9 SPOSOBÓW NA SKUTECZNE ZAPUSZCZENIE WŁOSÓW

Hej, hej!

Wiem, że wiele z Was, tak jak ja, chce zapuścić zdrowe i długie loki! Jak to zrobić? Często spotykam się ze stwierdzeniami, że Wasze włosy nie rosną. Robicie wszystko, żeby je zapuścić a one ani drgną. Przy zapuszczaniu warto pamiętać o kilku ważnych elementach!

1. CZY ZMAGACIE SIĘ Z PROBLEMEM WYPADANIA WŁOSÓW?

Odkąd sama zaczęłam mieć problemy z wypadaniem włosów, jest to dla mnie priorytet. Najważniejszy punkt, od którego trzeba zacząć.

Na początku musicie stwierdzić, czy włosy nie wypadają Wam w nadmiernej ilości. Jeżeli nie, wszystko jest w porządku, jeżeli natomiast zauważycie wzmożone wypadanie, warto się zastanowić co jest tego przyczyną. Wiecie, mówię o takim konkretnym wypadaniu, które stało się dla Was aż nadto za duże.

Na to może się składać wiele czynników. Wiosenne i jesienne przesilenie, niedobór witamin, źle dobrane kosmetyki, a także choroby tj. anemia, choroby tarczycy itd. Jeżeli macie taki problem, należy jak najszybciej ustalić przyczynę i zacząć działać, aby to wypadanie zahamować.

2. REGULARNE PODCINANIE KOŃCÓWEK.

Znacie teorię "Częste podcinanie końcówek sprawia, że włosy szybciej rosną."? Nie do końca. Regularne podcinanie końcówek sprawia, że włosy się nie niszczą, nie łamią przez co odnosicie wrażenie, że rosną szybciej. Zniszczone i rozdwojone końcówki kruszą się. Niepodcinane idą w górę włosa, przez co wydaje się jakby cały czas były tej samej długości. Ich regularne podcinanie sprawi, że przestaną się łamać, będę zdrowe i gładkie na długości, przez co automatycznie wyda się, że rosną szybciej.

Jak często podcinać końcówki? 3-4 miesiące będą w sam raz! Dobra rada? Przed rozpoczęciem zapuszczania, podetnijcie zniszczone końce do oporu! Niech to będzie nawet kilka cm, tak żeby po rozdwojonych końcach nie pozostał ślad. Następnie podcinać je w określonym czasie. Jeśli suszycie włosy mechanicznie lub je prostujecie, mogą niszczyć się szybciej, dlatego obserwujcie! W momencie kiedy zauważycie, że Wasz włos zacznie rozdzielać się w dwa różne kierunki, od razu tnijcie!

3. ZABEZPIECZENIE KOŃCÓWEK.

Kolejny ważny element, w momencie kiedy doprowadzicie swoje końce do należytego stanu - ZABEZPIECZENIE! Sera lub olejki silikonowe spiszą się na medal! Wygładzą i zabezpieczą włosy na końcach, przez co będą mniej podatne na zniszczenia. Silikony nie są takie złe jak je opisują. :)

Więcej informacji na temat stosowania silikonów w pielęgnacji znajdziecie w poście: "Silikony w składach kosmetyków - używać czy nie?".

4. REGULARNY PEELING SKÓRY GŁOWY.

Przyjemna czynność niosąca za sobą wiele korzyści! W momencie, kiedy pierwszy raz zastosowałam peeling, już nie mogę bez niego żyć. Poważnie!

Peeling niesie za sobą wiele korzyści. Pozbywa się martwego naskórka i zanieczyszczeń ze skóry głowy. Tym sposobem oczyszcza mieszki włosa, które są gotowe na przyjęcie składników aktywnych z innych kosmetyków. Usunięcie zanieczyszczeń sprawia, że mieszki włosów się nie czopują (nie zapychają), dzięki czemu włos może swobodnie rosnąć i nic mu nie przeszkadza. Dodatkowo, stosując peeling, automatycznie masujecie skórę głowy, co pobudza włosy do wzrostu!

Nie wymagająca większego wysiłku, przyjemna czynność, która naprawdę pomoże Wam w zapuszczeniu włosów! Więcej na temat peelingu skóry głowy i jego korzyści przeczytacie w poście: "Peeling skóry głowy - jakie niesie korzyści?".

Polecane przeze mnie peelingi:

» Pharmaceris, H-STIMUPEEL;
» Bandi, Tricho-Peeling;
» Bionigree, Serum oczyszczające do skóry głowy;
» Anwen, Mint It Up - szampon peelingujący;

5. MASAŻ SKÓRY GŁOWY.

Wspomniałam o nim wyżej, masaż pobudza włosy do wzrostu. Ważne, aby był delikatny, trwał kilka dobrych minut. Masować możecie palcami, specjalnymi grabkami lub szczotkami. Nie dość, że pozbędziecie się napięcia skóry głowy, to dacie jej porządnego kopniaka do pobudzenia Waszych cebulek. :)

Masaż możecie wykonywać na sucho, podczas mycia szamponem, podczas aplikowania wcierek i olejków lub peelingów.

6. WCIERKI.

Na rynku jest wiele przeróżnych produktów zwanych WCIERKAMI. Niosą one wiele korzyści. Bogate składy odżywiają skórę głowy, mieszki włosów i ich cebulki. Składniki aktywne pobudzają włosy do wzrostu. Za "wcierkowaniem" idzie też masaż skalpu, więc wszystko się pięknie łączy!

Najważniejsze to wybrać wcierkę dopasowaną do Waszej skóry głowy. U jednych sprawdzą się te z ALCOHOL DENAT, u innych te na bazie wody.

Moja sugestia? Wybierajcie takie BEZ SILIKONÓW (tak... niektóre mogą je zawierać), z dużą ilością składników aktywnych, ale jednocześnie o niezbyt długim składzie. Fajnie, jeśli będą zawierać składniki rozgrzewające, np. cynamon, wyciąg z papryczek chilli. Inne godne polecenia, to np. kofeina, wyciąg z kozieradki, wyciąg z łopianu, wyciąg lub olej z konopii. Poniżej krótka lista wcierek, które doskonale sprawdziły się u mnie! Polecam z czystym sumieniem. :)

» Herbaria, Banfi Hajszesz;
» Wcierka z kozieradki DIY;
» Olejek rycynowy;
» Sattva Ayurveda by Agnieszka Niedziałek;

7. ODPOWIEDNIA DIETA ORAZ SUPLEMENTACJA.

Wiadomo, najlepiej byłoby dostarczać wszystkich wartości i witamin z pożywienia, ale wiem że nie każdy ma taką możliwość. Tryb życia, brak czasu, przyjemność z jedzenia tych "gorszych" posiłków, czy też konkretne niedobory. Z pomocą przychodzą suplementy i witaminy w tabletkach.

Najlepsze suplementy i witaminy na porost włosów:

» Witamina B12 metylokobalamina;
» Drożdże piwowarskie;
» Witaminy z grupy B;
» Skrzyp i pokrzywa;
» Witamina C (wzmocnienie włosów);
» Witamina D;
» Cynk;

Najlepsze, mam na myśli te, które najlepiej działają i faktyczne wspomagają porost. Z firmami bywa różnie, tak jak z kosmetykami, dla każdego coś innego. Najważniejszą rzeczą w suplementacji jest to, aby nie przesadzić. Branie przez dłuższy czas witamin "w ciemno" może skutkować przedawkowaniem. Dlatego mała prośba do Was. Jeśli nie zauważycie żadnych postępów w przeciągu 3 miesięcy od zaczęcia suplementacji (bo gdzieś tyle trwa okres do zadziałania) powinniście zbadać poziomy swoich witamin w organizmie. Nie każdy powinien "łykać dropsy" w ciemno.

Tak czy inaczej, jeśli chcecie wzmocnić swoje włosy i pobudzić je do wzrostu, nic nie stoi Wam na przeszkodzie dostarczyć trochę dobroci do organizmu!

Więcej o witaminach napiszę niebawem, bo jest to temat który strasznie Was ciekawi!

8. ZABEZPIECZENIE WŁOSÓW DO SNU.

Podobnie jak w przypadku zabezpieczenia końcówek olejkami, warto zacząć je zabezpieczać do snu. Z pomocą przychodzą: satynowa poszewka, wiązanie włosów w "ananasa", zabezpieczenie olejkiem włosów nad karkiem i po bokach głowy.

Włosy się nie wycierają, nie elektryzują i nie niszczą. Nie będą się łamać! :)

Więcej o zabezpieczeniu włosów na noc w poście: "Zabezpieczenie kręconych włosów podczas snu - 3 najlepsze sposoby.".

9. SYSTEMATYCZNOŚĆ I CIERPLIWOŚĆ.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe punkty, najważniejsza jest systematyczność i cierpliwość!

Jeśli peelingujesz, rób to regularnie, np. raz w tygodniu lub co dwa mycia.
Jeśli masujesz, rób to codziennie w wolnej chwili, nawet podczas mycia, gdy brak Ci wolnego czasu. Jeśli wcierkujesz, rób to codziennie, a gdy nie możesz, kilka razy w tygodniu.
Jeśli suplementujesz, przyjmuj codziennie odpowiednią dawkę przez określony czas.

Systematyczność przyniesie należyte efekty! Wiem, że bywa z nią różnie, tak jest nawet u mnie, ale to naprawdę najważniejszy element.

Cierpliwość popłaca. Już po pierwszych tygodniach zaobserwujecie różnicę. Po pierwszych 2./3. miesiącach zauważycie więcej nowych włosków i przybycie dodatkowych cm w długości włosów. Nic nie przychodzi z dnia na dzień. Owszem, u jednych efekty pojawią się już w pierwszych tygodniach, u innych dopiero po dłuższym czasie, ale ZAWSZE się pojawią!

Z mojej strony to tyle. Opisałam Wam najważniejsze dla mnie elementy, które pomogły mi zapuścić włosy. Chciałam załączyć aktualną fotkę z efektem, ale znów problem wypadania stał się moją zmorą i niemal połowa włosów wypadła. Mam widoczne prześwity, centymetry mniej w objętości i przyklap niespowodowany pielęgnacją. Zdjęcia dzieli 9 miesięcy. W międzyczasie podcinałam włosy kilka razy.


Liczę na to, że pomogę. Zapuścić kręcone włosy nie jest wcale tak łatwo, ale na pewno jest warto! :) Teraz rączki do góry, kto planuje w najbliższym czasie zapuścić włosy? ;)

Buziaki!

SUSZARKA REMINGTON AIR3D D7779

Hej!

Mam dla Was kilka słów o moim największym odkryciu w ubiegłym roku. Od dłuższego czasu marzyłam o suszarce Dyson Supersonic, pewnie kojarzycie ją z Instagramowych tutoriali wśród kręconowłosych. Przyszedł czas, gdzie już byłam niemal zdecydowana na jej zakup i wtedy...

...w proponowanych, podobnych produktach pojawiła się ona, suszarka REMINGTONa! Gdy zobaczyłam to się zakochałam, fizycznie była bardzo podobna do Dysona. Wiecie, mała, bez długiego "dzioba", z ciekawie wyglądającym dyfuzorem. Nie minęła chwila jak dostałam ją w prezencie (dziękuję Ri.)! REMINGTON AIR3D D7779!

Poczytałam o niej na wielu forach. Co ciekawe, wiele zagranicznych dziewczyn i fryzjerów (!) porównało ją do Dysona! Niemalże to samo za 3x mniej pieniędzy. Działanie, poręczność, szybkość suszenia, wyeliminowanie puchu. Teraz przeczytacie, czy to naprawdę takie WOW i czy warto!

REMINGTON AIR3D D7779
Głównym elementem produktu, który ma tworzyć go niepowtarzalnym jest technologia przepływu powietrza w formie 3D. Tworzy on jednostajny, nieprzerwany i równomierny strumień powietrza, a konstrukcja suszarki sprawia, że jego przepływ jest większy. 

Dodatkowo silnik jest umiejscowiony w uchwycie suszarki, a nie w jej komorze! 

Specyfikacja: 

» nowoczesny design;
» poręczna i lekka;
» 3 zakresy temperatury;
» 2 zakresy prędkości nadmuchu ze wskaźnikiem LED;
» przycisk zimnego nawiewu (Cool Shot);
» jonizacja;
» kratka ceramiczna zawierająca mikrocząsteczki odżywki odpowiedzialne za nadanie blasku i zredukowanie puchu;
» system blokujący nakładki (silikonowy bolec w każdej z nich); 
» 3m przewód;
» 2 koncentratory powietrza i dyfuzor;

W pakiecie mata antypoślizgowa oraz futerał. 

Może przejdziemy do mojej opinii? :)

Od początku! Suszarka wygląda pięknie! Klasyczne kolory i ten wygląd, naprawdę robią robotę! Faktycznie jest lekka i BARDZO poręczna. Przy niektórych modelach można spotkać się ze zmęczeniem ręki, czy ciągłym poprawianiem chwytu. Szczerze, trzymanie w ręku AIR3D to sama przyjemność! Jej poręczność sprawdzi się równie świetnie podczas podróży.
Temperatura... to dla większości kluczowy element przy doborze suszarki. Dobrze, gdyby zimny nawiew był zimny. Dobrze, żeby letni nie był gorący i tym podobne. D7779 zaskoczył mnie pod tym względem, bo... zimny nawiew (przycisk Cool Shot) to ZIMNY NAWIEW! Większość sprzętów po kilku użyciach przestaje dmuchać zimnym powietrzem i trzymanie przycisku nie ma sensu, tak jakbyście cały czas używali programu 1. lub 2.
Tutaj "jedynka" odpowiada letniemu powietrzu, "dwójka" ciepłemu, a "trójka" to już gorący wiatr! Po kilku miesiącach użytkowania nic nie zmieniło się w moim modelu, temperatura nawiewów pozostała taka sama jaka była zaraz po zakupieniu, więc ogromny plus dla REMINGTONa.

Prędkości nawiewu są dwie. Z czego drugi dmucha niczym halny, a pierwszy jest odpowiedni - mocny, ale idealny!
REMINGTON AIR3D D7779 jest wyposażony w technologię jonizacji oraz ceramiczną kratkę nasączoną mikroodżywkami. O ile wszyscy wiemy jak działa jonizacja, tak ciężko jest mi wytłumaczyć opcję mikroodżywek. Mają za zadanie zwiększyć połysk włosów, co jest na plus! Nie do końca jednak wiem jak ma to funkcjonować. Czy jest to chwilowe? Wiecie, do momentu gdy odżywki się nie skończą. Jak zatem je uzupełnić? Nigdzie tego nie doczytałam. Mogę tylko snuć domysły, że jest to stworzone na zasadzie takiej jak jonizacja (w końcu ta nigdy się nie kończy :D). Może odpowiedź jest w tym, że kratka jest CERAMICZNA? Ciężko powiedzieć, jeśli macie swoją teorię lub ktoś Wam to dobrze wytłumaczył - dajcie znać!
Bardzo podoba mi się rozwiązanie kwestii mocowania nakładek! W większości suszarek są one albo wkręcane albo wsadzane na tzw. "klik". Tutaj spotkałam się z silikonowym bolcem w nakładkach, który blokuje się od razu po włożeniu. Możecie kręcić nakładkami, trząsać sprzętem, odkładać i przekładać i NIE MA OPCJI, żeby nakładka wypadła.
Moment, na który chyba wszyscy czekacie z niecierpliwością! "A jaki jest czas suszenia?", "Ogranicza puch?", "Zwiększa objętość i podbija skręt?", "Jak z suszeniem nasady?". Razem  osobami, które mają już swojego AIR3D przychodzimy z odpowiedzią!

Czas suszenia:
Kiedyś moje suszenie trwało z 40-45 minut, gdzie w trakcie jeszcze zwilżałam włosy i dokładałam stylizator. Teraz przy takiej metodzie zajmuje mi to... do 25 minut! Było mycie, gdzie wyrobiłam się w 15 minut z zegarkiem w ręku, raz trwało 20 minut. Średnią wyliczam na 20-25 minut!

U innych osób: 15 minut, 20 minut, 25 minut... maksymalny czas to 30 minut. 4/5 osób zamyka się w przedziale do 25 minut!

Ograniczenie puchu i podbicie skrętu: 

W tym modelu dyfuzor jest bardzo podobny do dyfuzora Gama, czy tego z Dysona. Ząbki są umieszczone wewnątrz misy, gdzie w innych sprzętach wystają ona na zewnątrz. To właśnie ten mały szczegół pływa na ograniczenie puchu i podbicie skrętu! Faktycznie ja, jak i inni zaobserwowali zniwelowanie puchu i podbicie skrętu, na długości i od nasady. Dodatkowo utrwala na dłużej, oczywiście przy odpowiedniej stylizacji i dobrze dobranej temperaturze.

Wiadomo, że duże znaczenie ma pielęgnacja i stylizacja. Czasem zdarzy się tak, że puch będzie, a bo to równowaga PEH zachwiana, bo stylizator za słaby lub go zbyt mało. Wszystko do opanowania! :)

Suszenie nasady: 

Kolejny największy problem. Długość już jest sucha i zaczyna się puszyć od nawiewu, a nasada wciąż wilgotna. AIR3D radzi sobie nawet z tym! Suszy włosy równomiernie, jak to w zamiarze miał producent. Nasada w większości przypadków jest wysuszona w tym samym czasie co długość.

Opinie i efekty używających:

"Jestem zachwycona! Moja najlepsza suszarka ever! [...]. Czas suszenia skrócił mi się ewidentnie. Przy poprzedniej suszarce to mniej więcej 40 minut, teraz jakieś 20-25 minut. Definiuje loki bardziej niż poprzedni dyfuzor." ~ Adrianna

"Czas suszenia wydaje mi się naprawdę o połowę krótszy. Dyfuzor jest mega wygodny, ładnie podbija włosy. Jest lekki puszek, ale wydaje mi się, że to dlatego, że nigdy nie mam wystarczająco dużo czasu na suszenie. Starą suszarkę już dawno pochowałam do szafy. Jestem z niej potężnie zadowolona i nie zamieniłabym jej. Czasem zdarza się, że jakieś pasmo wkręca się w suszarkę z tyłu, ale to przez moje niedopilnowanie." ~Martyna

"Czas suszenia to ok. 30 minut. Poprzednim dyfuzorem było sitko. Tak, definicja jest lepsza, a puszek mniejszy, ale jednak jakiś jest. Najczęściej na czubku. Jest zdecydowanie lepsza od mojej poprzedniej suszarki, ale tą była suszarka turystyczna, więc ciężko mi porównać. Poleciłam REMINGTONA już dwóm osobom, więc zdecydowanie jestem zadowolona. Dla mnie przycisk zimnego nawiewu jest taki sam jak tryb 1. Wygodna, dobrze leży w dłoni, bardzo długi kabel!" ~Karolina

"Czas suszenia to 15 minut. Starą suszarką zajmowało mi to co najmniej pół godziny, a włosy mam krótkie. Włosy po AIR3D są bardziej zdefiniowane, ale myślę że to też zasługa lekkości i poręczności, bo nie muszę ciągle zmieniać pozycji przy suszeniu. Mogę skupić się na danej partii bez obaw, że poparzę skórę głowy. Trudniej mi dosuszyć nasadę, ale jak na tak krótki czas suszenia jestem w stanie ten minus zaakceptować. ~Kinga

"Suszenie trwa ok 25 minut. Nie miałam problemu z suszeniem, włosy schły równomiernie!" ~Natalia

Oraz moje na koniec:

Na zakończenie! Biorąc pod uwagę opinie o REMINGTON AIR3D D7779 a Dyson Supersonic, jestem w stanie stwierdzić, że są one bardzo, ale to bardzo podobne w działaniu! Wiadomo, Dyson droższy, ma więcej "bajerów", ale działanie jest w 90% takie samo! Potwierdza się to, co na zagranicznych forach pisali w porównaniach tych dwóch sprzętów.
Różnica w cenie jest ogromna, Dyson kosztuje ok. 1500 PLN, a Remingtona kupicie już za ok. 400/500 PLN. Wiem, że nie dla każdego jest to łatwy wydatek, ale jeśli tylko będzie możliwość NAPRAWDĘ WARTO! Podejrzewam, że posłuży Wam dłużej niż zwykła suszarka. Jej funkcje utrzymają się dłużej niż w przypadku takiego "no name". Szczerze jestem przeogromnie zadowolona! Kto tylko pyta, polecam z czystym sumieniem! :)

Kto już ma? Kto planuje zakup? A może kogoś tą recenzją przekonałam? ;)

Buziaki!

WŁOSOWE ODKRYCIA 2019r.

Hej,

Rok 2019r. już za nami, więc nie może zabraknąć wpisu o moich WŁOSOWYCH ODKRYCIACH! Takich odkryciach, które poleciłabym teraz każdemu, bo naprawdę robią robotę!
THE MANE CHOICE CRYSTAL ORCHID BIOTIN INFUSED STYLING GEL

Zainteresowana marką The Mane Choice nie czekałam długo na kupno pierwszego produktu. Według mnie powinien to być MUST HAVE dla każdych loków! Bogaty skład z dużą ilością odżywczych wyciągów to jest to! Żel świetnie podbija skręt i utrwala loki. I to przy użyciu solo! W duecie sprawdza się jeszcze lepiej. Delikatnie się klei, ale nie skleja włosów w ciężkie do odgniecenia strąki. Nadaje wymarzonej objętości! Z mojej strony nie usłyszycie żadnego złego słowa skierowanego w stronę tego produktu. Naprawdę warto!

Szczegółową recenzję przeczytacie we wpisie: The Mane ChoiceCrystal Orchid Biotin Infused Gel 
THE MANE CHOICE PEACH BLACK TEA VITAMIN FUSION MASK

Po kupnie pierwszego kosmetyku marki The Mane, wiedziałam że nie będzie moim ostatnim! Ta marka ma coś w sobie! Super składy i działanie. Maska Peach Black Tea to humektantowo-emolientowy produkt bogaty w ekstrakty. Idealna na szybki jak i wydłużony włosing. Bez silikonów, bez zbędnych dodatków. Idealnie współgra z innymi kosmetykami z serii!
ECOSLAY ORANGE MARMELADE

Kolejny stylizator-hit! Działa bardzo podobnie do glutka z siemienia lnianego, lecz jest wzbogacony o kilka składników. Delikatny żel o delikatnej konsystencji. Nadający objętość i podbijający skręt. Niepozorny a działający świetnie! Idealny do każdego typu skrętu. Stał się moim hitem już po pierwszym użyciu, poważnie. Więcej o nim napiszę wkrótce. W każdym razie, gdy tylko będziecie mieli okazję go wypróbować lub zakupić - nie wahajcie się! Sprawdzi się na typie kręconym 3, ale także na każdych falach.
WCIERKI DO SKÓRY GŁOWY - SATTVA AYURVEDA BY AGNIESZKA NIEDZIAŁEK

Uwielbiam produkty z tej kategorii! Pewnie dlatego, że walczę z zagęszczeniem włosów. Wcierki autorstwa Agnieszki spisały się świetnie! 3 buteleczki, 3 różne składowo wcierki i nie było wtopy! Każda z nich jest oparta na wodzie, nie alkoholu, dzięki czemu jest delikatna i sprawdzi się niemal na każdej skórze głowy. Zero przetłuszczenia, zero przyklapu, zero łupieżu... pełno BABY HAIR I kilka cm więcej na długości. To jest to! Dla każdego kto boi się wcierek opartych na alcohol denat, te produkty będą wybawieniem!
GRABKI DO MASAŻU SKÓRY GŁOWY

Mały, niepozorny przyrząd, który... Właśnie. Co?! Znalazł u mnie zastosowanie na kilka sposobów.

1. Masaż skalpu po zaaplikowaniu wcierki, czyli przyjemne z pożytecznym, bo... Wcierka dociera w każde miejsce, dobrze się wchłania, a masaż pobudza mieszki!
2. Już minutowy masaż nada Waszym włosom MEGA objętości i odbije je od nasady!
3. Masaż "grabiami" pomoże rozdzielić złączone pasma loków, co również owocuje objętością!

Polecam, Klaudia. :D

REMINGTON D7779 AIR 3D

Czas na ostatnie odkrycie. Mój hit nr JEDEN w tym roku! Za dużo nie mogę zdradzić, bo pełna recenzja się pisze, ale coś Wam powiem. :)

Mała, lekka, poręczna suszarka, która działa jak... DYSON SUPERSONIC, a kosztuje 3x mniej. Na wielu zagranicznych forach AIR 3D porównują właśnie do DYSONA. Zaoszczędziłam czas podczas suszenia włosów! Posiada CHŁODNY nawiew, który naprawdę jest CHŁODNY. Dyfuzor mogę przyrównać do dyfuzora Gama. Ząbki są umieszczone wewnątrz misy, co pozwala na zredukowanie puchu, podbicie skrętu i równomierne wysuszenie włosów. Mój największy zeszłoroczny hit! Recenzja już niebawem, może i Ty się skusisz?!

Mimo pełnego pudła kosmetyków w tym roku, odkryć nie ma dużo. Polecam jedynie to, co naprawdę się sprawdza u większości i jest warte uwagi oraz kilku groszy więcej. Chętnie poznam Wasze odkrycia minionego roku! Podzielcie się. :) 

Buziaki!

BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL

Hej!

Produkt marzenie, idealne loki na instagramie, piękna definicja, zaskakująca objętość... Produkt IDEALNY! Jak jest naprawdę?

Skusiłam się, nabyłam... Po wpisach na IG, po Waszych recenzjach - zdecydowałam się kupić BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL. Zanim przyjechałam do Walii, codziennie o nim marzyłam. Te efekty! Idealnie zdefiniowane loki, które szły w parze z objętością. Dziś ja mam swoje zdanie o Bounce Curl :)

BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL

Skład:
WATERVP/VA COPOLYMER (polimer, składnik filmotwórczy)GLYCERINHYDROLYZED JOJOBA ESTERS (emulgator)JOJOBA ESTERSHYDROLYZED WHEAT PROTEINHYDROLYZED OAT PROTEINALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACTPANAX GINSENG ROOT EXTRACT (substancja aktywna)SALVIA OFFICLNALIS (SAGE) EXTRACT (substancja aktywna)NIGELLA SATIVA (VIRGIN BLACK CUMIN) OILBOSWELLIA CARTER OILPOLYSORBATE-20 (emulgator)AMINOMETHYL PROPANOL (regulator pH)CARBOMER (zagęszczacz)DISODIUM EDTA (konserwant)CAPRYLYL GLYCOLHEXYLENE GLYCOL (emulgator)PHENOXYETHANOL (konserwant)CITRIC ACID (regulator pH)FRAGRANCE (zapach);

ZAPACH: delikatny, słodko-owocowy.
KOLOR: przeźroczysto-biała.
KONSYSTENCJA: żelo-krem.
CENA: 100 - 120 PLN.
POJEMNOŚĆ: 238ml.
OPAKOWANIE: plastikowa butelka.
DOSTĘPNOŚĆ: zagraniczne drogerie internetowe, strona producenta, www.loczek.pl .
WYDAJNOŚĆ: wydajny.
ZGODNY Z CG: tak.

O składzie:

Skład PEH'owy - humektantowo-proteinowo-emolientowy. Polimer zaraz na początku składu ujarzmi i wygładzi włosy. Zawarte ekstrakty wzmocnią włosy.

Działanie i efekty: 

Zacznijmy od początku.

Bounce Curl SOLO - spodziewałam się efektu WOW! Definicja, objętość i blask. Niestety... produkt solo, o dziwo, obciążył moje włosy! Owszem, były miękkie, błyszczące i zdefiniowane, ale przyklapnięte od nasady, co wydało mi się strasznie dziwne. Większość osób, które stosowały go solo, mogły pochwalić się lokami ze snów. Jak zwykle, u mnie nie było efektu WOW. Zdążyłam się przyzwyczaić, że największe perełki sieją spustoszenie na mojej głowie. Był przyklap... Nie taki jak po przedawkowaniu emolientów, ale był. Zawsze! Nie poprzestałam na próbach. 

Bounce Curl W DUECIE - tutaj kremo - żel spisał się zupełnie inaczej! Potraktowałam go jako odżywka b/s, co okazało się być strzałem w dziesiątkę! Oczywiście duetów było kilka, ale najlepiej współgrał z The Mane Choice Infused Biotin, o którym pisałam jakiś czas temu, w poście: The Mane Choice Crystal Orchid Biotin Infused Gel. Definicja? Była! Objętość? Była! Po całym dniu pojawił się puch, ale był on tak uroczy i tak spektakularny, że nie rzucał się w oczy! Wiecie, nie jak wtedy gdy przesadzicie z humektantami. :) Moje cienkie włosy nabrały efektu mega gęstych, co bardzo mnie zadowoliło. Bounce Curl Light Creme Gel duetowałam jeszcze z innymi stylizatorami np. Kemon Hair Manya Hi Density Curl. Tutaj efekt nie był tak powalający jak w przypadku The Mane Choice, ale również nie mogłam narzekać. Definicja boska, objętość nieco mniejsza, ale również zadowalająca.
(przewaga The Mane Choice Infused Biotin, Bounce Curl wgnieciony na wykończenie)
(przewaga Bounce Curl, The Mane Choice Infused Biotin wgnieciony na wykończenie)

Bounce Curl REANIMACJA - tutaj krótko... jako reanimator nie spisał się u mnie najlepiej. Owszem odświeżyłam loki, znów się zbiły, ale nie było objętości. Włosy w dotyku były klejące i pozostawiały osad na dłoniach.

Bogaty skład produktu powinien już po pierwszej stylizacji (solo) zapewnić Wam wszystko, tj. definicję, objętość i blask. W moim przypadku było inaczej, bo taki efekt uzyskałam w duecie z innymi produktami. Oczywiście nie oznacza to, że u Was będzie tak samo! Być może solo sprawdzi się bosko, od samego początku!

Do teraz, jeśli koniecznie muszę mieć GHD, używam Bounce Curl z moim ukochanym The Mane Choice Infused Biotin! <3 Do tego emolientowa maska przed stylizacją i nie muszę martwić się o włosową katastrofę.

Jak na swoją cenę, spodziewałam się troszkę lepszego działania (solo), ale nie będę zbytnio narzekała skoro w inny sposób sprawdza mi się dobrze. Nie jestem przekonana czy w najbliższym czasie kupię go ponownie, ale w przyszłości z wielką chęcią do niego wrócę. :) 

Jakie są Wasze doświadczenia z tym produktem? HIT czy KIT? :) 

Buziaki!

ANWEN, KIEŁKI PSZENICY I KAKAO - MASKA DO WŁOSÓW WYSOKOPOROWATYCH

Hej!

Jakiś czas temu nabyłam maskę ANWEN do włosów WYSOKOPOROWATYCH. Czaiłam się na nią od dłuższego czasu, ale cena mnie nie przekonywała. W końcu jednak dałam się namówić. Byłam bardzo ciekawa efektów, które większość włosomaniaczek zachwalała. Myślę sobie, czemu nie przetestować, może i u mnie zdziała "cuda". :) Jak sądzicie, HIT czy KIT?

ANWEN, KIEŁKI PSZENICY I KAKAO 

Skład:
AQUACETEARYL ALCOHOLTRITICUM VULGARE (WHEAT) GERM OILBEHENTRIMONIUM CHLORIDE (substancja myjąca/kondycjonująca)HONEYGLYCERINLANOLIN (emolient filmotwórczy)THEOBROMA CACAO SEED BUTTERPANTHENOLSILICONE QUATERNIUM-22 (silikon zmywalny łagodnym detergentem)POLYGLYCERYL-3 CAPRATE (emulgator/emolient)DIPROPYLENE GLYCOLCOCAMIDOPROPYL BETAINE (substancja myjąca)PHENOXYETHANOL (konserwant)BENZOIC ACID (konserwant)DEHYDROACETIC ACID (konserwant)PARFUMCOUMARINLIMONENELINALOOLCINNAMYL ALCOHOL.


ZAPACH: słodki, jakby czekoladowy? 
KOLOR: delikatnie żółty.
KONSYSTENCJA: bardzo gęsta, treściwa.
CENA: ok. 40 PLN. 
POJEMNOŚĆ: 200ml. 
OPAKOWANIE: plastikowy słoiczek.
DOSTĘPNOŚĆ: strona producenta, drogerie internetowe, sklepy stacjonarne. 
WYDAJNOŚĆ: tak.
ZGODNY Z CG: nie. 

O składzie:

Emolientowo - humektantowy, zawiera silikon zmywalny łagodnym szamponem. 

Działanie i efekty: 

ANWEN, KIEŁKI PSZENICY I KAKAO używam od ok. 4 miesięcy, zużyłam już pół opakowania. Chciałam napisać o niej wcześniej, ale wciąż czułam niedosyt... Wiele włosomaniaczek, w tym ogrom kręconowłosych zachwyca się nią. Teraz czas na moje zdanie. :)

Maskę stosowałam w różnych kombinacjach: z większą ilością emolientów, humektantów, z proteinami i bez nich, do stylizacji kremami i żelami. Przerobiłam chyba wszystkie swoje metody i dostępne kosmetyki! Miała nadawać objętości. Yyyy, u mnie nie nadawała. Miała sprawiać, że loki będą miały w sobie to coś - nie u mnie. Moje włosy po tej masce były ZWYCZAJNE. Jedyne co zauważyłam to ich miękkość nawet na mokro i wygładzenie. Te natomiast znikało kilka godzin po stylizacji. Nie ważne jakie mycie wykonałam, efekt pozostawał bez zmian. Podobne efekty jestem w stanie uzyskać przy użyciu 2x tańszych masek, dostępnych w każdym sklepie.

Samym produktem sobie nie zaszkodziłam. Składowo jest dobry, więc odżywił moje włosy, ale bez efektu WOW. ANWEN, KIEŁKI PSZENICY I KAKAO nie stało się moim "pewniakiem", którego mogę używać, gdy wymagam GHD w jakiś dzień. Takim pewniakiem jest np. GARNIER BANANA HAIR FOOD, który jest dużo tańszy, a również jest maską humektantowo-emolientową. Osobiście nie będę polecała jej dalej, jako produkt "złoty środek", "kup, a nie pożałujesz".
Od produktu, który kosztuje więcej, spodziewałam się czegoś lepszego. Choćby tego blasku, czy sprężystości włosów. Niestety się zawiodłam, tym bardziej po wszystkich zachwalankach w sieci. Teraz mocno zastanawiam się nad wypróbowaniem maski do włosów średnioporowatych. Być może tutaj leży mój problem? Moje włosy są zmienne, serio. Raz zachowują się jak wysoko-, raz jak średnioporowate. Większą nadzieję pokładam teraz w odżywkach niż w maskach i chyba w nie się zaopatrzę. Są tańsze, mniej będzie szkoda, jeżeli się nie sprawdzą.

Nie lubię opisywać produktów, które mnie nie zadowoliły, ale wiem że produkty ANWEN są bardzo pożądane wśród kręconowłosych, stąd moja recenzja. :) Mam nadzieję, że dzisiaj opisana maska, u Was sprawdziła się dużo lepiej i jesteście zadowoleni. U mnie pozostaje zwyczajna. Użyję, ale gdy tylko będę potrzebowała GHD, sięgnę po swoje pewniaki. 

To jak? Jakie macie doświadczenia z maską do "WYSOKOPORÓW"? :)

Buziaki!

PS. Przed zakupem, kilka z Was napisało do mnie, że miała podobne efekty, a sama maska jest mocno przereklamowana. Kupilibyście następną?

RÓWNOWAGA PEH - PRZEHUMEKTANTOWANIE

Hej!

Równowaga PEH, to kluczowy element w pielęgnacji kręconych włosów. Dla przypomnienia, RÓWNOWAGA PEH to proteiny, emolienty i humektanty. Aby PEH była zachowana, wszystkie składniki muszą być zbilansowane. Więcej na ten temat w poście: "Równowaga PEH, czyli klucz do pięknych włosów".
Jeśli bilans zostanie zaburzony, któregoś ze składników będzie mniej lub więcej, włosy przestaną współpracować i zaczną się buntować. Dziś opowiem Wam o PRZEHUMEKTANTOWANIU włosów.

Przehumektantowanie - przenawilżenie włosów. Dostarczona zbyt duża ilość nawilżaczy.

Nawilżacze w kosmetykach:

» aloes (ALOE);
» gliceryna (GLYCERIN);
» kwas hialuronowy (HIALURONIC ACID);
» miód;
» mocznik (UREA);
» pantenol (PANTHENOL);
» żel lniany;
» cukier;

Efekt na włosach:

» puch;
» suche w dotyku;
» matowe;
» efekt "siana";
» kołtunienie;
Jak poznać i jak się pozbyć:

Nadmiar humektnatów we włosowej diecie poznacie po efektach wymienionych wyżej. Podczas upalnych i deszczowych dni, już po kilku godzinach efekty, o których wspomniałam pojawią się na Waszych głowach. Na pewno rozpoznacie to denerwujące "zjawisko". :)

Z czym stosować i jak często: 

Humektanty lubią się z emolientami. To z nimi najlepiej ich używać, ponieważ zatrzymują wodę we włosie. Przykład:

» maska, która zawiera w sobie E i H, a E ma wysoko w składzie (np. pierwsze 3 miejsca);
» stylizacja: baza pod stylizator H, główny stylizator E;
» olejowanie na podkład H;
» tuningowanie masek typowo E, humektanami (żel aloesowy, żel lniany, miód);
Kręcone włosy są z natury SUCHE, więc ważne jest, aby tych humektantów im dostarczać. Niektórym kręconowłosym mogą w ogóle nie szkodzić! Znam osoby, które nawilżaczy stosują bardzo często i efektu przehumektantowania doznają bardzo rzadko.

Każde włosy są inne, do Was należy je rozszyfrować i dobrać częstotliwość ich stosowania. Moje loki są "pomiędzy", lubią humektanty, ale w małych ilościach, najbardziej w stylizatorach. Gdybym stosowała ich co mycie, w nadmiarze, nigdy nie pożegnałabym się z puchem i siankiem.

Gdy humektantów jest za mało:

» oklapnięcie;
» łamliwość włosów;
» przesuszenie;

Konieczne jest wtedy dostarczenie nawilżaczy włosom. Mnie na początku świadomej pielęgnacji uratowały maseczki z siemienia lnianego. ;) Boska, nawilżająca bomba!

Jedynym plusem przehumektantowania włosów jest ich OBJĘTOŚĆ! Dlatego czasem zamiast boczyć się na swoje loki, cieszę się lwią grzywą, a podczas następnych myć doprowadzam RÓWNOWAGĘ PEH do porządku. :)

Jeśli wciąż szukacie, macie problem z wiecznym puchem, musicie eksperymentować! Będę to powtarzała zawsze. Jeśli jakieś produkty się u Was nie sprawdzają, zobaczcie jakie nawilżacze się w nich znajdują. Wiele kręconych włosów nie cierpi się z gliceryną, która potwornie puszy nasze włosy. Spróbujcie z czymś innym! Na przykład z żelem aloesowym. Wszystko metodą prób i błędów - niestety. Nie ma złotego środka, który po jednym myciu doprowadzi Wasze włosy do totalnego ładu.

Natomiast, jeżeli od dłuższego czasu nie możecie dogadać się z czuprynami, zalecam mycie oczyszczające i zabawę w PEH od nowa. W następnych postach opiszę PRZEMOLIENTOWANIE I PRZEPROTEINOWANIE. Tym samym po raz kolejny przybliżę Wam całą równowagę PEH i, mam nadzieję, pomogę Wam okiełznać bałagan na głowie. :)

Dajcie znać, czy takie posty są Wam pomocne! Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby przedstawić Wam wszystko w jak najłatwiejszy sposób. :)

Buziaki!

I'M CURLY, I'M PROUD - BĄDŹ DUMNA Z KRĘCONYCH WŁOSÓW!

Hej!

I'M CURLY, I'M PROUD to nazwa spontanicznej akcji, którą zorganizowałam jakiś czas temu na INSTAGRAMIE. Odzew był przeogromny, czego w ogóle się nie spodziewałam. Postanowiłam zrobić jej małe podsumowanie i pokazać wszystkim, którzy jeszcze wątpią, że KRĘCONE WŁOSY to powód do DUMY!!
Wiele osób wstydzi się swoich naturalnych włosów, nie do końca wiem dlaczego... Owszem, sama z początku nie lubiłam kręconych pasm na swojej głowie, ale nie był to powód do wstydu. Wręcz przeciwnie, z czasem dotarło do mnie, że to raczej powód do dumy. To jak wyglądają, jakie zainteresowanie wzbudzają wśród innych ludzi na ulicy i jakiego charakteru nadają naszemu wyglądowi zewnętrznemu. Każda impreza, wyjście na miasto jest nasze! Nie ma osoby, która choć raz nie spojrzałaby na nie i nie pomyślała "zaczepiste włosy!".

Poniżej zdjęcia wielu dziewczyn, które są dumne z tego, co mają na głowie. :)











Widzisz? Pięknie to wygląda! Tyle pięknych loczków, fal... długich, krótkich... blond, czarnych, brązowych... Coś cudownego. <3 Mam nadzieję, że o żadnej z Was nie zapomniałam. Jeśli tak, przypomnijcie mi się, a dodam fotki.

Moim małym marzeniem jest, aby ten post obiegł świat! Świat to za dużo powiedziane... ale niech dotrze do jak największej ilości osób! Zwłaszcza tych, których matka natura obdarzyła kręconymi włosami. :)

Na pewno jeszcze wiele osób nie wie jaki potencjał mają ich włosy! Siano? Krótko utrzymują się wyprostowane? Suche w dotyku? Może to właśnie Twoje włosy? To oznaka, że mogą być podatne na skręt! Być może to właśnie TY jesteś posiadaczką/em najpiękniejszych włosów na świecie! Sprawdź to! ;)

Jeśli jesteś nową osobą, która tu trafiła, a nie dba jeszcze o swoje włosy, zapoznaj się z treściami bloga lub napisz do mnie osobiście. :) Jestem otwarta na indywidualną pomoc. Niech będzie nas jak najwięcej. UDOSTĘPNIAJCIE!

I jak? Przekonałam Was? ;) Jak podoba Wam się akcja "I'M CURLY, I'M PROUD!"? Może kolejna odsłona?

Buziaki!

THE MANE CHOICE CRYSTAL ORCHID BIOTIN INFUSED STYLING GEL

Hej! :)

Ostatnio miałam bardzo dużo czasu, aby przetestować nowe kosmetyki. Teraz mam dla Was ich recenzję! :) Zaczynam od stylizatora, bo wiem, że są one przez Was najbardziej pożądane. Zagraniczna perełka przed Wami!
THE MANE CHOICE CRYSTAL ORCHID BIOTIN INFUSED STYLING GEL

Skład:
Aqua (Purified Water)Polysorbate-20 (emulgator)Persea Gratissima (Avocado) OilVitamin E (Tocopheryl Acetate)BiotinSilk Amino AcidsLavandula Angustifolia (Lavender) Leaf ExtractChamomilla Recutita (Matricaria) Flower ExtractRosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf ExtractUrtica Dioica (Nettle) ExtractTocopheryl Acetate (Vitamin E)Cholecalciferol (Vitamin D)Ascorbic Acid (Vitamin C)Equisetum Arvense (Horsetail) ExtractGlycine Soja (Soybean) Seed Extract Betula Alba (Birch) ExtractMalva Sylvestris (Mallow) Extract Tussilago Farfara (Coltsfoot) Flower Extract Citrus Grandis (Grapefruit) ExtractLonicera Caprifolium (Honeysuckle) Flower ExtractSalvia Officinalis (Sage) Leaf ExtractCalendula Officinalis Flower ExtractAloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf JuicePanthenol (Pro-Vitamin B5) Ulmus Fulva (Slippery Elm) Bark ExtractMarshmallow (Althaea Officinalis) Root (Organic) Aminomethyl Propanol (Water Soluble - regulator pH) Fragrance (Essential Oil Blend) Violet 2;

ZAPACH: owocowy, jabłuszkowy.
KOLOR: delikatny fiolet.
KONSYSTENCJA: zbity żel, glutek, lekko klejąca na mokro. 
CENA: 55-70 PLN (w zależności os strony, z której kupujecie). 
POJEMNOŚĆ: 453 g. 
OPAKOWANIE: solidny, plastikowy słój.
WYDAJNOŚĆ: bardzo wydajny. 
ZGODNY Z METODĄ CG: tak. 

O składzie: 
Humektantowo - emolientowy, z dużą ilością ekstraktów ziołowych, działających wzmacniająco na włosy. 

Działanie i efekty: 

Zdjęcia mówią same za siebie! The Mane Choice Crystal Orchid Biotin Infused, stosowany solo, czy też w duecie, nadaje objętości włosom i definiuje loki! Jest bardzo trwały, utrzymuje loczki w ryzach przez wiele, wiele godzin. Często do następnego dnia. Reanimacja nie jest konieczna, choć jeśli źle dobierzecie duet, może obciążyć Wasze włosy. 

Sam żel jest lekki dla włosów. Nie pozostawia na nich tłustego filmu, nie obciąża, nie powoduje rozprostowania się skrętu. Z ilością ciężko przesadzić, choć raz mi się to zdarzyło. Z początku może wydawać Wam się, że na mokro włosy są tępe w dotyku. Po chwili, gdy żel wniknie we włosy, efekt znika. Na sucho loczki są miękkie i sprężyste. 

W zależności od tego z czym użyjecie żelu, pojawiają się mniejsze lub większe sucharki bardzo łatwe do odgniecenia. Maksymalną objętość zyskacie chwilę po wysuszeniu, u mnie jest to ok. 1h po wysuszeniu dyfuzorem i odgnieceniu. Równie dobry efekt daje podczas "drugiego dnia loków". Objętość pozostaje bez zmian. Skręt? Zależy, ale w głównej mierze też bez zmian. 

Cóż mogę powiedzieć, aktualnie jest to mój numer 1. na GHD! Sprawdza się doskonale! Nie przesusza włosów, nie obciąża, nie powoduje przyklapu, nie rozprostowuje skrętu, a definiuje, nadaje objętości i utrwala na długi, długi czas! Dzięki bogatemu w ekstrakty składowi, odżywia włosy. Najlepiej stosować do mycia emolientowego, żeby uniknąć puchu. W moim przypadku świetnie współgra z Bounce Curl Light Creme Gel.

THE MANE CHOICE CRYSTAL ORCHID BIOTIN INFUSED STYLING GEL jest naprawdę baaaardzo wydajny! Na całe włosy zużywam ok. 4 groszków produktu (po jednym na każdą warstwę). W trakcie suszenia dokładam wielkość ok. pół groszka i stylizuję dalej. Pozwala mi to jeszcze bardziej utrwalić loki i podbić skręt. Cały słoik starczy Wam na wiele, wiele dni!

Żel sprawdza się równie dobrze w roli reanimatora. Niewielką ilością produktu jesteście w stanie odświeżyć włosy na kolejny dzień. :) Niestety nie nadaje się do reanimowania na sucho, przed użyciem żelu należy zwilżyć włosy.

Teraz rączki do góry, kto zna i jest równie zadowolony jak ja? :D

Buziaki! 

SEE BLOGGER ŁÓDŹ 2019r. VII edycja - RELACJA

Hej! :)

Od ostatniego posta minęło trochę czasu, ale jestem! Wróciłam z przyjemnym dla mnie do napisania postem - relacją z tegorocznego SEE BLOGGERS!

Pamiętam jak rok temu pojechałam na swoją pierwszą edycję, jakby to było wczoraj! A teraz mam już kolejną gotową relację i mnóstwo wspomnień. :)

Tak jak rok temu, SEE BLOGGERS 2019 odbyło się w Łodzi, w centrum EC1. Termin zbliżony, bo również czerwcowy weekend 07.-09.06.2019r. Wraz ze swoim współtwórcą (czyli moją drugą połówką) oraz ze znajomymi przyjechaliśmy do Łodzi już w piątek, żeby mieć więcej czasu na zabawę. Podobnie jak rok temu, nocleg zarezerwowaliśmy w Hotelu Polonia Palast **. Blisko, szybko i wygodnie, bo niespełna 5 minut spacerem od EC1. W tym roku grono twórców internetowych na VII edycji SEE BLOGGERS wzrosło o 500 osób! 2500 tysiąca osób tworzących internet w jednym miejscu. Coś niesamowitego! :)

Rok temu, jako "pierwszak", postawiłam na panele dyskusyjne i warsztaty. Tym razem było inaczej. Przyjechaliśmy do Łodzi ekipą, i to spędzenie wspólnie czasu było naszym priorytetem! Wejściówki na wydarzenie odebraliśmy już w piątek, 07.06.2019r., żeby w sobotę móc się wyspać. ;P

SOBOTA 08.06.2019r. - PIERWSZY DZIEŃ 

Przyszliśmy, rozeznaliśmy się, już od pierwszych chwil śmiechom nie było końca! Zapowiadał się wspaniały weekend.
Sobotę zaczęłam od panelu dyskusyjnego: najpierw uroczyste powitanie, a zaraz po nim prelekcja z ANIĄ LEWANDOWSKĄ pt. "Przepis na zdrową motywację." ! Właśnie na nią byłam najbardziej nakręcona. Anię śledzę w sieci od bardzo długiego czasu. Głownie ze względu na to, że łączy nas maleńki element - sport, a dokładnie jedna z dziedzin. KARATE! Sama kiedyś trenowałam, co większość z Was może już wie. Gdy Ania wspomniała o tym, jak karate zmotywowało ją do życia, jakim cudownym uczuciem było stawać na podium, jeździć na zawody i po prostu trenować, łezka w oku mi się zakręciła. Przypomniałam sobie czasy swojej świetności... ten sport naprawdę motywuje i daje kopa do działania! Moje samozaparcie z tego czasu było nie do opisania. Niestety losy potoczyły się tak, że musiałam zrezygnować. Ale... obiecałam sobie, że jeszcze kiedyś do tego wrócę! :) Dziękuję Aniu! <3

Na wywiad poszłam również z tego względu, że ostatnio brak u mnie motywacji. Do wszystkiego. Liczyłam na to, że Ania powie coś, co zapadnie mi w pamięć i będę potrafiła na nowo zacząć działać! Tak też było. Dostałam małego kopniaka do działania i mam nadzieję, że w tym wytrwam. :)

Po prelekcji wiele osób, w tym ja i Ewa (pozdrawiam) filowały, żeby złapać Anię do zdjęcia. Nie mogłam przepuścić tej okazji! Udało się :) Zdjęcie mam! Ba, nawet zdążyłam wspomnieć Ani o tym, co opisałam powyżej. To było piękne uczucie!

Zaraz po tym jak Ania zeszła ze sceny, kolejną ciekawą osobą, która wzbudziła moje zainteresowanie na panelu dyskusyjnym był Qczaj. Podziwiam jego nastawienie do świata i energię jaką posiada. Gdy oglądam go na IG micha wiecznie mi się cieszy.

Tego dnia w zasadzie zakończyłam edukację siebie... Nie dostałam się na warsztaty na które chciałam, a podczas trwania SB całkiem zapomniałam, że one są... Bo i tak mogłabym się na nie wcisnąć i tak! Dobre towarzystwo robi swoje. :)

Resztę dnia spędziliśmy na totalnym luzie. Powłóczyliśmy się po strefie wystawców, strefie networkingowej... gdzie nas nogi poniosły. Pod koniec pierwszego dnia, poniosły nas na Piotrkowską! Szybki obiad przed wieczorną imprezą, chwila relaksu i przyszedł czas, żeby szykować się na dancing! :)

Ok godziny 20:00 udaliśmy się ponownie do centrum EC1. Czekała tam na nas impreza wieczorna i koncert Natalii Kukulskiej. Z początku było troszeczkę drętwo, więc wyszliśmy do pobliskiego baru i wróciliśmy w dużo lepszych humorach, na lepiej rozkręconą imprezę! Poszaleliśmy tam do ok. 1 w nocy. A, że jesteśmy rządni przygód, przed godziną drugą udaliśmy się do monopolowego i kontynuowaliśmy imprezę w pokoju hotelowym! :D


NIEDZIELA 09.06.2019r. - DRUGI DZIEŃ

Podobnie jak rok temu, w niedzielę rano czekało na nas śniadanie przygotowane przez markę Milzu. Szybkie pożywne jedzonko, pyszna kawa i można działać dalej! Tego dnia byłam zapisana na 3 warsztaty, na które koniec końców nie poszłam albo nie wytrwałam na nich do końca, bo wszystko co było mówione już wiedziałam.

Za to poszłam na jedną z prelekcji, na którą poszedł mój Luby, prowadzoną przez Szymona Chałupkę pt. "Dobre praktyki przy prowadzeniu konta na YT". Nie żałuję! Szybko, przyjemnie i na temat. :) Kilka ciekawostek na temat YT, kilka na temat zasięgów YT... dla osoby chcącej zacząć karierę na You Tube, prelekcja idealna!

Przed tym swoje warsztaty prowadziła Agata (IG: drawthewords), załapałam się na ostatnie 2 minuty, brawo ja! :D Mimo wszystko udało nam się zamienić z nią kilka słów, strzelić fotkę i nabyć cudowne planery! Agata to super babka! Zazdroszczę talentu i kreatywności. To właśnie ona na See Bloggers tworzy świetne grafiki z każdej prelekcji! Nawet jeżeli na jakiejś Was nie było, z jej map dowiedziecie się niemal wszystkiego. Super sprawa!


Resztę dnia w centrum EC1 spędziliśmy na rozmowach, strzelaniu fotek i świetnej zabawie!

Możecie się ze mnie śmiać, że odpuściłam warsztaty i prelekcje, ale uwierzcie... to ludzie są najważniejsi! Właśnie po to są organizowane takie spotkania. Żeby móc spotkać się z internetowymi przyjaciółmi, porozmawiać, podzielić się doświadczeniami i przede wszystkim dobrze się bawić!




Jeżeli chodzi o nas, nie mamy ŻADNYCH zastrzeżeń co do organizacji, stoisk, prelegentów. Owszem, kilka rzeczy było bardziej ubogich niż w zeszłym roku (mówię głównie o strefie wystawców), ale nie jeździ się tam po to, aby wyciągać całe walizki gratisów! Przez całe dwa dni na See Bloggers można było usłyszeć rozżalone głosy "jak mało giftów", "w zeszłym roku było więcej", "jak będzie tak za rok to więcej nie przyjadę". Ludzie... serio? Jeździcie na takie wydarzenie tylko po to, żeby zgarniać prezenty? Wstyd! Owszem, miło jest coś dostać, ale bez przesady. Poza tym, co mnie najbardziej zirytowało, to to, że duża część osób zapomniała wyjąć kija z rzyci przyjeżdżając na SB. Pogardliwym spojrzeniom, wścibskim uśmiechom nie było końca, a przecież nie o to w tym chodzi...

Poza tym było BOSKO! Świetna zabawa, świetni ludzie, udana integracja, ogrom wiedzy i świadomość, że jest się docenionym twórcom! Z wielkim utęsknieniem czekam na kolejną edycję, mam nadzieję że znów się zobaczymy! :)

W tym roku dużo krócej niż w ubiegłym. :) W kilku zdaniach chciałam Wam zrelacjonować bogate dwa dni! Może za rok znów powciskam się na więcej prelekcji i warsztatów i znów zanudzę Was wypocinami. :P Buziaki!