EVA DERMO, POLLENA EWA - INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA

EVA DERMO, POLLENA EWA - INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY BALSAM DO CIAŁA

Cześć Kochani!

Jakiś czas temu zorganizowałam ankietę na FB, gdzie wykazaliście chęć postów z serii "URODA". Oto jest! Nowa seria i nowe posty. :) Będą pojawiały się tutaj krótkie recenzje oraz kosmetyczni ulubieńcy, jeżeli tacy mi się trafią.

Na pierwszy ogień łapcie recenzję DOBREGO balsamu do ciała!


Tak się składa, że gwiazdę dzisiejszego wpisu poznałam przez przypadek. Na Meet Beauty Conference 2018r. swoje stoisko miała firma POLLENA EVA, na którym mogłyśmy wykonać badanie skóry. Po takim badaniu każda z nas dostała upominek. W mojej paczuszcze znalazłam olejek do twarzy (o którym też napiszę) oraz balsam EVA DERMO, balsam intensywnie nawilżający.

Jako, że od zawsze zmagam się z bardzo suchą skórą, ciężko było mi dobrać odpowiedni balsam. Z reguły większość z tych, które mi podpasowały były napakowane silikonami i dawały złudny efekt nawilżenia. Gdy spojrzałam na skład dzisiaj przedstawionego produktu, położyłam w nim nadzieję.

Skład: 
AQUAUREAGLYCERINHYDROGENATED COCO-GLYCERIDESTREHALOSETRIISOSTEARINMYRISTYL MYRISTATEDICAPRYLYL CARBONATEGLYCERYL STEARATE CITRATE (emulgator)LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED EXTRACTPHENOXYETHANOL/ETHYLHEXYLGLYCERIN (konserwant)CETEARYL ALCOHOLALLANTOINARGININE (antystatyk)SODIUM POLYACRYLATE (adsorbent)LACTIC ACIDPARFUMACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER (substancja kondycjonująca)HIPPOPHAE RHAMNOIDES FRUIT (SEABUCKTHORN) OIL (substancja kondycjonująca)SODIUM HYALURONATEXANTHAN GUM (emulgator)2-BROMO-2-NITROPROPANE-1,3-DIOL (konserwant)HEXYL CINNAMALBENZYL ALCOHOLLINALLOLGERANIOLLIMONENEALPHA-ISOMETHYL IONONEHYDROXYCITRONELLALCITRONELLOL;

humektanty - substancje nawilżające;
emolienty - substancje natłuszczające;
kompozycja zapachowa
emulgatory - ułatwiają powstawanie emulsji;

Składniki aktywne: 

UREA (mocznik) - kondycjonuje i nawilża, działa łagodząco i leczniczo;

ALLANTOIN (alantoina) - łagodzi podrażnienia, działa przeciwzapalnie, mocno nawilża;

HIPPOPHAE RHAMNOIDES FRUIT OIL (olej rokitnikowy) - poprawia koloryt skóry, działa regeneracyjnie i przeciwzmarszczkowo;

LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED EXTRACT (olej lniany) - działa przeciwświądowo i przeciwzapalnie, regeneruje i przyspiesza gojenie;

KWAS HIALURONOWY - wygładza i nawilża, zmniejsza pory, wspomaga regenerację skóry;

Sama konsystencja jest gęsta, ale bardzo dobrze rozprowadza się na ciele. Co więcej, nie pozostawia uczucia "obklejenia", wiecie o czym mówię? Większość balsamów pozostawia na skórze niekomfortową, klejąca się powłokę. TEN NIE! Za to OGROMNY plus!

Kolor produktu jest delikatnie żółtawy, ale nie przebarwia skóry. Zapach bardzo przyjemny, delikatny, kojarzy mi się z kremami dla dzieci.


Opakowanie to klasyczna, miękka tuba o pojemności 250ml. Zamknięcie szczelne, produkt nie powinien w żaden sposób wydostać się z opakowania.

Cena to ok. 10-15PLN za tubę 250ml. Do kupienia w aptekach internetowych, stronie producenta oraz dobrych drogeriach stacjonarnych.

Przejdźmy do działania! Muszę przyznać, że na mojej bardzo suchej skórze sprawdził się świetnie! Balsam realnie nawilża, pozostawia uczucie miękkości i gładkości skóry. Po depilacji nóg działa kojąco i nie pozostawia podrażnień. Świetnie radzi sobie z BARDZO suchą skórą w miejscach takich jak łokcie czy kolana.


Balsam od Pollena Ewa, jako jeden z niewielu, spełnił moje oczekiwania. Nawilżył i odżywił moją suchą skórę, co bardzo mnie cieszy. :)

Aktualnie jestem w trakcie kończenia pierwszego opakowania balsamu, ale w mojej szufladzie czeka już kolejne, nowe opakowanie. Jeżeli jesteście go ciekawi, myślę że warto zainwestować. Kosztuje grosiki, a może sprawdzi się podobnie jak u mnie! :)

Znacie markę Pollena Ewa? Może ktoś miał styczność z powyższym kosmetykiem?

Buziaki!
WŁOSOWA AKTUALIZACJA CZERWIEC 2018r.

WŁOSOWA AKTUALIZACJA CZERWIEC 2018r.

Hej, hej!

Z czerwcową aktualizacją przyszłam w miarę wcześnie. :D Podczas lata czas zdecydowanie szybciej mi płynie... często nie wyrabiam się z wieloma rzeczami. Bloga też troszeczkę zaniedbałam, ale już wychodzę na prostą! :)


Czerwiec był już nieco bardziej wymagającym miesiącem... co raz więcej upałów, a jak wiadomo, loki średnio wtedy współpracują. Tak czy inaczej, dały radę! Powstrzymałam się od podcinania włosów, staram się zapuścić ich jak najwięcej. Mimo, że są już długie i obciążone, dam radę! :)

Znów zaczęłam się zamartwiać wypadaniem włosów... mimo, że ilość włosów w kłębku jest dużo mniejsza i mieści się w moich dawnych normach, to wciąż się tym przejmuję... Nic innego jak zwykła panika. Nie chciałabym wrócić do czasu, gdzie wyciągałam po 300 włosów dziennie. :(

Kosmetyki, których używałam w czerwcu:

Odżywki do mycia na długości: Kallos Color, BasicLab Capillus;

Szampony: Vis Plantis Basil Element, BasicLab Capillus;

Maski: Biovax Keratyna i jedwab, O'Herbal z wyciągiem z lnu, Kallos Multivitamin, Planeta Organica marokańska, Garnier Botanic Therapy Miód i Propolis, John Frieda Dream Curls, Organic Shop Awokado i Miód;

Stylizatory: Inebrya Roll Up, Inebrya Duo Style, Tigi Curlesque, Nivea Flexible Curls & Care, Renee Blanche Bheyse Curly Time, Kemon Hi Density Curl, Osis+ Bouncy Curls, Tigi Bed Head Foxy Curls

Olejki zabezpieczające: Balea Oil Repair;

Peelingi: Pharmaceris H-STIMUPEEL, Elfapharm Basil Element;

Wcierki: Banfi Hajszesz, Pharmaceris H-STIMUFORTEN, emulsja pielęgnacyjna Bionigree;

Kuracje/suplementy: -


Witaminy i inne: wit. B12;


Produkty zaznaczone kolorem zostały użyte do ostatniego mycia - zdjęcia aktualizacyjne. 



Ostatnio przeszło mi przez głowę delikatne rozjaśnienie włosów... bardziej końcówek niż samej długości, ale chyba odpuszczę. Rozjaśniane loki wymagają jeszcze większej uwagi i dobrze dobranej pielęgnacji, także raczej zostanę przy swoim kolorku. :) Dobry wybór? 


Przy okazji chcę zachęcić Was o wzięcia udziału w konkursie z okazji 1. urodzin bloga! Szczegóły znajdziecie w poście: Konkurs z okazji 1. urodzin CURLYCLAUDIE! .

Jak spędzacie wakacje? Pracowicie czy odpoczywacie? :) 

Buziaki! 
KONKURS Z OKAZJI 1. URODZIN ✿ CURLYCLAUDIE ✿ !

KONKURS Z OKAZJI 1. URODZIN ✿ CURLYCLAUDIE ✿ !

Cześć Kochani!

Lada dzień CURLYCLAUDIE będzie obchodziło swoje 1. urodziny! Nie mogę uwierzyć, że ten czas tak szybko mija. Dopiero co założyłam bloga, a tu już rok minął... Ale! Na post podsumowujący przyjdzie jeszcze czas! Dziś mam dla Was małą niespodziankę. :)

Specjalnie dla Was organizuję konkurs! W zamyśle mam jedną porządną nagrodę z kosmetykami do włosów. Jakimi? Zobaczcie na zdjęciu poniżej!


W paczce znajdziecie 2 stylizatory, które najbardziej lubię, maskę działającą cuda oraz zestawik Petal Fresh:

» Renee Blanche Bheyse Curly Time;
» Boots Curl Creme;
» Chantal Aqua maska z marakują;
» Petal Fresh szampon i odżywka Aloe&Citrus;

Paczka konkursowa NIE JEST 100% CG!

No dobra, co trzeba zrobić, żeby wygrać powyższy zestawik? Długo głowiłam się nad zadaniem konkursowym, ale pierwsza myśl zawsze najlepsza. Chcę, żebyście odpowiedzieli na pytanie:

Dlaczego zdecydowałeś/aś się zadbać o kręcone włosy? Co Cię do tego zmotywowało? Co Ci pomogło? 

Forma odpowiedzi jest dowolna. Może to być odpowiedź pisemna, rysunek, komiks, nagranie... COKOLWIEK tylko Wam wpadnie do głowy. :) Odpowiedzi możecie dodawać w komentarzach pod TYM postem, bądź wysyłać mi je na maila curlyclaudie@wp.pl. Do momentu wyłonienia zwycięzcy NIE BĘDĄ ONE UPUBLICZNIONE! Światło dzienne ujrzy jedynie nagrodzona wypowiedź. :)

REGULAMIN

1. Sponsorem konkursu jest ADMINISTRATOR - Klaudia Smutkiewicz.
2. Dane przetwarzane będą wyłącznie na potrzeby konkursu, przez czas jego trwania. Po upływie czasu konkursowego, dane osobowe nie będą przechowywane.
3. Konkurs trwa od 11.07.2018r. do 29.07.2018r.
4. Zgłoszenie przyjmowane są w komentarzach pod TYM postem bądź w wiadomości e-mail.
5. Zwycięzca zostanie ogłoszony w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. W razie gdy zwycięzca się nie odezwie, będę wyłaniała następnego.
6. Ponoszę koszty wysyłki na terenie całego świata.
7. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w osobnym poście na blogu oraz we wpisie na facebooku.

TO TYLE! Krótko, zwięźle i na temat. :) Mam nadzieję, że wszystko jest dla Was jasne. Liczę na Waszą kreatywność! <3 Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć wszystkim POWODZENIA! :) Dziękuję, że jesteście!

Buziaki! :)
BASICLAB DERMOCOSMETICS CAPILLUS - szampon i odżywka do KRĘCONYCH WŁOSÓW

BASICLAB DERMOCOSMETICS CAPILLUS - szampon i odżywka do KRĘCONYCH WŁOSÓW

Cześć Kochani!

Nadrabiam zaległości w postach! Pielęgnacyjne jeszcze się piszą, ale recenzje już dla Was mam! Tym razem zestaw do KRĘCONYCH WŁOSÓW od BasicLab, w skład którego wchodzi szampon i odżywka. Przyjemnej lektury!


Zestaw otrzymałam od firmy BasicLab Dermocosmetics do testów. Sama mogłam wybrać co chcę przetestować. Jako, że już wcześniej wiedziałam o serii do kręconych włosów, wybór był oczywisty! :)

Produkty nie zawierają SLS, SLES, MIT'u, PARABENÓW i PHENOXYETHANOLU. Kosmetyki należy zużyć 6 miesięcy po ich otwarciu.


SZAMPON

Skład:
AQUADISODIUM LAURETH SULFOSUCCINATECOCAMIDOPROPYL BETAINELAURETH-2LAURYL GLUCOSIDEGLYCERINPOLYSORBATE 20ZINC GLUCONATE (cynk)COPPER GLUCONATE (miedź)MAGNESIUM ASPARTATE (magnez)PANTHENOLSODIUM HYALURONATEPOLYQUETRNIUM-10POLYQUATERNIUM-72CITRIC ACID (regulator pH)SODIUM BENZOATE (konserwant)POTASSIUM SORBATE (konserwant)PARFUM ;

W składzie: 4 substancje myjące, 3 humektanty, substancja filmotwórzcza, polimer, kompozycja zapachowa, konserwanty naturalnego pochodzenia, oraz kompleks Sepitonic M3.0 (magnez, miedź, cynk).

Jak sami widzicie, szampon można zakwalifikować do ŁAGODNYCH. Idealnie nada się do codziennego mycia kręconych włosów. Sama stosuję go przy każdym myciu i jestem bardzo zadowolona.

Szampon dokładnie domywa zanieczyszczenia. Jak przy każdym łagodnym szamponie, słabo się pieni, ale dla mnie nie stanowi to problemu. Konsystencja jest lekko żelkowata, ale lejąca się. Kolor ciężko określić... jakby delikatnie żółtawy, ale mętny. Zapach bardzo delikatny, jak dla mnie taki medyczny.


Do działania nie mam zastrzeżeń! Włosy po umyciu, na mokro jak i na sucho, są mięciutkie i lśniące. Nie plątają się i nie "skrzypią" pod palcami. Skóra głowy jest dostatecznie nawilżona i gładka. Włosy również pozostają nawilżone. Czego chcieć więcej? :)


ODŻYWKA

Skład:
AQUACETEARYL ALCOHOLBEHENTRIMONIUM CHLORIDEGLYCERINMACADAMIA TERNIFOLIA SEED OILGLUCONOLACTONECALCIUM GLUCONATECOPPER MAGNESIUM ASPARTATEZINC GLUCONATEPANTHENOLPENTYLENE GLYCOLPOLYQUATERNIUM-72QUATERNIUM-80 (antystatyk)ISOPROPYL ALCOHOLCITRIC ACID (regulator pH)SODIUM BENZOATE (konserwant)TOCOPHEROL (konserwant, witamina E)PARFUM ;

W składzie: 2 emolienty, 5 humektantów, antystatyk, kompozycja zapachowa, naturalny konserwant oraz 1. substancja myjąca.

Konsystencja gęsta i kremowa. Nie klei się. Dobrze rozprowadza się na włosach. Zapach delikatny, przypomina mi mydło w kostce "Biały Jeleń". Odżywki użyłam na kilka różnych sposobów. Za każdym razem spełniła moje oczekiwania.


Z racji, że w składzie znajduje się substancja myjąca: BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, postanowiłam wypróbować odżywkę jako MYJADŁO. Cóż mogę powiedzieć. Sprawdziła się! Domyła włosy na długości. Pozostawiła je miękkie i rozdzielone. Minus jest jeden: ilość zużytej odżywki. Na jedno mycie zużywałam ok 15 pompek, żeby rozprowadzić kosmetyk po całych włosach.

W drugiej kolejności, odżywka posłużyła mi właśnie jako ODŻYWKA. Nałożyłam ją na kilka minut wraz z maską lub przed jej nałożeniem. Efekt jak wyżej. Loczki na mokro, jak i na sucho były zaskakująco miękkie, rozdzielone i pełne blasku.

Nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała użyć odzywki BasicLab jako STYLIZATOR! Po nałożeniu głównego stylizatora, jedną pompkę odzywki wgniotłam w mokre włosy. Efekt? Taki jak wyżej + lepiej się ułożyły. Loczki były równiutkie i skręcone od samej nasady.

ZESTAW

Wszystkie produkty do włosów od BasicLab są zamknięte w plastikowych butelkach o pojemności 300 ml. Każda z nich wyposażona jest w pompkę, która ułatwia dozowanie produktu. Ciemny kolor opakowań chroni kosmetyk przed promieniowaniem słonecznym.


Produkty mieszą się w przedziale cenowym 50-60 PLN za sztukę. Uważam, że za taką jakość warto tyle zapłacić. :) Mały problem może być w odżywce, ponieważ przy kręconych włosach jej wydajność plasuje się jako przeciętna.

Szczerze Wam powiem, odkąd stosuję powyższy zestaw, zauważyłam że moje loki zyskały na sprężystości. Co więcej, co raz częściej są równe, kręcą się w jedną stronę, a skręt pojawia się od samej nasady. Jestem MEGA zadowolona i bardzo polecam Wam spróbować z powyższym zestawem. Sami widzicie, że z odżywką można poeksperymentować! Mam zamiar użyć jej jeszcze jako maskę pod czepek. Wtedy wrzucę tutaj fotkę. :)

Produkty BasicLab CAPILLUS możecie zakupić na stronie producenta: http://www.basiclab.pl/ , bądź w aptekach które znajdziecie na stronie.

Kto z Was zna już powyższą serię? Macie zamiar się w nią zaopatrzyć? :) 

Buziaki!

ARYSTEA, TURBAN & BAWEŁNIANY RĘCZNIK - ALTERNATYWA RĘCZNIKA FROTTE

ARYSTEA, TURBAN & BAWEŁNIANY RĘCZNIK - ALTERNATYWA RĘCZNIKA FROTTE

Cześć Kochani!

Dzisiejszy post skupia się w tematach: recenzje i pielęgnacja. Takiego jeszcze nie było! Przedstawię Wam BARDZO ciekawy produkt, który powinien znaleźć się w asortymencie każdej kręconowłosej!


Jeżeli jesteście ze mną od dłuższego czasu wiecie, że w pielęgnacji kręconych włosów należy wprowadzić kilka podstawowych zmian. Jedną z nich jest zamiana RĘCZNIKA FROTTE na zwykłą bawełnianą koszulkę. Oczywiście dalej podtrzymuję swoje stanowisko! Ale... dzięki uprzejmości Oli z www.arystea.com miałam okazję poznać ciekawy zestaw zastępujący zwykłą koszulkę. :)

W skład zestawu wchodzą: TURBAN oraz RĘCZNIK, wykonane z najlepszej jakości BAWEŁNY.


Na początek jednak może kilka słów o tej ZŁEJ "FROCIE"! Dlaczego tak ważne jest wyeliminowanie jej z pielęgnacji włosów, NIE TYLKO kręconych? A no dlatego, że to właśnie ona przyczynia się w głównej mierze do uszkodzeń włosów. Jej struktura niszczy delikatną mikrostrukturę włosa, co owocuje puszeniem, elektryzowaniem się włosów oraz znacznym rozdwajaniem końcówek. Z bawełną natomiast jest odwrotnie. Jest na tyle delikatna, że pomaga zachować nasze włosy w dobrej kondycji. W dużym stopniu zapobiega wcześniej wspomnianemu puszeniu i elektryzowaniu się włosów, oraz oczywiście ich łamaniu i rozdwajaniu.

Dużo zależy od splotu włókien danego materiału. Jeżeli weźmiecie pod lupę tradycyjny ręcznik frotte, zauważycie że składa się on z maleńkich pętelek. To właśnie one są najbardziej niebezpieczne dla naszych włosów. "Szkodliwe pętelki" haczą łuski włosów, przez co te zaczynają się łamać, a ich kondycja znacznie się pogarsza. Produkty ARYSTEA są ich pozbawione, dlatego pierwsze efekty widać już po pierwszych użyciach.

Tyle, jeżeli chodzi o słowo wstępu i wątek edukacyjny. Wiecie, że u mnie zawsze KRÓTKO i NA TEMAT. :) Pomówmy teraz o samych produktach firmy ARYSTEA.

Nie wiem, czy Wy też, ale ja uwielbiam jeżeli coś jest ładnie i starannie zapakowane. Wtedy wiem, że producent stara się na każdym kroku, aby jego produkt zrobił na konsumencie jak najlepsze wrażenie. Produkty ARYSTEA dotarły do mnie w pięknym, firmowym opakowaniu, przez który przemawia minimalizm (a to akurat uwielbiam). I jeszcze ta wstążka!


Same ręcznik i turban były równiutko złożone i aż żal było mi wyjmować je z pudełka.

Do opakowania dołączona została "instrukcja" wykonania ploppingu, którą chętnie się z Wami podzielę.


Nie ukrywam, że zdziwiłam się, gdy wzięłam ręcznik do ręki. Spodziewałam się gładkiej tekstury, a ta zaskoczyła mnie swoim "wzorkiem", który widzicie na zdjęciu.


TURBAN (wymiary: 24cm x 58cm)

Turban ARYSTEA przeznaczony jest głównie do ploppingu, który udało mi się wykonać kilka dni temu. W zasadzie zrezygnowałam z niego w codziennej pielęgnacji, ponieważ po nim mam totalny przyklap, ale musiałam spróbować! Plopping przytrzymałam ok. 30 minut. Zdjęłam turban, dołożyłam odrobinę ulubionego stylizatora i wysuszyłam włosy suszarką z dyfuzorem. Przyznam, że skręt był lepszy! Loczki kręciły się od samej nasady, a na końcach zwijały i przeurocze ruloniki. :)

Sam TURBAN bardzo dobrze trzyma się głowy. Nie spada, nie zsuwa się. To zasługa magicznego guziczka. ;)
Co więcej jest bardzo komfortowy, ponieważ nigdzie nic nie ciśnie! Jeżeli lubicie spać w ploppingu, turban powinien sprawdzić się u Was doskonale! Wszyscy wiemy, że w koszulce ciężko spać, prawda? :)


RĘCZNIK (wymiary: 100cm x 70 cm)

Ręcznik towarzyszy mi znacznie częściej niż turban. Pierwszy plus otrzymuje za rozmiar! Jest duży, co dla mnie jest bardzo komfortowe. Z reguły po umyciu włosów, starałam się nie odciskać ich w materiał. Robiłam to dłońmi pod prysznicem. Jednak odkąd używam do stylizacji szczotki DENMAN, przerzuciłam się na osuszanie włosów, tutaj ręcznikiem ARYSTEA. Ręcznik jest cieniutki, ale bardzo chłonny. Należy uważać, żeby nie wypił z włosów całej wody, bo pamiętajcie: LOKI STYLIZUJEMY NA MOKRO. :)

Nieraz pisałam Wam, że nadmiar stylizatora odgniatam w bawełnianą koszulkę. Od jakiegoś czasu zastąpiłam ją ręcznikiem przedstawionym wyżej. Mówię szczerze, że efekt jest bardziej zadowalający niż w przypadku koszulki. Loki po wysuszeniu są jeszcze bardziej zbite, zdefiniowane od nasady, a co najlepsze - zaskakująco RÓWNE!

Zauważyłam, że odkąd używam ręcznika, puch rzadziej mi towarzyszy. Co ciekawsze, pożegnałam się z (czasami występującą u mnie) szorstkością włosów. Teraz nawet na 3-dniowych loczkach widać, że są zdrowe i zadbane.

PODSUMOWUJĄC!

Same produkty spisały się u mnie na medal. :) Nie mówię, że teraz całkiem zrezygnuję z bawełnianych koszulek (bo te w zastępstwie muszą być), ale utwierdziłam się w przekonaniu, że MATERIAŁ ma znaczenie. Im lepsza jego jakość, tym lepiej wyglądające i zdrowsze włosy. Turban będzie świetny dla osób kochających plopping. Z ręcznikiem pokocha się każdy, kto tylko go wypróbuje. Ma w sobie TO COŚ. :)

Wykonanie ręcznika i turbanu ARYSTEA zasługuje na kolejną pochwałę z mojej strony. Wszystko solidne, zero wystających niteczek. Ba, nawet po praniu nic złego się nie wydarzyło. Trzymając w ręku jedną z dwóch części zestawu, czuje się staranność i serce włożone i w ich wykonanie.


Zestaw możecie zakupić na oficjalnej stronie producenta: www.arystea.com. Dla zainteresowanych kupnem zestawu bądź pojedynczych produktów, mamy kod rabatowy! Przy wpisaniu kodu: curlyclaudie20 otrzymacie 20% rabatu na produkty ARYSTEA (realizacja w koszyku)! :)

Teraz pytanie do Was! Kogo z Was zaciekawiła gwiazda dzisiejszego wpisu? Czy są wśród Was loczki, które jeszcze korzystają z ręcznika FROTTE? Czym zaowocowała u Was zmiana FROTTE na bawełnę? :)

Buziaki!
SEE BLOGGERS ŁÓDŹ 2018 VI edycja - RELACJA

SEE BLOGGERS ŁÓDŹ 2018 VI edycja - RELACJA

Cześć Kochani!

Wiem, że ostatnio mało do Was pisałam. Ale! Od dziś wracam! :) Przychodzę do Was z relacją wydarzenia jakie miało miejsce w miniony weekend - SEE BLOGGER ŁÓDŹ! Postanowiłam napisać ją od razu po powrocie, póki jeszcze wszystko pamiętam. :) Bierzcie kawkę lub herbatkę i zapraszam.


Może od początku!

Na See Bloggers Łódź 2018 dostałam się po wcześniejszym zgłoszeniu swojego bloga. Dotychczasowe edycje tego wydarzenia miały miejsce w Gdyni. Nie ukrywam, zanim dowiedziałam się, że tegoroczna - VI edycja będzie w Łodzi, już planowałam pobyt nad morzem! Bardzo chciałam tam jechać. Gdy dowiedziałam się, że w tym roku pojadę jednak do Łodzi, trochę się zmartwiłam, ale! Nie ważne jakie miejsce, ważne co za wydarzenie! :)

Po dostaniu zaproszenia cieszyłam się jak dziecko. Jestem w sieci niespełna rok, a już miałam okazję uczestniczyć w dwóch wydarzeniach, o których marzyłam w momencie założenia strony. Uczucie i radość nie do opisania!

VI edycja See Bloggers 2018r. - największy Festiwal dla twórców internetowych, odbyła się w dniach 23.06-24.06.2018r w Łodzi, w centrum EC1 (bardzo blisko dworca Łódź Fabryczna oraz mojego miejsca pobytu). Do Łodzi przyjechałam już 22 czerwca, w piątek, żeby mieć trochę czasu na ogarnięcie się po podróży oraz wyspanie się na zapowiadający się, intensywny weekend.


Nocleg wykupiłam w hotelu Polonia Palast **, który naprawdę gorąco polecam! Dobra cena, możliwość śniadania, obiekt zlokalizowany 7 minut od centrum EC1!!

Na VI edycję See Bloggers Łódź zaproszono 2000 największych twórców internetowych z całej Polski. Ogromnie się cieszę, że mogłam znaleźć się wśród nich. See Bloggers trwało przez cały weekend, od rana do późnych godzin popołudniowych. Każdy z nas mógł brać udział w otwartych panelach dyskusyjnych oraz warsztatach, na które trzeba było się zapisać kilka dni wcześniej (dostałam się na dwa!). Nie chcę zasypywać Was zbędnymi informacjami, dlatego w relacji uwzględnię tylko te panele, te warsztaty i te spotkania, w których brałam udział. Do rzeczy!

SOBOTA 23.06.2018r. - pierwszy dzień SEE BLOGGERS ŁÓDŹ 2018r. 

Rejestracja uczestników trwała już od godziny 08:00. Wraz ze swoją współlokatorką z pokoju - Basią (www.basiasmoter.pl) udałyśmy się do centrum EC1 kilka minut po 08:00, żebym mogła w spokoju odebrać identyfikator. Gdy już to zrobiłam, udałyśmy się na obchód po całym obiekcie. Chciałyśmy zlokalizować poszczególne sale oraz stoiska wystawców. 

Pierwszego dnia nie zrobiłam za wiele :P. Miałam udać się na panel główny, posłuchać kilku wykładów, chciałam wcisnąć się na warsztaty z fotografii, ale wszystko pokrzyżowali mi - LUDZIE! Blogerki, które już znam (serdecznie pozdrowienia dla dziewczyn - Poli i Gosi z www.blondhairaffair.pl) oraz te, które poznałam własnie tego poranka.

Do godziny 14:00 przechodziłam z nimi caaaaałe centrum! Czas poświęciłyśmy głównie na rozmowy i obchód poszczególnych stoisk wystawców. W sumie cieszę się, że tak wyszło. Nie ma nic lepszego niż zawieranie nowych znajomości. W końcu po to są takie eventy! :) Kogo poznałam dowiecie się ze zdjęć poniżej. Przepraszam za rozmyte zdjęcia :( 

Od lewej: Ewa, ja, Monia <3 

Iga <3 


O 14:00 udałam się na warsztaty z Natura Siberica. Z podobnymi miałam już styczność podczas konferencji Meet Beauty Conference 2018r.. Wiedziałam, że będą ciekawe i nie myliłam się! Część teoretyczna była mi już znana. Prezentacja oraz wykład miałam okazję usłyszeć właśnie na Meet Beauty. Część praktyczna bardzo mi się spodobała, ponieważ mieliśmy okazję zrobić LAS W SŁOIKU, który niestety musiałam oddać, bo nie dotarłby ze mną do domu...


Po warsztatach udałam się na wcześniej umówione spotkanie z jedną z moich czytelniczek. Gdy tylko zobaczyła, że pojawię się w Łodzi, od razu się do mnie odezwała i umówiłyśmy się na meeting. 

Z Weroniką udałyśmy się na kawkę, poplotkować trochę o... WŁOSACH :D. Bardzo ubolewam nad tym, że miałam tak mało wolnego czasu... Takie spotkania mogą trwać godzinami! Mnie wzywał powrót do EC1. Tak czy inaczej czas z Weroniką spędziłam w bardzo przyjemnej atmosferze. Super dziewczyna! Uśmiechnięta, rozgadana - takie osoby lubię! Zobaczcie tylko na Jej włosy! <3 

Werka i jej CUDOWNE afro <3 
Po spotkaniu, wróciłam do hotelu przygotować się na wieczorną galę "hasztagi roku". Na galę dotarłyśmy z Basią, w okolicach 20:00. Basia poszła w swoją stronę, ponieważ była nominowana do odkrycia roku! Basiu, serdeczne gratulacje! <3 Sama zostałam gdzieś w tyle, ponieważ miejsca siedzące jak i stojące z przodu były już zajęte. Jako, że jestem z metra cięta, nie pomogło nawet stanie na palcach i całą galę stałam przy głównym wejściu czekając na Polę i Gosię. Po zakończonej gali doszłyśmy z Basią do wniosku, że na nas pora. Wróciłyśmy do hotelu. Padnięte, bez mocy, a na recepcji czekała na nas... ZIMNA pizza. Była cudowna <3 
Nie. Nie zostałyśmy na koncercie Kasi Nosowskiej ani na afterku. Trochę żałuję, ale potrzebowałam odpocząć przed kolejnym intensywnym dniem. 

Tego dnia poznałam (w końcu osobiście) Agnieszkę Niedziałek! Miło było Cię zobaczyć i zamienić kilka słów. Nie, nie mam zdjęcia. :P Nie wiem czemu. 

W ten sposób minął mi pierwszy dzień See Bloggers! 

NIEDZIELA 24.06.2018r. - DRUGI DZIEŃ SEE BLOGGERS ŁÓDŹ 2018r.

Tego dnia, swoje uczestnictwo w See Bloggers rozpoczęłam w okolicach godziny 08:00. Przyszłam z rana, żeby mieć miejsce na walizkę w szatni. Dzięki Bogu się znalazło! Zaraz po schowaniu klamotów udałam się z dziewczynami w strefę networkingu. Dlaczego? Bo tam podwali śniadanko! :D Fakt faktem od 09:00, ale udało nam się usiąść, wypić w spokoju kawę i herbatę i doczekać się śniadania, zanim pojawiły się tam tabuny ludzi. Dzięki temu mogłyśmy szybciej pójść w swoją stronę i nie spóźnić się na wykłady i warsztaty. Ale... jak wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam TO zdjęcie: 


Przyłapana na gorącym uczynku. Pierwsze, być moze jedyne zdjęcie z See Bloggers, a ja co? Oczywiście przy żarciu :D Ale nic... po tym można mnie poznać. Jak nie rozmawiam to jem! Teraz wiecie po czym mnie rozpoznać. 

Do godziny 11:30 czas spędziłam na rozmowach i przechadzkach. O 11:30 udałam się na poziom -2, gdzie miały odbyć się warsztaty, na które wcześniej się zapisałam. Z racji, że przyszłam wcześniej, udało mi się wejść na dodatkowy wykład " RODO dla influencerów" prowadzony przez Wojciecha Wawrzaka. Nie żałuję. Wyniosłam wiele wiedzy. Potrzebnej wiedzy.


Zaraz po wykładzie o RODO, przyszła pora na prelekcję z Omeną Mensah pt. "Social media w słusznej sprawie", gdzie mówiła o tym, co robi. Wolontariaty, organizowane akcje... Bez bicia się przyznam, że spodziewałam się czegoś zupełnie innego! Z tego spotkania również wiele wyniosłam. Bardzo lubię, kiedy ludzie robią coś dobrego dla innych. Sprawia mi to taką wewnętrzną przyjemność!


PS. Po cichu się przyznam, że liczyłam na te piękne AFRO u Omeny! Niestety zrobiła mi psikusa i... wyprostowała włosy! 


O 13:00 przyszła pora na kolejne prywatne, włosowe spotkanie! Kolejna Weronika! Również uśmiechnięta, zakręcona jak ja, zabawna i mega otwarta! Inicjatywa spotkania wyszła podobnie jak w przypadku poprzedniej czytelniczki. Razem z Weroniką przeszłyśmy się ul. Piotrkowską i wkroczyłyśmy... do BURGEROWNI! Oj tak. Obiad to było coś, czego było mi własnie trzeba! Pogadałyśmy, o włosach rzecz jasna! Pośmiałyśmy się i trzeba było już uciekać... Tutaj również żałuję, że dysponowałam tak małą ilością czasu... 


PS. W restauracji zaczepiła nas kelnerka. Moja imienniczka - Klaudia, która też miała kręcone włosy! Chwilkę z nami porozmawiała, ale musiała wracać do pracy. NIESTETY! 

Nawet nie wiecie jaką radość sprawiło mi te 1,5h! Cieszę się, kiedy inni doceniają to, co robię i chcą podyskutować o loczkach <3. Nie ma lepszego wynagrodzenia! 


O 15:00 udałam się na panel główny, gdzie mogłam wysłuchać dyskusji o HEJCIE! Baaaardzo lubię ten temat, ponieważ w internecie jak i BLOGOSFERZE (tak, tutaj też), hejt jest codziennością. W dyskusji udział brały Omenaa Mensah oraz Zosia Zborowska. Przez ok. godzinkę posłuchałam co Panie mają do powiedzenia i powiem szczerze... wciąż nie mogę uwierzyć w to, jak ludzie mogą być niemili, wulgarni, opryskliwi i nietolerancyjni wobec drugiej osoby. 

Zaraz po panelu o HEJCIE czekał mnie kolejny. Najbardziej przeze mnie wyczekiwany, o którym napiszę najwięcej, ponieważ był dla mnie mega ważny!
Panel, na który zostałam specjalnie do końca See Bloggers. Panel, który w głównej mierze zadecydował o tym, czy pojadę do Łodzi.


O 16:00 rozpoczęła się prelekcja z JURKIEM OWSIAKIEM pt. "Z flamastrem w ręku, z komputerem w sercu". Do Pana Owsiaka pałam OGROMNYM szacunkiem. Tyle dobra, które okazał BEZINTERESOWNIE, to jaki jest, to ile żyć dzięki niemu trwa dalej... to wszystko jest CUDOWNE! Mimo ogromnego zmęczenia, odcisków na stopach, głodu, który zaczął mi towarzyszyć, bolącego brzucha - ZOSTAŁAM! Wiedziałam, że nie pożałuję i tak właśnie było. Mimo, że miałam dwa momenty, w których się wyłączyłam na kilka sekund... Wyniosłam z tego panelu NAJWIĘCEJ! 

Króciutko... przez całe wystąpienie mogliśmy obejrzeć filmik przedstawiający jak ewoluowało WOŚP. Ile pieniążków zebrano każdego roku. Na co zostały przeznaczone. Radość ludzi. Radość organizatorów. Podczas tego filmu, łezka zakręciła mi się 3 razy w oku... Na podsumowanie mogliśmy obejrzeć jeszcze jeden materiał. Trwający 3 minuty... Materiał, który złapał za serce nawet męską część See Bloggers! Historia małego chłopca, który żyje dzięki WOŚP i Panu Owsiakowi. Rozglądając się po sali zauważyłam, jak większość osób próbuje powstrzymać łzy. Sama się ogromnie wzruszyłam... Na rozładowanie emocji, usłyszeliśmy troszkę o wydarzeniu jakim był Woodstock, teraz Pol'and'Rock Festiwal. Kolejna wielka inicjatywa ze strony Jurka Owsiaka. Podziwiam tego człowieka... ta energia, która w nim jest! To samozaparcie! Ta CHĘĆ! Naprawdę godne podziwu! Człowiek mega szczery! Takich ludzi zdecydowanie nam brakuje... 


Podczas tego wystąpienia usłyszałam wiele rzeczy, które mnie zmotywowały. Między słowami prowadzącego ujrzałam siebie. Blog założony totalnie na spontanie, który teraz cieszy się co raz większym odbiorem. Ludzie, którzy Cię tępili, ale także Ci, którzy w Ciebie wierzą! Mogę tak wymieniać i wymieniać... Nie chcę Was zanudzać. W każdym razie to była najbardziej pouczająca i motywująca lekcja, jaką kiedykolwiek dostałam! Wróciłam do domu z głową pełną przemyśleń, pomysłów. Z ogromną motywacją do działania. Nie jestem w stanie opisać Wam tej radości, ale chyba nigdy w życiu nie byłam tak szczęśliwa jak po kilkudziesięciu minutach pogadanki Pana Jurka. CZŁOWIEK ORKIESTRA zebrał gromkie brawa po wystąpieniu. Ba, były owacje na stojąco! Piski, krzyki! 

Nawet udało mi się zrobić zdjęcie z TYM człowiekiem! Wiele dla mnie znaczyło. Wyściskałam Pana Owsiaka i podziękowałam za to dobro, które przekazuje innym.


Po kilku słowach na zakończenie, mogłam wracać do domu. :)


Żeby nie było zbyt kolorowo... aby dostać się do domu, musiałam wrócić do... Warszawy! Pomocną dłoń w moją stronę wyciągnęła Asia i Dawid (www.mynaswoim.pl). Fakt faktem, spędziłam kilka godzin w centrum, ale nie żałuję. Kocham Warszawę i tam czuję się jak w domu. Z racji, ze byłam potwornie zmęczona, czas spędziłam w McDonald's na Dworcu Centralnym. Towarzyszył mi taki widok (zawsze wybieram tę miejscówkę):


O 23:05 ruszyłam w drogę do domu, w którym znalazłam się dopiero o 10:00 dnia następnego. Bardzo wyczerpujący weekend, ale warto było! Nie żałuję! Mimo, że dalej dochodzę do siebie (a mamy czwartek), chętnie powtórzyłabym ten weekend! 

Na See Bloggers pojechałam z myślą: warsztaty i prelekcje, ale zrozumiałam, że to ludzie są najważniejsi. Znajomości jakie zawarłam, jakie pielęgnowałam podczas VI edycji największego eventu dla bloggerów, z pewnością będą trwały. :) 

Serdeczne podziękowania dla:

Organizatorów, za zaproszenie i docenienie mojej pracy.

Basi, która zechciała pomieszkać ze mną w pokoju przez dwa dni oraz za tak ciepłe przyjęcie i wprowadzenie na See Bloggers.

Ewy, z którą wcześniej się nie znałam, a spędziłam z nią najwięcej czasu podczas Festiwalu.

Poli i Gosi, z którymi mamy stały kontakt w social mediach (z Polą poznałyśmy się już na MB, z Gosią dopiero tutaj), za poczucie humoru i doborowe towarzystwo.

Dwóm kręciołkom - Weronikom, za chęć spotkania i poplotkowania!

Pozostałym blogerom za szczere uśmiechy kierowane w moją stronę! 

Na koniec krótkie podsumowanie całości:

1. Organizacja: 
Jeżeli chodzi o samo centrum EC1, sale, wykłady, jedzonko, napoje i wszystko podobne NIE MAM ZASTRZEŻEŃ. Organizatorzy naprawdę dali radę, jeżeli chodzi o organizację. Ogarnąć event tak, aby 2000 osób miało dobrze - WIELKI SZACUNEK! W przyszłym roku dopięłabym tylko zapisy na warsztaty, wysłałabym maila do wszystkich godzinę przed rozpoczęciem zapisów. Umożliwiłoby to, że każdy będzie miał równe szanse na zapisy. :) 

2. Prelegenci:
Spotkać lub tylko zobaczyć tyle wspaniałych osób w jednym miejscu - BEZCENNE! To ogromnie cieszy! 

3. Lokazlizacja:
Bez zarzutu! Wszędzie blisko. Restauracje, hotele dworzec PKP na wyciągniecie ręki! Z reguły to właśnie lokalizacja jest największym problemem. NIE TUTAJ! 

4. Ludzie:
Nie wiem jak Wy, ale ja poznałam wiele NOWYCH OSÓB! Z reguły jestem mega wstydliwa... A tutaj, proszę! Nowe znajomości przyszły od ręki! Bez stresu :) Ba, podeszłam nawet do samej organizatorki Ani Zając, której napisałam na IG, że na pewno nie podejdę, bo się wstydzę. Był to dla mnie mega wyczyn, ale dałam radę! 

5. Stosika wystawiennicze:
Na większości stoisk mogliśmy otrzymać upominek od firm. Wystarczyło zrobić zdjęcie, odpowiednio je otagować i gotowe! Gifty w torbie. Zirytowało mnie to, że niektóre uczestniczki See Bloggers obleciały WSZYSTKIE stoiska, zebrały gifty zasypując przy tym instagram zdjęciami robionymi "na odwal się". Byle tylko wrócić do domu z jak największą ilością prezentów. Sama skorzystałam tylko z dwóch takich "konkursów", w których do sfotografowania były... KOSMETYKI DO WŁOSÓW, czyli coś co może się przydać moim czytelnikom. Bardzo miło ze strony firm, że chciały w ten sposób obdarować nas swoimi produktami, reklamując się przy tym, ale nie obraziłabym się, gdyby te "konkursy" były bardziej kreatywne. 

DARY LOSU PRZYWIEZIONE Z SEE BLOGGERS ŁÓDŹ:








See Bloggers ŁÓDŹ 2018r. zostało już tylko wspomnieniem, ale jakim! Pierwsza edycja tego Festiwalu, na której byłam, na zawsze zapadnie mi w pamięci. Będę wracała do tej relacji i zdjęć z wielkim sentymentem. Nauczyłam się wiele. Zmotywowałam się do wielu nowych działań. Kwestia YouTuba stanęła na znacznie wyższym miejscu niż dotychczas. Przełamałam swój lęk, jakim było pokazanie twarzy na InstaStory. Małymi kroczkami do przodu! Teraz może być tylko lepiej. :) 

Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca i nie usnęliście przy moich wywodach. Ogromnie dziękuję za przeczytanie. Liczę na to, że chociaż w najmniejszym stopniu poczuliście mój entuzjazm i zarąbisty humor! :)

Buziaki! 


WŁOSOWA AKTUALIZACJA MAJ 2018r.

WŁOSOWA AKTUALIZACJA MAJ 2018r.

Cześć Kochani!

Nie mogę uwierzyć, że mamy już czerwiec! Dopiero co pisałam włosową aktualizację stycznia, a mamy już lato!

O ile w kwietniu włosy ze mną współpracowały, tak w maju w ogóle nie były posłuszne. Temperatury zrobiły swoje. Najbardziej narzekam na rozprostowanie się skrętu przy skórze głowy, chwilę po umyciu. Chyba przyszedł czas na podcięcie końcówek i loków od góry! Wierzę, że to naprawi mój "nowy problem".



Kosmetyki, których używałam w kwietniu:

Odżywki do mycia na długości: Kallos Color, Petal Fresh Aloe & Citrus, Basiclab CAPILLUS do włosów kręconych;

Szampony: Ziaja z figą, Wax Pilomax Pure Wax, Pharmaceris H-SENSITONIN micelarny, Vis Plantis Basil Element, Basiclab CAPILLUS do włosów kręconych (łagodny);

Maski: Alterra Aloes & Granat, O'Herbal z wyciągiem z lnu + żółtko+żel aloesowy, Kallos Multivitamin, Planeta Organica balsam marokański, Garnier Botanic Therapy Miód i Propolis;

Odżywki: Basiclab CAPILLUS do włosów kręconych;


Stylizatory: Inebrya Roll Up, Inebrya Duo Style, Tigi Curlesque, Nivea Flexible Curls & Care, Renee Blanche Bheyse Curly Time, Kemon Hi Density Curl, Osis+ Bouncy Curls, Boots Curl Creme, Tigi Bed Head Foxy Curls

Olejki zabezpieczające: Alterra pestki moreli, Balea Oil Repair;

Peelingi: Pharmaceris H-STIMUPEELElfapharm Basil Element;

Wcierki: Banfi Hajszesz, Pharmaceris H-STIMUFORTEN, emulsja pielęgnacyjna Bionigree;

Kuracje/suplementy: dieta odpowiednia dla grupy krwi;

Witaminy i inne: wit. B12, wit. D3;



Ostatnio co raz bardziej marzą mi się dłuuugie loki! Nie sądzę, żebym zapuściła je do wymarzonej długości (do pasa), ale może chociaż do łopatek się uda! O ile znów ich za mocno nie podetnę... :D Podczas następnego mycia mam zamiar podciąć końcówki, polecam każdemu na przełomie maja/czerwca! 

Do włosów nie mam zastrzeżeń. Jak na ostatnie warunki atmosferyczne dają radę, choć wiadomo - mogłoby być lepiej. :) Aktualnie żyję wyjazdem do Łodzi na See Bloggers! To już w przyszły tygodniu! Z kim się zobaczę? :) 

A jak Wasze loczki podczas pierwszych wysokich temperatur? :) 

Buziaki! 
Bądź na bieżąco z postami: 
 
PIELĘGNACJA KRĘCONYCH WŁOSÓW ☼ LATEM ☼

PIELĘGNACJA KRĘCONYCH WŁOSÓW ☼ LATEM ☼

Cześć Kochani!

Lato zbliża się do nas wielkimi krokami! Mówię o tym kalendarzowym lecie, ponieważ letnie temperatury towarzyszą nam już od jakiegoś czasu. Lato to kolejna wymagająca pora roku, jeżeli chodzi o pielęgnację włosów. O ile podczas wiosny i jesieni "jakoś to idzie", to podczas zimy i lata trzeba się bardziej przyłożyć do pielęgnacji kręconych włosów. Jak o nie zadbać? Dziś odpowiem Wam na to pytanie!



EMOLIENTY

Podobnie jak podczas zimy, w lecie również należy odpowiednio doemolientować włosy. Po pierwsze, odpowiednie natłuszczenie = odpowiednia ochrona. Po drugie, zapobiegniecie puszeniu się włosów. Jeżeli przesadzicie z humektantami podczas upalnych dni, na głowie pojawi się jeden wielki puszek! Dlaczego? Sucho i parno -> kręcone włosy oddają wodę = PUCH.

Niestety... wilgotne i deszczowe dni zdarzają się równie często. W takiej sytuacji o puszek również nie trudno. Wilgotno i deszczowo -> kręcone włosy piją wodę = PUCH. I tak źle i tak nie dobrze!

Kręcone włosy kochają emolienty, te bardzo rzadko zawodzą. Dlatego zaopatrzcie się w mocno emolientowe maski i wprowadźcie regularne olejowanie włosów (więcej w zakładce OLEJOWANIE). Nie oznacza to, że całkowicie macie zrezygnować z nawilżaczy i protein. Stosujemy je, ale w odpowiednich ilościach.

OCHRONA UV

Podobnie jak ze skórą, włosy również warto zabezpieczyć przed działaniem promieni słonecznych. Wiem, że kosmetyków o podobnym działaniu jest niewiele na naszym rynku. Ba, sama jeszcze z takim się nie spotkałam, ale wiem jedno. Jest kilka naturalnych preparatów/składników, które świetnie sprawdzą się w roli ochronnej!

Oleje:
» olej z pestek malin SPF 30-50;
» olej z marchwi SPF 30-40;
» olej z kiełków pszenicy SPF 20;
» olej z orzechów laskowych SPF 15;
» olej z awokado SPF 4-15;

Składniki naturalne (zwykle są słabsze od olei, traktuje się je jako składniki pomocnicze):
» aloes;
» masło shea;
» rumianek;
» witamina E;
» dziurawiec;

Najlepiej byłoby chodzić codziennie z naolejowanymi włosami, ale wiadomo - jest to nie do zrobienia. Dzień przed myciem OK, ale co w pozostałe dni? Polecam zrobić sobie mgiełkę na włosy z wyżej wymienionych składników i olejków. :) Sama w tym roku mam nadzieję z nimi pokombinować. Jeżeli znajdę połączenie idealne, na bank się z Wami podzielę! Możecie również poszukać gotowców w sklepach. :)

SILIKONY

Podobnie jak z emolientami, silikony tworzą na naszych włosach warstwę ochronną, za czym idzie będą w pewnym stopniu chroniły loczki przed promieniowaniem i wysokimi temperaturami. Jeżeli chodzi o nas - kręconowłose, mamy nieco ułatwione zadanie. W większości stylizatorów i masek znajdziemy silikony. Nie musimy daleko szukać. Na czas wakacji warto się w takie zaopatrzyć. Olejki i silikonowe sera również są pożądane! Pamiętajcie jednak, aby nie przesadzić z ilością silikonów w letniej, włosowej diecie. Inaczej przyklap gwarantowany. :) Poniżej lista sprawdzonych przeze mnie stylizatorów, masek i olejków zawierających te "wstrętne" silikony!

Stylizatory:
» Kemon Hair Manya Hi Density Curl;
» Renne Blanche Bheyse Curly Time;
» Inebrya Roll Up;
» Osis+ Bouncy Curls;

Moja ulubiona czwórka! <3

Maski:
» Kallos Banana;
» Kallos Multivitamin;
» Dove Advanced Hair Series Quench Absolute do kręconych włosów;

Olejki:
» Isana Oil Care;
» Bioelixire Argan Oil;
» Bioelixire Macadamia Oil;

NAKRYCIE GŁOWY

Tak jak podczas zimy, można się skusić na nakrycie głowy. Oczywiście nie mam tutaj na myśli wełnianej czapki, ale chociażby delikatny słomkowy kapelusz lub chustkę. Dobre będzie również wiązanie włosów w kucyk/koczek, tak by jak najmniejsza powierzchnia włosów była narażona na promieniowanie UV. Wiem, że każda z nas chce wyglądać pięknie (tym bardziej latem), więc wiązanie loków będzie odrzucane. Warto jednak to przemyśleć podczas tych mocno słonecznych dni.

POZOSTAŁE

Warto również pamiętać o kilku innych kwestiach:

» nie suszyć włosów na świeżym powietrzu;
» po wyjściu z basenu/morza/jeziora opłukać włosy chociażby wodą;
» jeżeli to możliwe, ograniczyć chemiczne farbowanie włosów;
» pamiętać o regularnym olejowaniu włosów;
» zadbać o odpowiednią pielęgnację skóry głowy;
» zadbać o to, aby podciąć końcówki w okolicach maja/czerwca;
» pamiętać o równowadze PEH;

Chciałam przedstawić Wam tę kwestię w jak najprostszy sposób, mam nadzieję że mi się udało! Jeżeli macie swoje wskazówki, piszcie! :)

Buziaki!

źródło: www.zrobswojkosmetyk.pl

Bądź na bieżąco z postami: