, niepoważni i bez serca. A może to ich nowe, specjalistyczne metody leczenia? Szczerze, nie mam zamiaru się już nad tym rozwodzić... chyba czas przerzucić się na medycynę niekonwencjonalną, holistyczną, zacząć odymiać się kadzidłami i będzie cacy. W końcu ludzie kiedyś tak dawali sobie radę, byli zdrowi, pełni energii, a wielu z nich jeszcze chodzi po ziemi po dziś dzień.

Chyba zawarłam wszystko co miało miejsce na poprzedniej wizycie, w razie gdy coś mi się przypomni, uzupełnię post. 

Na dziś koniec moich żali i wypocin, życzę Wam, abyście NIGDY nie znaleźli się w podobnej sytuacji. Masa nerwów, tysiące, tak tysiące wydanych złotówek, tysiące zgubionych włosów i ta totalna bezradność... nie ma nic gorszego. Dlatego wszystkim Wam życzę mnóstwo zdrowia! Trzymajcie się ciepło!

Teraz coś bardziej przyjemnego, specjalnie dla Was! Na moim profilu na instagramie trwa mini konkurs dla włosomaniaczek! Nie tylko kręconowłosych :) Serdecznie zapraszam Was do wzięcia udziału. Macie czas do 31.01.2018r. Szczegóły w poście poniżej.
Witajcie Kochani! Ostatnio na story pisałam o konkursie na 1000 followersów. Liczba się utrzymała, więc i konkurs jest! 😊 Jedna, mini włosowa paczka już do zgarnięcia, a w niej: ☞ dwie maski: Organic Shop Awokado i Miód oraz O'Herbal z ekstraktem z arniki do włosów cienkich; ☞ peeling do skóry głowy z węglem i pestkami moreli, Marion; ☞ zestaw trzech gumek sprężynek w kolorze beżowym, Rossmann; ☞ silikonowy olejek/serum Kallos Cosmetics (idealny na końcówki); ☞ próbki widoczne na zdjęciu; Aby wziąć udział w konkursie, musisz być osobą pełnoletnią i mieć konto publiczne. Zasady konkursu: 1. ✔ Obserwować profil @curlyclaudie z konta publicznego. 2. ✔ Polubić zdjęcie konkursowe, w komentarzu zaprosić dwie osoby. 3. ✔ Udostępnić zdjęcie konkursowe (repost) na swoim profilu, przy czym oznaczyć na zdjęciu @curlyclaudie oraz w komentarzu #curlyclaudiekonkurs . UWAGA ❗❗❗❗ Dodatkowa szansa na wygraną (dodatkowy los ✔) - polubić fanpage Curly Claudie na facebooku. Nie biorę pod uwagi kont założonych jedynie pod konkursy. ❌ Konkurs trwa do 31.01.2018r. do godziny 23:59. Zwycięzcę ogłoszę nie później niż 7 dni od zakończenia konkursu. 🏅 Pokrywam koszty wysyłki na terenie Polski. W razie wysyłki za granicę, koszty leżą po stronie zwycięzcy. Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam powodzenia! 💕 #curlyhair#curlygirl#curlynatural#curlyhead#curlyclaudie#naturalcurls#curls#curly#haircare#natural#polishblogger#polishgirl#poland#newpost#nowypost#wlosomaniaczka#kreconewlosy#kręconewłosy#rozdanie#konkurs#curlyclaudiekonkurs#hair#giveaway#elfapharm#kallos#rossmann#organicshop#marion
Post udostępniony przez Curly Claudie (@curlyclaudie)

Buziaki :*

PS. Dajcie znać w komentarzach, czy dobrze czyta Wam się post z aktualną czcionką. :)


Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie

Aktualizacja włosowa - GRUDZIEŃ

Aktualizacja włosowa - GRUDZIEŃ


Cześć Kochani!

Wiem, że zawiodłam w poprzednim miesiącu, jeżeli chodzi o włosową aktualizację, ale miałam mega wielkiego, włosowego doła! Obiecałam, że następna aktualizacja pojawi się na pewno, a słowa zawsze dotrzymuję. Grudniowa włosowa aktualizacja jest gotowa!
Grudzień minął zaskakująco szybko, nawet nie wiem kiedy przeleciały mi wszystkie włosingi. Co umyłam głowę to nadchodził kolejny dzień mycia. Oby styczeń nieco zwolnił tempa. :)



Standardowo loki miały swoje humory, jednak w grudniu często współpracowały i prezentowały się bardzo dobrze. Objętość oczywiście bez zmian... na razie lepiej nie będzie. Chyba muszę się pogodzić z mysim ogonkiem. Lekarzom nie można ufać ani powierzać swojego zdrowia. Już bity rok szukam przyczyny wypadania i wciąż cisza...

Wprowadziłam minimalne zmiany co do mycia skóry głowy... Doszłam do wniosku, że łagodny szampon jest dla mnie za słaby. Kupiłam szampon z Babuszki Agafii, który zawiera jedną z mocniejszych myjących substancji. Nie zauważyłam niepokojących zmian, więc stosuję go do codziennego mycia. 


Kosmetyki, których używałam w grudniu:

Oleje: olej słonecznikowy, olej lniany, olej rzepakowy;

Odżywki do mycia na długości: Kallos Color, Petal Fresh Citrus & Aloes;

Szampony: Ziaja z figą, Babuszka Agafia na zmrożonej wodzie, Wax Pilomax Pure Wax;

Maski: Biovax Opuntia Oil & Mango, Kallos Multivitamin, Kallos Color, O`herbal do włosów kręconych i niezdyscyplinowanych, Dove Advanced Hair Series Quench Absolute, Wax Pilomax Henna Wax NaturClassic;

Stylizatory: Tigi Curlesque, Tigi Foxy Curls, Kemon High Density, African Pride, Nivea Flexible Curls & Care, Ziaja intensywna regeneracja wersja z miodem;

Olejki zabezpieczające: Isana Oil Care;

Peeling: Pharmaceris H-STIMUPEEL;

Kuracja / suplementy: brak;

Witaminy i inne: wit. B - kompleks, wit. D3, cynk, żelazo;

Produkty zaznaczone kolorem zostały użyte do ostatniego mycia - zdjęcia aktualizacyjne. 

Na zdjęciach widać, że włosy są lekko spuszone, ale dużo przeszły w dzień robienia zdjęć, więc im wybaczam! :D 





Jak to w Nowym Roku, mam kilka postanowień. Jednym z nich jest zapuszczenie włosów oraz zahamowanie wypadania. Przy kolejnym myciu zmierzę pasmo kontrolne i w co miesięcznej aktualizacji będę zdawała relację, czy cokolwiek urosło! :)

We wtorek wybieram się na konsultację z hematologiem, odnośnie bałaganu w wynikach badań. Ta wizyta to moja ostatnia deska ratunku w sprawie wypadających włosów... Trzymajcie kciuki! <3 

A jak Wasze loki podczas "zimy"? :)

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie