Włosowe SPA #2 - John Frieda Frizz Ease DREAM CURLS

Włosowe SPA #2 - John Frieda Frizz Ease DREAM CURLS

Cześć Kochani!

Przyszła pora na drugą odsłonę WŁOSOWEGO SPA! Na prośbę wielu z Was, skorzystałam z kosmetyków, które ostatnio przedstawiłam Wam na INSTASTORY oraz w poście: włosowa aktualizacja kwietnia 2018r. Gwiazdą dzisiejszego wpisu jest seria Dream Curls marki John Frieda. Tak samo jak Wy jestem, a właściwie byłam, MEGA ciekawa efektów!


Od początku wiedziałam, że seria o której dzisiaj mowa ma kiepskie składy. No, ale nic... Mam okazję przetestować, więc to robię! Składy wypisałam Wam poniżej, jednak do analizy przejdę dopiero podczas recenzji. Szampon Dream Curls odrzuciłam od razu. Jest to rypacz z silikonem na 3. miejscu... Bez sensu. Ani tym umyć skóry głowy, ani włosów na długości. Wybrałam więc jeden z moich ulubionych szamponów - Pharmaceris H-SENSITONIN.

ODŻYWKA JOHN FRIEDA FRIZZ EASE DREAM CURLS

Skład:
AQUACETEARYL ALCOHOLDIMETHICONEBEHENTRIMONIUM CHLORDIEDIPROPYLENE GLYCOLDIPENTAERYTHRITYL HEXA C5-9 ACID ESTERSPARFUMBENZOIC ACIDPHENOXYETHANOLGLYCINEGLYCERINDISODIUM EDTABENZYL ALCOHOLMALIC ACIDSODIUM HYDROXIDECRAMBE ABYSSINICA SEED OILLINALOOLLIMONENE;

Odżywki użyłam jako myjadła, ze względu na behetrimonium chloride. Tak, wiem że ma silikon i różnie może to być z tym myciem, ale spróbowałam i nie żałuję. Po nałożeniu odżywki zaczęłam rozczesywać włosy, grzebień świetnie po nich sunął i ani razu się nie zatrzymał. Także do rozczesywania na mokro jest boska! Odżywka nie obciążyła włosów. Poza tym efektów brak.

MASKA JOHN FRIEDA FRIZZ EASE DREAM CURLS

Skład:
AQUACETEARYL ALCOHOLDIMETHICONEBEHENTRIMONIUM CHLORIDEBEHENYL ALCOHOLDIPROPYLENE GLYCOLPARFUMBIS(C13-15 ALKOXY) PG-AMODIMETHICONEDIMETHICONOLPEG-14MDISODIUM EDTACRAMBE ABYSSINICA SEED OILSODIUM HYDROXIDEMETHYLCHLOROISOTHIAZOLINONEMETHYLISOTHIAZOLINONELINALOOLLIMONENE

Maskę nałożyłam pod czepek na ok. 20 minut. Jest bardzo gęsta, więc nałożyłam jej naprawdę niewiele. Podczas spłukiwania z włosów, czułam że włosy są delikatnie miękkie, ale bez szału. Bywało lepiej. Maska zawiera 3 silikony. Może obciążać i u mnie niestety delikatnie zadziałała w ten sposób.

PIANKA JOHN FRIEDA FRIZZ EASE DREAM CURLS

Skład:
AQUABUTANEPROPANEISOBUTANEPOLYQUATERNIUM-11PEG-12 DIMETHICONEPANTHENOLBENZOPHENONE-4 (filtr UV)PEG-40 HYDROGENATED CATROL OILDIAZOLIDINYL UREAISOSTEARETH-10PROPYLENE GLYCOLMETHYLPARABENPARFUMPROPYLPARABENLINALOOLBUTYLPHENYL METHYLPRIOPONALLIMONENE

Pianka sama w sobie nie usztywnia włosów, za co duży plus! Do moich loków jest niestety za słaba. Choć kto wie, może u kogo innego będzie wręcz idealna do utrwalenia! Początkowo nie chciała wniknąć we włosy, musiałam je solidnie powgniatać. Wiem na pewno, że jako stylizator się u mnie nie sprawdzi.

Wraz z pianką użyłam odrobinę kremu definiującego Kemon High Density Curl, którego recenzję możecie przeczytać w tym poście: KEMON HAIR MANYA, HI DENSITY CURL, krem definiujący i nadający objętości kręconym włosom. Wiedziałam, że sama pianka nie utrwali moich loczków na długo, stąd dodatek kremu. Niestety, nawet z odrobiną Kemona moje loczki rozwaliły się po kilku godzinach. Musiałabym dać go więcej, ale wtedy przyklap gwarantowany (duża ilość silikonów podczas jednego włosingu).



Pozostałe kosmetyki użyte do WŁOSOWE SPA #2:

Szampon: Pharmaceris H-SENSITONIN;
Olejek zabezpieczjący: Isana Oil Care;

Krótko podsumowując, pierwsze wrażenie nie powaliło mnie z nóg. Ot drogeryjne kosmetyki napakowane syfem. Na moich loczkach sprawdziły się zwyczajnie. Po kilkudziesięciu minutach od wysuszenia pojawił się puch (widać go na zdjęciach), a po kilku godzinach skręt totalnie się rozluźnił.

Do szybkiego włosingu (który czasami zdarza mi się wykonać) będą OK. Zwłaszcza maska. Pianka niestety nie dla mnie, moje loki kochają się z kremami! <3 Postaram się w najbliższym czasie zrecenzować chociaż maskę, zobaczymy jak zadziała w zestawie z innymi kosmetykami.

Znacie markę John Frieda? Mieliście do czynienia z serią Dream Curls? Jak odczucia? Piszcie! :) 

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami:
 
CHEERS HAIR FORMULA - suplement diety na wzmocnienie i POROST włosów

CHEERS HAIR FORMULA - suplement diety na wzmocnienie i POROST włosów

Cześć Kochani!

Odpowiednia pielęgnacja włosów jest bardzo ważna i ma istotny wpływ na kondycję i stan naszych włosów. Dobór odpowiednich kosmetyków jest kwestią oczywistą. To już wiecie. Ale, czy wiecie że o włosy należy dbać też "od środka"? Tak, mam na myśli suplementy oraz witaminy wspomagające nasze włosy. Oczywiście równie istotna jest dieta, ale nie o tym dzisiaj.



Na rynku są miliony różnych specyfików: suplementów diety, witamin, leków, które mają pomóc naszym włosom. Czy to poprawić ich ogólny stan, czy to zapobiec wypadaniu... Jakiś czas temu otrzymałam propozycję współpracy od firmy Cheers, która zaoferowała mi suplement diety, korzystnie wpływający na wzmocnienie i porost włosów - HAIR FORMULA. Zgodziłam się. Z racji tego, iż mam problem z wypadającymi włosami pomyślałam, że to dobra okazja, aby wypróbować coś nowego. Coś, co być może okaże się złotym środkiem dla mojego problemu.

O suplementach planuję osobny wpis, ale powiedzmy sobie krótko: co to są SUPLEMENTY?

Suplementy diety - środki spożywcze, które mają za zadanie uzupełnienie diety. Są skoncentrowanym źródłem witamin, minerałów lub innych substancji spożywczych. Suplementy TO NIE LEKI. Mogą działać, ale NIE MUSZĄ. Suplementy mogą być reklamowane w dowolny sposób. Zupełnie odwrotnie jest w przypadku leków. W przeciwieństwie do leków nie muszą przechodzić rygorystycznych badań dot. ich skuteczności i jakości.

Teraz czas na opis i działanie Cheers HAIR FORMULA!

Opakowanie Cheers HAIR FORMULA zawiera 60 kapsułek suplementu. Gdy do mnie trafiło, było szczelnie zamknięte oraz ofoliowane. Kapsułki same w sobie są dość spore, niektóre osoby mogą mieć problem z ich połknięciem. Otoczka przeźroczysta, zawartość kapsułki jest sypka, w lekko żółtym kolorze. Zapach nieco mnie odrzucił. Nie umiem go opisać, ale jest charakterystyczny dla suplementów bogatych w witaminy B. Przy zażywaniu pojedynczych kapsułek zapachu nie czuć.


Producent kieruje się metodą "CLEAN LABEL", co oznacza, że nie stosuje w swoich produktach barwników, sztucznych dodatków czy ulepszaczy. Otoczka kapsułki nie zawiera żelatyny zwierzęcej ani innych dodatków.

Produkt jest w 100% wegański i wegetariański, nie zawiera glutenu. Suplement produkowany w Polsce.

Skład: 
Ekstrakt z ziela skrzypu polskiego (Equisetum arvense L.) [7% krzemionki]; metylosulfonylometan (MSM); lecytyna sojowa [20% kwasu fosfatydowego]; otoczka kapsułki – hydroksypropylometyloceluloza; ekstrakt z pędów bambusa (Bambusa vulgaris) [75% krzemionki]; ekstrakt z owoców palmy sabałowej (Serenoa repens) [25% kwasów tłuszczowych]; mąka ryżowa; cytrynian cynku; drożdże wzbogacone w selen (Saccharomyces cerevisiae); D-biotyna (biotyna).

Kwas fosfatydowy - pozyskiwany przez hydrolizę enzymatyczną z soi, przyspiesza porost włosów;
Skrzyp polny - bardzo bogaty w krzem, wspomaga produkcję kolagenu;
Pędy bambusa - źródło aminokwasów, minerałów, sacharydy, białka, krzemu i witamin;
Palma sabałowa - źródło kwasów tłuszczowych, wspomagają wzrost włosów, ma wspomagać leczenie łysienia androgenowego; 
Biotyna - witamina B7, wzmacnia skórę, włosy i paznokcie; 

Gdy szukałam czegoś, co pomoże mi z wypadającymi włosami, ludzie pisali: KRZEMIONKA I PALMA SABAŁOWA. Przyznam z ręką na sercu, że nie wypróbowałam, bo nie byłam przekonana. Biotyna jest oczywistością. Nie od dziś wiadomo, że wpływa korzystnie na włosy. W przypadku HAIR FORMULA mamy wszystkie 3 składniki w jednej kapsułce. 

Zalecana porcja spożycia suplementu to 2. kapsułki dziennie, zażywane najlepiej podczas posiłku. Wyżej wspomniałam, że opakowanie zawiera 60 kapsułek, co oznacza że produkt starczy na 30 dni. Swoje opakowanie "rozbiłam" na 60 dni - jedna kapsułka dziennie, ze względu na to, że przyjmuję też inne środki zalecane przez trycholog. Nie chciałam przedawkować. ;) 

Kapsułki bardzo szybko się rozpuszczają, a wnioskuję to po tym, że ok. 10 minut od zażycia mi zaczyna się nimi odbijać. Serio. Mega nieprzyjemne uczucie. Nie określę Wam tego "smaku", ale jest na tyle paskudny, że wzbudzał we mnie odruch wymiotny. Nie zdarzało się to za każdym razem, ale przynajmniej przez 2/3 czasu przyjmowania suplementu. Producent zaleca popijać specyfik dużą ilością wody, ok. 300 ml, tak też robiłam. 

Poniżej tabelka z Rekomendowanymi Wartościami Spożycia



Muszę przyznać, że suplement ma w sobie wiele dobrego. Dawka takich dobroci z pewnością nikomu nie zaszkodzi (o ile przyjmiecie odpowiednią ilość, czyt. nie "przedawkujecie"). Ale czy pomaga? 

Efekty na włosach zauważyłam. Jakie? Szybszy porost i mniejszą łamliwość końcówek. Co więcej? Niestety nic... Włosy wciąż wypadają. Fakt może w nieco mniejszej ilości niż pół roku temu, ale to zauważyłam zanim rozpoczęłam suplementację HAIR FORMULA. Także w moim przypadku na wypadanie kompletnie nie pomogły. Pisałam z dziewczynami z BLONDHAIRAFFAIR, u jednej z nich prawdopodobnie są lepsze efekty. :)

Ogólnie wychodzę z założenia (wiele lekarzy i pomocy naukowych Wam powie to samo), że efekty przychodzą średnio 3 miesiące "PO". Zaczynacie coś przyjmować i, o ile jesteście systematyczni i bierzecie środek przez ten czas, to efekty przychodzą po ok. 3 miesiącach. Podobnie jest z wypadaniem włosów. Włosy zaczynają wypadać średnio 3 miesiące od zadziałania czynnika, np. stres spowodowany wypadkiem. Włosy nie zaczną wypadać z dnia na dzień. Ale nie o tym! Podejrzewam, że gdybym przyjmowała HAIR FORMULA przez przynajmniej te 3 miesiące, efekty mogłyby być lepsze.

Szczerze powiedziawszy pokładałam większe nadzieje w tym produkcie. Między innymi ze względu na ciekawy, rzadko spotykany skład, ale także ze względu na cenę. Za opakowanie 60 kapsułek zapłacicie 179PLN. Opakowanie starcza na miesiąc. Po swoich odczuciach sądzę, że jest to bardzo wygórowana cena. Jeżeli u kogoś z Was wystąpiły lepsze efekty, dajcie znać! Chciałabym wiedzieć, czy tylko ja jestem takim odmieńcem.

Jeżeli jest wśród Was ktoś, kto chciałby wypróbować suplement HAIR FORMULA, mam dla Was mały prezent. Kod rabatowy, który obowiązuje przy pierwszym zakupie. Wystarczy, że w odpowiednie okienko wpiszecie: CURLYCLAUDIE15.

Tym czasem lecę przygotować dla Was włosowy wpis! <3

Buziaki!

Bądź na bieżące z postami:
BIONIGREE, EMULSJA DO SKÓRY GŁOWY BASIC_03

BIONIGREE, EMULSJA DO SKÓRY GŁOWY BASIC_03

Cześć Kochani!

Dziś mam dla Was recenzję baardzo ciekawego produktu. Jakiś czas temu w poście: Pielęgnacja skóry głowy - rodzaje skalpów i ich charakterystyka, pisałam o odpowiedniej pielęgnacji skóry głowy. W ręce wpadł mi kosmetyk idealnie nadający się do tej czynności!


Emulsję do skóry głowy BASIC_03 otrzymałam w ramach współpracy z firmą Bionigree. Nie wiem czy pamiętacie, ale twórczynią marki i serii produktów jest trycholog, do której udało mi się trafić - Pani Ewelina Wysoczańska! Sądząc po opiniach krążących w internecie, kosmetyki Bionigree cieszą się dużym powodzeniem. Sama mam zamiar przetestować pozostałe. :)

Emulsja do skóry głowy BASIC _03 jest specjalistycznym kosmetykiem trychologicznym. To jeden z kosmetyków serii do pielęgnacji skóry głowy i włosów. Ma za zadanie odżywić i nawilżyć strukturę skóry głowy. Co więcej, ma opóźniać starzenie się komórek, a także przyspieszyć porost włosów! Jak było?

Kosmetyk faktycznie nawilża, zmiękcza i wygładza skórę głowy. Po użyciu emulsji czułam, że moja skóra głowy jest inna niż zazwyczaj. Gładka, mięciutka i taka... świeża! Wnioskuję więc, że produkt naprawdę działa i to bardzo dobrze! Czuć, że skóra głowy jest odżywiona. Co z porostem? Tego nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, ponieważ stosuję suplementację na porost włosów. Fakt faktem włosy rosną, ale który preparat bardziej na to wpływa, tego nie wiem.


Produkt zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 150ml. Koszt 50 PLN/szt. Butelka wyposażona jest w zamykany aplikator ułatwiający wydobycie i rozprowadzenie produktu na skórze głowy. Emulsja do nabycia na stronie firmy: https://www.bionigree.pl/sklep/

Konsystencja kosmetyku jest kremowa, lejąca się. Dzięki temu łatwiej jest ją rozprowadzić na skórze głowy. Nie klei się, mam ochotę powiedzieć, że jest taka aksamitna pod palcami! :) Zapach kwiatowy i bardzo delikatny.


Skład:
AQUA GLYCERIN CETEARYL ALCOHOLSTEARYL ALCOHOLRIBES NIGRUM FRUIT EXTRACT (ekstrakt z owoców czarnej porzeczki)BETULA ALBA BARK EXTRACT (ekstrakt z liści i kory brzozy) ISOPROPYL ISOSTEARATEBETAINEPOLYEPSILON-LYSINEARGANIA SPINOSA KERNEL OIL (olej arganowy)RICINUS COMMUNIS SEED OIL (olej rycynowy)MALUS DOMESTICA FRUIT CELL CULTURE EXTRACT (ekstarkt komórek macierzystych ze szwajcarskiej jabłoni domowej)XANTHAN GUMLECITHINSUCROSE PALMITATEGLYCERYL STEARATEGLYCERYL STEARATE CITRATESUCROSE (ścierniwo)MANNANHYDROLYZED VEGETABLE PROTEIN (hydrolizowane proteiny roślinne)PANTHENOLGLUTAMINECAFFEINEMETHYL NICOTINATEPARFUMLACTIC ACID

Jak widzicie skład jest mocno emolientowy. Znajdziecie jeszcze 5 humektantów w tym jeden regulator pH (kwas mlekowy), proteiny roślinne, 3 emulgatory oraz kilka substancji aktywnych i kondycjonujących. JEDNĄ kompozycję zapachową.

Kosmetyk należy do kosmetyków wegańskich i nie był testowany na zwierzętach. 

Jak używać? Sama stosuję się do zaleceń producenta. Nakładam emulsję po umyciu skóry głowy szamponem. Trzymam ok. 15-20 minut. Najpierw aplikuję kosmetyk na skalp, po czym nakładam maskę na długość włosów. Całość trzymam pod czepkiem przez określony czas, następnie dokładnie spłukuję. Używam raz w tygodniu. Najczęściej po użyciu peelingu. Wtedy substancje aktywne produktu lepiej wnikną w skórę głowy! Efekty po użyciu emulsji można poczuć już po jej pierwszym użyciu. Wiadomo - im dłużej będziecie stosowali, tym lepsze efekty!


Będąc na wizycie u Pani Eweliny Wysoczańskiej spytałam skąd pomysł na serię kosmetyków BIONIGREE. Odpowiedziała, że chciała stworzyć coś swojego, NATURALNEGO, bez zbędnego "syfu"(to moje słowa :D). Udało się jej! Zauważcie, że w składzie nie ma ani grama silikonów, parabenów, konserwantów czy PEG. Moją relację z wizyty znajdziecie w poście: Badanie trichoskopowe - konsultacja trychologiczna.


Ze stosowania emulsji do skóry głowy jestem bardzo zadowolona. Jest to jednej z nielicznych produktów przeznaczonych do pielęgnacji skalpu. A jak wiadomo, pielęgnacja skóry głowy jest bardzo ważna! W końcu stamtąd wyrastają nasze włosy. Im zdrowszy skalp tym zdrowsze włosy! Z czystym sumieniem POLECAM Wam dzisiaj opisany produkt. W 100 % spełnia swoje zadanie, a przecież o to chodzi. W przyszłości chętnie do niego wrócę!

Jedynym minusem produktu może być cena, jednak uważam że za jakość się płaci. Naprawdę warto raz a porządnie zainwestować w dobre kosmetyki do włosów i skóry głowy niż wydawać dwa razy więcej na coś śmieciowego, co w większości przypadków się nie sprawdza. Zgadzacie się ze mną?

Znacie markę BIONIGREE? Stosowaliście jakieś produkty? :)


Bądź na bieżąco z postami:


WŁOSOWA AKTUALIZACJA - KWIECIEŃ 2018r.

WŁOSOWA AKTUALIZACJA - KWIECIEŃ 2018r.

Cześć Kochani!

Początek nowego miesiąca = nowa aktualizacja! Kwiecień był pierwszym miesiącem w tym roku, który nie zleciał mi w mgnieniu oka. Ba, nawet trochę się dłużył. Oby całe lato ciągnęło się w nieskończoność!


Na początku dodam, że dostałam się na VI edycję Festiwalu See Blogers, który w tym roku odbędzie się w Łodzi! Będę tam po raz pierwszy, po raz drugi na blogowym evencie (pierwszym był Meet Beauty Conference). Jestem mega podekscytowana! Ktoś z Was się tam wybiera? A może mieszkacie w Łodzi? Co powiecie na szybki, kręconowłosy meeting?! Piszcie!

Na poniższych zdjęciach zobaczycie, że moje włosy nie zawsze są takie WOW. Mają też swoje gorsze dni, gdzie pojawiają się puszek i gorszy skręt.

W kwietniowej pielęgnacji nie pojawiło się nic szczególnego. Równowaga PEH cały czas zachowana, zapuszczanie włosów trwa, wypadanie umiarkowane. Objętość, moim zdaniem, poprawia się, co mega cieszy! W kwietniu nie testowałam nic nowego poza stylizatorem od Cantu. Jeżeli śledzicie mnie na Instagramie wiecie, że moje włosy nie lubią się z kokosem i po Cantu miałam na włosach totalną masakrę... Na szczęście znalazła się wśród Was osoba, której go odesłałam. Z tego co wiem, na innych lokach, bo typ 4, sprawdził się świetnie! Nie przymierzałam się nawet to pisania recenzji, wolę polecać Wam to, co się u mnie sprawdza! :)


W kwietniu zakończyłam kurację żelazem. Zastanawiam się, czy stworzyć post o niej opowiadający. Co myślicie? Wszystko oczywiście tyczy się wypadających włosów.

Musicie mi wybaczyć, ale znów zaniedbałam kwestię olejowania!

Kosmetyki, których używałam w kwietniu:

Odżywki do mycia na długości: Kallos Color, Elseve Total Repair 5 krem myjący;

Szampony: Babuszka Agafii wersja z łopianem i zmrożoną wodą, Ziaja z figą, Wax Pilomax Pure Wax, Pharmaceris H-SENSITONIN micelarny;

Maski: Alterra Aloes & Granat, Biovax Keratyna I jedwab, O'Herbal z wyciągiem z lnu, Kallos Multivitamin, Planeta Organica balsam marokański, Garnier Botanic Therapy Miód i Propolis, Babuszka Agafii maska drożdżowa, Organic Shop Awokado i Miód;

Stylizatory: Kativa Keep Curl Supertfruit Active Perfector, Inebrya Roll Up, Inebrya Duo Style, Tigi Curlesque, Nivea Flexible Curls & Care, Renee Blanche Bheyse Curly Time, Kemon Hi Density Curl, Osis+ Bouncy Curls, Glutek DIY,

Olejki zabezpieczające: Isana Oil Care, Alterra pestki moreli;

Peelingi: Pharmaceris H-STIMUPEEL, Elfapharm Basil Element;

Wcierki: Banfi Hajszesz, Pharmaceris H-STIMUFORTEN, emulsja pielęgnacyjna Bionigree;

Kuracje/suplementy: Pharmaceris - kuracja przeciwko wypadaniu włosów, dieta odpowiednia dla grupy krwi;

Witaminy i inne: Cheers Hair Formula, wit. B12, wit. D3;

Produkty zaznaczone kolorem zostały użyte do ostatniego mycia - zdjęcia aktualizacyjne.


Podczas robienia zdjęć aktualizacyjnych włosy miały BAD HAIR DAY. A wszystko przez TIGI CURLESQUE, po którym moje włosy dochodzą do siebie przez dwa mycia... Ostatnio używałam go częściej, ponieważ chciałam się do niego przekonać. Niestety - nie pokochamy się. Recenzję możecie przeczytać w tym poście: TIGI CATWALK CURLESQUE CURLS ROCK AMPLIFIER - definiujący KREM DO LOKÓW.

Przede mną WŁOSOWE SPA z kosmetykami od marki John Frieda, seria do kręconych włosów. Jestem ich MEGA ciekawa! Kiedyś miałam spray z tej serii i byłam z niego bardzo zadowolona. Oby reszta serii spisała się równie dobrze. Wiem, że składy pozostawiają wieeeele do życzenia, ale mam okazję je przetestować, więc z chęcią to zrobię! :) Poniżej zdjęcie serii. ZNACIE?


Przejrzałam ostatnio zdjęcia ze swoich pierwszych opublikowanych aktualizacji i muszę stwierdzić, że stan włosów (dokładnie ich objętość, ilość i długość) się poprawiły! :) Kto wie, może stworzę o tym osobny post?

Tym czasem zmykam nadrabiać zaległości na blogu, buziaki! 

Bądź na bieżąco z postami:



Stylizacja KRĘCONYCH WŁOSÓW - najważniejsze elementy, czyli 8 kroków do PERFEKCYJNYCH LOKÓW

Stylizacja KRĘCONYCH WŁOSÓW - najważniejsze elementy, czyli 8 kroków do PERFEKCYJNYCH LOKÓW

Cześć Kochani!

Ostatnio przywitałam Was relacją z mojego pierwszego blogerskiego spotkania - Meet Beauy Conference. Dziś mam dla Was coś włosowego! Coś, na co większość z Was mogło niecierpliwie czekać. Gotowi? :)


Długo przymierzałam się do napisania tego postu. Chciałam, aby był napisany PERFECTO! W końcu stylizacja kręconych włosów to w 50% idealny skręt. Podzielę się z Wami najważniejszymi elementami stylizacji, które pozwolą Wam wykrzesać z loczków jak najwięcej.

Nie ma co ukrywać, że bez stylizacji i odpowiedniego kosmetyku do tej czynności, loczki będą takie... nijakie. Mogą być spuszone, czasami nawet szorstkie, nie będą odpowiednio zdefiniowane, a skręt będzie mało widoczny. Co więcej, często może pojawić się sianko. Dlatego warto pamiętać o kilku ważnych elementach stylizacji!


1. DEFINIUJĄCY STYLIZATOR

Nie oszukujmy się, to właśnie stylizator robi największą robotę. Jak wyżej wspomniałam, bez użycia odpowiedniego produktu, z naszych loków zrobi się jeden wielki kłębek puchu! Definiujący stylizator nie tylko pozwala nam na podbicie skrętu, ale także na utrwalenie kręconych włosów. Dzięki temu będą dobrze wyglądały dłużej niż jeden dzień. Dobór stylizatora zależy od typu skrętu włosów oraz od tego, co polubią Wasze loki. U każdego może sprawdzić się co innego. Jedne loki będą lubiły żele, drugie kremy, a kolejne odżywki bez spłukiwania. Stylizator należy dobrać metodą prób i błędów. :) Po raz kolejny powtórzę - EKSPERYMENTY! Sama dbam o loki już piąty rok, a z kosmetykami wciąż eksperymentuję. :)

Dodam, że stylizatorem GENIALNIE wydobywającym skręt oraz w 100% NATURALNYM jest glutek z siemienia lnianego. Krótką recenzję i przepis znajdziecie we wpisie: ŻEL Z SIEMIENIA LNIANEGO - GLUTEK. Ale uwaga! Z racji, że siemię lniane jest humektantem, po użyciu glutka, na włosach może pojawiać się PUCH.


2. DOKŁADNE ROZPROWADZENIE STYLIZATORA I JEGO ODPOWIEDNIA ILOŚĆ

Aby loki były pięknie i równo zdefiniowane, należy równomiernie rozprowadzić stylizator. Mnie, jak i z pewnością Wam, nie raz zdarzyło się, że w niektórych miejscach loki były spuszone, porozdzielane i nie pasowały do całej reszty. Do równomiernego rozprowadzenia stylizatora poleca się szczotki Denman (popularne za oceanem). Spokojnie można też podzielić włosy na warstwy i nakładać stylizator na każdą z osobna, przeczesując pasma palcami, (tak robiłam na samym początku dbania o kręcone włosy) bądź grzebieniem o gęsto rozstawionych ząbkach.

Ilość ma znaczenie! Mało stylizatora - puch i niezdefiniowanie. Dużo stylizatora - oklap, a nawet przetłuszczenie. Ilość stylizatora musicie dopasować do swoich włosów, do ich długości i gęstości. Najgorzej jest przy pierwszym użyciu nowego produktu. Nigdy nie wiadomo jak zachowa się na włosach oraz ile go nałożyć. Tutaj kolejny raz powtórzę - EKSPERYMENTY! ;)


3. STYLIZACJA NA MOKRO

Na początku dbania o loki odciskałam z nich wodę najbardziej jak mogłam. Często miałam wtedy strasznie spuszone i porozdzielane włosy. Z czasem zaczęłam eksperymentować. Zauważyłam, że przy stylizacji na mokro loki wyglądają znacznie lepiej! Lepiej się kręcą i mniej puszą. Od tamtego momentu włosy stylizuję tylko na mokro. Po zmyciu maski delikatnie odciskam włosy pod prysznicem lub w bawełnianą koszulkę i nakładam na nie stylizator. Pamiętajcie jednak, że nie chodzi o to, aby woda kapała Wam z włosów strumieniem. Loki mają być mokre, ale bez przesady. :)


4. UGNIATANIE

Nie od dziś wiadomo, że ugniatanie kręconych włosów podczas stylizacji znacznie podbija ich skręt. Oczywiście już po nałożeniu stylizatora. Bierzecie pasmo w dłoń i... ugniatacie! Z dołu do góry. Sama też często praktykuję WGNIATANIE stylizatora jako sposób stylizacji. Troszkę ugniatania mam już odbębnione, a dodatkowo stylizator rozprowadza się równomiernie na lokach. Ważne, aby nie pominąć nasady! Zdarza się, że ugniatam swoje loki nawet 10-15 minut. Muszę wiedzieć, że TO JUŻ.

Z ugniataniem na SUCHO uważałabym, ponieważ nie każde włosy to lubią. Często zamiast im pomóc, możecie zepsuć ich wygląd, a nawet przetłuścić włosy. :) Jeżeli ugniatanie na sucho to tylko z odrobiną ulubionego olejku, ale zaznaczam: nie każde włosy to lubią!


5. SUSZENIE DYFUZOREM

Pewnie większość z Waz zgodzi się ze mną, że po wysuszeniu włosów suszarką z dyfuzorem, możemy zaobserwować nie tylko większą objętość, ale także lepszy skręt. Użycie dyfuzora pozwala loczkom ładnie się skręcić i zbić w solidnego loka. Bez bicia się przyznaję, że swoje włosy suszę ZAWSZE. Między innymi dla tego skrętu, ale nie tylko... Odkąd zeszłam do średniporów, włosy schną mi znacznie dłużej. Musiałabym chodzić spać w mokrych, a jak wiadomo włosy mokre sprzyjają tworzeniu się bakterii. Tym bardziej przy nasadzie, gdzie nie tylko jest mokro, ale także ciepło! Wracając do suszenia... Jeżeli macie suszyć włosy to TYLKO z dyfuzorem! Loki będą ładnie zbite, skręcone, uniesione, a co najważniejsze - nie będą spuszone. Suszenie bez dyfuzora łatwo je popląta, spuszy i nie nada im tego "pazura". :)

Zapraszam na recenzję suszarki z dyfuzorem, której aktualnie używam. Według mnie nie ma lepszej! :) Suszarka z dyfuzorem REMINGTON D-5219


6. ODGNIATANIE NADMIARU STYLIZATORA W KOSZULKĘ

Ten element pielęgnacji zapożyczyłam sobie od amerykańskiej, kręconowłosej instagramerki/vlogerki zza ocenu -  Hif3licia. Na koniec całego rytuału stylizacji delikatnie odgniatam włosy w bawełnianą koszulkę. Pozwala ona ściągnąć nadmiar stylizatora z włosów, a także ŚWIETNIE zbija loczki i podbija ich skręt. Jeżeli jeszcze nie korzystaliście, gorąco polecam spróbować!


7. SUSZENIE I STYLIZACJA GŁOWĄ W DÓŁ

Pamiętam, jak 6 lat temu zaczynałam czytać o kręconych włosach... Ich pielęgnacji i stylizacji. Wszędzie spotykałam się ze zwrotem "głową w dół". Teraz wiem, że to ma sens! Chodzi przede wszystkim o nadanie objętości. Nie wiem kto z Was próbował, ale ja na pewno, suszyć loczki z podniesioną głową. Efekt? Oklap u nasady i szybsze rozprostowanie skrętu. Dodatkowo nakładanie stylizatora z głową skierowaną do dołu jest zdecydowanie wygodniejsze. Nie musimy wymachiwać głową na prawo i lewo, żeby doprowadzić produkt do określonych partii włosów. Tak czy inaczej, jeżeli chcecie uzyskać większą objętość włosów, skorzystajcie z powyższej rady. :)


8. "BAZA" POD STYLIZATOR

Sama się zdziwiłam, że ta metoda u mnie zadziała, ponieważ mam cienkie włosy, które są narażone na obciążenie. Postanowiłam wypróbować "bazę" pod stylizator. Często wybieram produkty lekkie składowo, bez silikonów i z jak najmniejszą ilością oblepiaczy. Najlepiej sprawdzają się U MNIE odżywki bez spłukiwania z Ziaji oraz glutek z siemienia lnianego. Co zrobić? Wgnieść "bazę" we włosy, tuż przed zaaplikowaniem "głównego" stylizatora. Z ilością oczywiście musicie pokombinować sami. U mnie jest to przeważnie 1,5x1,5cm produktu wylanego na dłoń.

Wybaczcie, że tak długo czekaliście na ten wpis, ale wcześniej nie czułam się gotowa, aby go opublikować. Powyższe rady są moim własnym doświadczeniem. W następnym poście dot. stylizacji kręconych włosów przedstawię Wam metody stylizacji kręconych włosów. Ciekawi? :)


A teraz czas zacząć MAJÓWKĘ! Jakie macie plany? Wybieracie się gdzieś? :) Udanego wypoczynku!

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami: 
MEET BEAUTY CONFERENCE IV edycja 2018r. - RELACJA

MEET BEAUTY CONFERENCE IV edycja 2018r. - RELACJA

Cześć Kochani!

Po minionym weekendzie pozostały już tylko wspomnienia! Był on na tyle intensywny i wyczerpujący, że jeszcze nie doszłam w pełni do siebie, ale! Jestem na tyle wypoczęta, że spokojnie mogę zdać Wam relację z IV edycji Meet Beauty Conference! <3



Tyle tego jest, że nie wiem od czego zacząć, dlatego najlepiej będzie jeżeli zacznę od początku. :)
Na Meet Beauty Conference zostałam zaproszona po wcześniejszym zgłoszeniu bloga. Początkowo nie chciałam wysyłać swojej kandydatury, bo przecież "i tak się nie dostanę"... Po namowach mojej lepszej połówki i koleżanek "po fachu" wysłałam zgłoszenie. Ekscytacja i radość w momencie, gdy otrzymałam maila zatytułowanego "ZAPRASZAMY NA MEET BEAUTY" - NIE DO OPISANIA! Cieszyłam się jak dziecko, skakałam i piszczałam z radości. W końcu tylko 300 blogerek/vlogerek beauty mogło dostąpić zaszczytu udziału w konferencji. Tak, byłam jedną z nich!



Dodam jeszcze, że był to mój pierwszy taki event blogerek/blogerów. Osobiście uważam go za mój mały, wielki sukces! Oznacza to, że moja praca została należycie doceniona i to co robię ma sens. To wszystko dzięki Wam! Dziękuję, że jesteście <3

IV edycja Meet Beauty Conference odbyła się w dniach 21.04-22.04.2018r. w Warszawie, we wspaniałym Hotelu Lord na Okęciu. Do stolicy przyjechałam już w piątek po południu, aby mieć chwilę dla siebie. Uwielbiam Warszawę! <3
Pierwszą noc spędziłam w Hostelu Henrix, ok. 15 minut spacerem od miejsca tegorocznej konferencji. Drugą noc spędziłam już w Hotelu Lord. Widok z okna na pas startowy samolotów - BEZCENNY!



Konferencja trwała przez dwa dni, sobotę i niedzielę. Każda z nas mogła zapisać się na 2 warsztaty danego dnia. Pokrótce opiszę Wam przebieg konferencji.


SOBOTA 21.04.2018r. - pierwszy dzień MEET BEAUTY CONFERENCE

Rejestracja na konferencję rozpoczęła się o godzinie 09:00. Do 10:00 mogłyśmy odbierać identyfikatory wraz z opaskami na poszczególne warsztaty. Przy rejestracji czekała na nas przecudowna ścianka do zdjęć!



Punkt 10:00 na panelu głównym zostałyśmy przywitane przez Panią Annę Pytkowską z BLOGmedia. Kilka słów na "dzień dobry", krótko o organizacji, warsztatach, wykładach oraz stoiskach firm.

W godzinach od 10:30 do 12:00 mogłyśmy uczestniczyć w dwóch wykładach:

Pierwszy Pani Anny Pytkowskiej pt. "Instagram - statystyki, hasztagi, zasięgi", gdzie dowiedziałam się kilku przydatnych informacji na temat prowadzenia konta w serwisie IG. Co robić, żeby zasięgi rosły, jak często dodawać zdjęcia, czego pod żadnym pozorem NIE ROBIĆ oraz o zakazanych hashtagach i SHADOWBAN. Krótki i przyjemny wykład!



Drugi Agnieszki Wereszczaka z aGwerblog.pl. panel pt.: "Przepis na udane zdjęcie na Instagram", ustawienia aparatu, ciekawe kompozycje do zdjęć oraz inne przydatne wskazówki. Przyznam, że o większości miałam już pojęcie, ale dobrze było wysłuchać tego po raz kolejny. Mimo, że Agnieszka miała mega stresa, wykład wyszedł jej MEGA! Wszystko pięknie i ZROZUMIALE wytłumaczyła. Brawo!



W późniejszych godzinach miały miejsce jeszcze dwa wykłady "otwarte", na które każda z nas mogła przyjść bez wcześniejszych zapisów. Były to:

"Za kulisami aromaterapii: jak olejki eteryczne mogą pomóc skórze?" prowadzony przez Klaudynę Hebdę oraz "Video - jak montować i tworzyć angażujące produkcje na YouTube" prowadzony przez Adriana Kilara.

W czasie wyżej wymienionych wykładów brałam udział w warsztatach, na które zapisałam się tydzień wcześniej. Udało mi się dostać na wszystkie, które chciałam! :)

12:30 - warsztaty Annabelle Minerals - "Mineralne rozświetlenie, Nadaj skórze zdrowego glow przy pomocy kosmetyków mineralnych". Przyznam, że z makijażem nie mam prawie nic wspólnego. Ba, nie mam nawet pudru w swojej kosmetyczce! Mimo to byłam strasznie ciekawa jak będzie wyglądał dany warsztat. Poszłam tam z nadzieją, że czegoś w końcu się nauczę. :)




Po warsztatach z AM przyszła pora na obiad! :) Wszystkie na to czekałyśmy, w końcu kobieta głodna to kobieta zła. :D

O godzinie 15:00 udałam się na warsztaty z marką O2SKIN pt.: "Działanie tlenu w kosmetykach". Przyznam, że temat bardzo mnie zaciekawił. Tlen w kosmetykach może nieść wiele korzyści! O ile kosmetyk jest odpowiednio przygotowany i przechowywany. Każda z nas dostała od marki dodatkowy upominek do przetestowania.



Tego dnia były jeszcze jedne warsztaty, na których nie byłam. Marka Neess zorganizowała warsztaty pod tytułem "Nowy wymiar manicure hybrydowego! Nowa rewolucyjna baza peel off". Nie zgłosiłam się na warsztaty, ponieważ z hybrydami również nie mam nic wspólnego. Nie widziałam sensu blokować innym miejsca. :)

Pierwszy dzień konferencji zakończyło BEAUTY # AWORDS, gdzie zostały wręczone nagrody dla najlepszych blogerek/vlogerek z kategorii BEAUTY roku 2017. Serdeczne gratulacje dla Basi Hrycyk z basia-blog, która mogła otrzymać właśnie taką nagrodę. :)


NIEDZIELA 22.04.2018r. - drugi dzień MEET BEAUTY CONFERENCE

Drugi dzień konferencji rozpoczęłam wykładem "HEJT i jego oblicza" prowadzony przez Panią Annę Pytowską wraz z panelistami: Wiolettą Pyzik (niewyparzonapudernica), Bogusią Siedlecką (aniołnaresorach) oraz Władkiem Klinczukiem (Władek Beauty Blog). Byłam MEGA ciekawa co mają do powiedzenia blogerzy/vlogerzy, których dotknął hejt. Przyznam, że byłam w szoku... nie mogę uwierzyć w to, jak ludzie mogą być bez serca, bezczelni i TAK BARDZO złośliwi... Nie do pomyślenia jest jak ludzka zawiść, zazdrość i głupota pochłaniają człowieka.



O 12:00 rozpoczęły się warsztaty z Natura Siberica "Dzikie zbiory, czyli pochodzenie ma znaczenie!". Chyba najciekawszy warsztat na jakim byłam! Poznałyśmy dzikie składniki znajdujące się w kosmetykach NS, a na koniec każda mogła zrobić sobie PEELING cukrowy z płatkami róży. Niby taka banalna czynność, a wszystkie miałyśmy mega radochę! :)

W niedzielę brałam udział tylko w warstzatach z Naturą Sibericą. Pozostałe dwa tyczyły się znów paznokci i makijażu. Oba prowadziła marka Pierre Rene "Makijaż oka - cut crease, halo cut crease lub strobing i counturing" oraz "Manicure hybrydowy pod skórki i zdobienia" oraz "manicure hybrydowy od podstaw".




W czasie wyżej wymienionych warsztatów mogłam udałam się na panel dyskusyjny na wykład "Metamorfoza bloga - case study" prowadzony przez Panią Annę Pytkowską wraz z panelistkami Sylwią Lewczuk (www.czerwonoutsa.pl) i Magdą Ostrowską Monkey Business. Dzięki temu wykładowi mam nowy pomysł na bloga!



W niedzielę każda z uczestniczek MEET BEAUTY otrzymała torbę z upominkami od marek. Każda torba była dopasowana do kategorii bloga. Sama otrzymałam torbę "włosową" z niebieskimi akcentami. Jest piękna! Na zakończenie fotografowie zrobili nam pamiątkowe zdjęcie. Zastanawiam się tylko, czy będzie mnie na nim widać. :D




Tak wyglądał miniony weekend pod kątem wykładów i warsztatów. Było mega ciekawie i wartościowo! Myślę, że każda z nas wiele wyniosła z Meet Beauty Conference.

Z organizacji jestem również baaardzo zadowolona. Już od samego początku (zgłoszenia na konferencję i zapisy na warsztaty) wszystko przebiegało bardzo sprawnie. Na miejscu również nie było mowy o żadnym zamieszaniu, czy niedopowiedzeniu. Hotelowa restauracja zaserwowała nam pyszne posiłki! Organizacja na szóstkę! <3 Jedyne czego mi zabrakło, to elementu włosowego podczas warsztatów, ale ich brak w ogóle nie wpływa na moją ocenę!



Nie mogłabym nie wspomnieć o osobach, które mogłam poznać osobiście! Osoby, które dotychczas widziałam na IG lub YT mogłam zobaczyć na żywo! Mega uczucie :) Nie wiem tylko dlaczego nie porobiłam sobie z nimi wszystkimi fotek... Myślę, że ekscytacja i stres związany z konferencją zrobiły swoje. :) Poniżej macie linki odsyłające do stron tych cudownych dziewczyn!

Pola z www.blondhairaffair.pl
Agata z www.hellojzaboutbeauty.pl
Basia z www.basia-blog.pl
Kasia z www.poprostukasia.pl
Ania z www.annemarie.pl
Ewelina z www.divafashioon.blogspot.com

Jeżeli o kimś zapomniałam to bardzo proszę mi się przypomnieć! :)

Przez cały weekend towarzyszyła mi Pola z www.blondhairaffair.pl. Myślałam, że uda mi się spotkać jeszcze z drugą z dziewczyn - Gosią, ale ta pojechała na konferencję Blog Conference do Poznania. No nic... będzie jeszcze okazja!

PS. To chyba jedyne zdjęcie na którym jakoś wyszłam :D 


Większość osób jest naprawdę bardzo miła i uprzejma. Cieszę się, że mam w internecie swój mały kawałek przestrzeni, gdzie mogłam poznać wszystkie te duszyczki i liczę na to, że będziemy mogły widywać się częściej! :)

Udało mi się nawet dorwać Ewę RED LIPSTICK MONSTER! Niestety, jak to mam w naturze, zabrakło mi języka w gębie... totalny stres! Od zawsze byłam wstydliwa, ale nie sądziłam, że kiedyś aż tak mnie zatka. :D Ewę uwielbiam oglądać. Jest mega pozytywną osobą! Na żywo również. :)



Poniżej przedstawiam "dary losu" jakie otrzymałyśmy w swoich torbach od firm biorących udział w Meet Beauty Conference.









Pomijając to, co było w torbie, firmy rozstawiły swoje stosika na korytarzu, gdzie każda z nas mogła podejść i odebrać dodatkowe upominki oraz wziąć udział w konkursach. Firmy, które brały udział w MB 2018r:

» Natura Siberica;
» Annabelle Minerals;
» Pollena Eva;
» Mustela;
» Roge Cavailles;
» O2SKIN;
» Pierre Rene;
» Neess;
» So Chic!;
» Miyo;

Na stoisku Pollena Eva mogłyśmy poddać się badaniu skóry twarzy. Dowiedziałam się, że mam suchą cerę... Poza tym wszystko idealnie! Jeszcze nie mam zmarszczek. :P Złuszczanie prawidłowe, pory odetkane. Ideolo!





Przedostatni weekend kwietnia był dla mnie mega ekscytujący! Myślę, że nigdy go nie zapomnę. Tym bardziej, że będą mogła wrócić do tej relacji i powspominać jak było cudownie.

Z tego miejsca chciałabym serdecznie podziękować organizatorom IV edycji Meet Beauty Conference za zaproszenie. Było to dla mnie mega duże doświadczenie i jak już wyżej wspomniałam, poczułam się doceniona. Cieszę się, że wraz z innymi blogerkami/vlogerkami beauty mogłam stworzyć historię tego przedsięwzięcia!

Podczas pobytu w stolicy mogłam odwiedzić swoją ULUBIONĄ restaurację! BAZYLISZEK. Jeżeli tylko będziecie mieli okazje, śmigajcie na Starówkę i lećcie do Bazyliszka na Sznycla po Wiedeńsku! A do tego zimne piwko mmmm! Przystępne ceny, pyszne jedzenie, a na pożegnanie gratisowy kieliszek wiśniowej nalewki własnej roboty! <3



Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i choć w najmniejszym stopniu przekazałam Wam dobrą energię, jaka towarzyszy mi od soboty! :) Jak widzicie, niektóre zdjęcia nie zachwycają jakością... nie chciałam znosić aparatu na konferencję, bo były tłumy i bałam się, że gdzieś go posieję. Dlatego wybaczcie!

A już na dniach pojawi się włosowy post, który z pewnością jest wyczekiwany przez większość z Was! Domyślacie się o czym będzie? :)



Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami: