WIZYTA U TRYCHOLOGA - TRYCHOLOG AGATA SUSKA, HAIR&SKIN THERAPY

Hej!

Minęło sporo czasu od mojej wizyty u trychologa, już ponad miesiąc. Post przedłużył się w czasie z wielu względów, niemniej w końcu jest! :) Za zgodą Agaty Suska, w poście udostępniam zdjęcia z wizyty (z kamerki trichoskopowej).

Uprzedzając pytania, na wizytę udałam się prywatnie, zapłaciłam za nią. Nie jest to forma reklamy ani promocji. Przedstawiam Wam swoje wrażenia, jakich zaznałam. :)
Z problemem wypadania włosów zmagam się już kilka ładnych lat. Kto jest ze mną od początku ten doskonale wie, jakie katusze przeszłam, żeby znaleźć przyczynę. Dla nowych z Was, wszystko znajdziecie w poście: "Mój problem z wypadaniem włosów - PRZYCZYNA, LECZENIE, POSTĘPY.", gdzie wszystko jest opisane i podlinkowane.

Z wielu względów postanowiłam zmienić trychologa. Akurat miałam okazję i trafiłam do Warszawy, gdzie udałam się do Agaty Susks. Od początku swojego istnienia w sieci jako CURLYCLAUDIE, bacznie obserwuję poczynania Agaty jako trychologa. Od samego początku byłam zachwycona jej wiedzą, którą dzieliła się publicznie. Pozytywne opinie jeszcze bardziej pchnęły mnie "w jej ręce". Do rzeczy!

Jeszcze przed wizytą miałam z Agatą dobry kontakt, tj. opisałam swoją historię od początku do końca. Wysłałam wyniki badań oraz wykonałam kolejne, które mi podpowiedziała przed przyjazdem. Początkowo miałyśmy "spotkać się" online, ale stanęłam na głowie żeby dojechać do Warszawy niemal z drugiego końca Polski. Złożyło się tak, że na wizytę udałam się z kompletem badań i zaczęło się!

Pierwsze wrażenie (przed wywiadem i rozpoczęciem wizyty): czysty i bardzo przytulny gabinet. Niesamowity klimat, tak żeby pacjent poczuł się swobodnie. Tak też było. Mimo kilkunastu godzin na nogach byłam w stanie się odprężyć.

Wizytę rozpoczęłyśmy wywiadem. Padły pytania o wiele kwestii (leki, choroby, stres, sposób odżywiania, alergie itp.). Okazałam aktualne wyniki badań (mimo, że wcześniej przesłałam wszystkie drogą mailową). Na temat zdrowia wewnętrznego rozmawiałyśmy chwilę, po czym Agata przeszła do badania skóry głowy. Może napiszę Wam co zostało zbadane. :)

» napięcie skóry głowy - czynność polegała na delikatnym przesuwaniu skóry głowy, aby sprawdzić jak bardzo jest napięta. Z tą czynnością spotkałam się po raz pierwszy! Poprzedni trycholodzy tego nie robili.;
» test pociągania - czy przy przeczesaniu włosów rękami, jakiekolwiek na nich zostają. U mnie oczywiście zostają, czyli takowy test wyszedł DODATNI.;
» ocena skóry głowy - normalna, sucha czy tłusta, wrażliwa czy podrażniona.;
» keratynizacja naskórka - inaczej rogowacenie o ile dobrze zrozumiałam i później jeszcze raz doczytałam.;
» miniaturyzacja mieszków włosowych;
» puste mieszki włosowe;
» zespoły mieszkowe - ile włosków wyrasta z danego mieszka włosowego;
» łodyga włosa;
» największy ubytek włosów - chodzi głównie o miejsce na głowie;
Na podstawie powyższych, było wiadomo czy i jaki mam problem. Nie ma aż takiej tragedii jeśli chodzi o stan mojej skóry głowy. Ukrwienie jest, mieszków pustych niemal brak, bez problemów skórnych. Otrzymałam wskazówki pielęgnacyjne, tj. jak często i jaki peeling dla mojej skóry głowy, jaki szampon (Agata zwróciła uwagę na pH moich aktualnych szamponów!). Z tym też spotkałam się po raz pierwszy.
(widoczne ukrwienie skóry głowy)
Nasza wizyta trwała ok. 45 minut. Krótki wywiad oraz badanie, ale to nie koniec, jak niektórym może się wydawać! Po kilku dniach otrzymałam na maila pełne zalecenia. I tu mi szczęka opadła (w pozytywnym sensie!).

W zaleceniach pojawiło się wszystko, tj.

» zalecenia dot. pielęgnacji skóry głowy (to co usłyszałam już w gabinecie);
» zalecenia dot. suplementacji (dobranej INDYWIDUALNIE do mojego problemu);
» konkretny wykaz suplementów polecanych przez Agatę, odpowiednia dla mnie dawka na dzień;
» zalecenia wykonania kolejnych badań na następną wizytę (część jest do skontrolowania po czasie brania suplementów);
» podstawy diety dla zdrowej skóry i włosów (to co powinnam wyrzucić i to co włączyć do codziennej diety);
» rozpiska w czym znajdę konkretne witaminy i minerały;
» informacje dodatkowe, np. w moim przypadku metody walki ze stresem;
» NA KONIEC prawdopodobne przyczyny wypadania włosów w moim przypadku;

I tu rozwieję Waszą ciekawość. Najprawdopodobniejszą przyczyną i moim problemem jest problem z jelitami. O tym zaczęłam myśleć już jakiś czas przed wizytą, a ta tylko potwierdziła moje przypuszczenia. Mój organizm ma problem z wchłanianiem wszystkiego co dobre. Podejrzenie padło na: SIBO, przerost Candidy. Tym samym otrzymałam listę dietetyków klinicznych polecanych przez Agatę pod mój problem. Na wizytę już się umówiłam, 24 czerwca trzymajcie kciuki! :)

Kolejnym problem są hormony. Androstendion, testosteron i prolaktyna. Problem z gospodarką cukrową lub tarczyca. O tym przekonamy się na 100%, gdy tylko wykonam odpowiednie badania krwi. W razie potrzeby będę poszukiwała NAJLEPSZEGO endokrynologa w Polsce! Macie kogoś? ;)
Tym razem nie będę dzieliła się z Wami swoją aktualną suplementacją, ponieważ została ona dobrana pod mój problem i nie chciałabym aby ktoś się tym zasugerował, jeśli chodzi o jego osobę.

Podsumowując: z wizyty u Agaty Suska jestem zadowolona w 100%! Do każdego pacjenta podchodzi indywidualnie i z pełnym zaangażowaniem. Moim zdaniem wiedza Agaty jest nieoceniona! W końcu ktoś spojrzał na mój problem specjalistycznym okiem i naprawdę doradził. Teraz podejmuję dalsze kroki, aby zadbać o włosy, ale przede wszystkim o siebie! Psychicznie czuję się dużo lepiej. Poczułam, że da się coś z tym zrobić, a Agata mi w tym pomogła! W określonym czasie znów się spotkamy i będziemy działały dalej! :) Polecam Wam z całego serducha! Jeśli ktoś podobnie jak ja tylko bujał się od specjalisty do specjalisty i nic z tego nie wynikło, warto odwiedzić Gabinet Trychologiczny Agaty Suska. Gwarantuję, że nie pożałujecie.

Aktualnie mija prawie miesiąc od rozpoczęcia suplementacji oraz wdrożenia zaleceń. We włosach nie widzę jeszcze różnicy, bo na to potrzeba ok. 3 miesięcy. Zauważyłam różnicę w swoim zachowaniu i organizmie. Jestem bardziej wyciszona, nie stresuję się już aż tak swoim problemem. Podejrzewam, że podejście Agaty bardzo mi w tym pomogło. Zamiast się denerwować i lamentować - działam! Wiem co mam robić i robię to konsekwentnie.

Jeśli chodzi o organizm, rzadziej chodzę zmęczona i przytłoczona. Nie wiem, czy wypłynęła na to sama suplementacja, czy również moja podświadomość się uspokoiła. Nie ciągnie mnie do słodkiego (po wprowadzeniu koktajli owocowo-warzywnych). A miałam z tym spory kłopot, który tylko działał negatywnie na mój problem. Częściej jestem wypoczęta, nawet jeśli chodzę spać o późnej dla mnie porze.
(zobaczyłyśmy nawet stan końcówek kilku włosów!)
Dzięki wizycie nauczyłam się pić odpowiednią ilość wody dziennie! Kiedyś mogłam przeżyć dzień wypijając dwie szklanki płynu. Najczęściej słodzonego. Podczas przymusowej kwarantanny po powrocie z urlopu, początkowo wciskałam sobie wodę na siłę, żeby się nauczyć po nią sięgać. Teraz nie mam z tym problemu! 1,5l wody dziennie to dla mnie pikuś! Również dzięki temu rzadziej sięgam po napoje słodzone. Przyszło mi to dosłownie z dnia na dzień. Wiadomo, jestem tylko człowiekiem, więc czasem się złamię, ale robię to już sporadycznie. :)

Trycholog Agata Suska ma też coś ciekawego dla Was! Coś, co pomoże Wam poznać przyczyny wypadania włosów, metody ich leczenia oraz odpowiednie zabiegi! W poniższym linku znajdziecie bezpłatnego EBOOKa na ten temat. Wystarczy zapisać się do newslettera. Ja już swój odebrałam! :)

https://www.agatasuska.pl/wypadanie-wlosow/

Kontakt z trycholog możecie nawiązać poprzez stronę gabinetu: 

https://www.agatasuska.pl/kontakt/

Tym miłym akcentem kończę swoje wypociny. Na bieżąco będę informowała o przebiegu leczenia, konsultacji z dietetykiem i innych.

Buziaki!

PS. Pytanie do mieszkających w UK! Dotyczy badań krwi. Jak to ogarnąć? Można je zrobić odpłatnie, czy jedynie ze skierowaniem od lekarza prowadzącego? Kilka będę musiała wykonać w najbliższym czasie, ale nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać. Będę wdzięczna za podpowiedzi. 

THE MANE CHOICE, EXOTIC COOL-LAID, Luscious Lychee & Dragon Fruit Definition of Definition GEL-LO

Hej!

Pomału wygrzebuję się z zapasów kosmetyków, których narobiłam przez ostatnie miesiące. :D
Zapomniałam jakie niektóre z nich dają efekty, więc używam "na nowo", robię fotki i tym sposobem mam kilka recenzji!

THE MANE CHOICE, EXOTIC COOL-LAID, Luscious Lychee & Dragon Fruit Definition of Definition GEL-LO

Skład:

Water (Aqua), Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Juice, Litchi Chinensis (Lychee) Fruit Extract, Hylocereus Undatus (Dragonfruit) Fruit Extract, Hippophae Rhamnoides (Seaberry) Fruit Oil, Ascorbic Acid (Vitamin C), Biotin, Cholecalciferol (Vitamin D), Equisetum Arvense (Horsetail) Extract, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Extract, Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Leaf Oil, Mentha Arvensis (Wild Mint) Leaf Oil, Mentha Piperita (Peppermint) Oil, Retinyl Palmitate (Vitamin A), Serenoa Serrulata (Saw Palmetto) Fruit Oil, Tocopheryl Acetate (Vitamin E), Urtica Dioica (Nettle) Extract, VP/VA Copolymer (polimer), Glycerin, Ethylhexylglycerin (Derived From Plants - konserwant), PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Red 33 (CI 17200), Yellow 5 CI (19140), Aminomethyl Propanol (rehgulator pH), Fragrance (Parfum & Essential Oil Blend)

ZAPACH: słodki, owocowo-mandarynkowy.
KOLOR: różowy.
KONSYSTENCJA: zbita, galaretkowata.
CENA: 70 - 80 PLN.
POJEMNOŚĆ: 356ml.
OPAKOWANIE: solidny, plastikowy słój.
DOSTĘPNOŚĆ: strona producenta, zagraniczne strony z kosmetykami, np. www.kiyobeauty.com.
WYDAJNOŚĆ: bardzo wydajny.
ZGODNY Z CG: tak.

O składzie:

Humektantowo - emolientowy, bogaty w ekstrakty, działające odżywczo na włosy. 

Efekty i działanie: 

Po stylizatorze The Mane Choice Crystal Orchid Biotin Infused Styling Gel, zauroczyłam się w marce The Mane Choice! Postanowiłam przetestować ich kolejne produkty, również stylizujące. 

The Mane Choice Exotic Cool-Laid nieco różni się od poprzedniego żelu z biotyną. Jest bardziej zbity i treściwy, co przekłada się na jego wydajność i sklejenie loków. Mimo galaretkowatej konsystencji nie obciąża włosów ani nie skleja ich w mocno zbite strąki. Te oczywiście się pojawiają, ale są łatwe do odgniecenia, a po tej czynności włosy są zaskakująco miękkie i mięsiste, nawet spulchnione. 

Żelo-galaretka definiuje, podbija i utrwala skręt. Jak na żel jest bardzo lekki i spokojnie można go stosować w duecie z innymi stylizatorami. 
EXOTIC COOL-LAID, podobnie jak Crystal Orchid Biotin, nadaje nieziemskiej objętości włosom! Aktualnie moje włosy zrobiły się cienkie (wypadanie), więc jeśli chcę wyhodować lwią grzywę na głowie, sięgam właśnie po THE MANE CHOICE EXOTIC COOL-LAID. W moim przypadku żel świetnie współgrał z Kemonem Hair Manya Hi Density Curls. 
Należy jednak uważać przy myciu humektantowym. Jeśli takowe zrobiliście w danym momencie, połączcie żel The Mane Choice z emolientową odżywką b/s, ponieważ może pojawić się puszek. :)

EXOTIC COOL-LAID sprawdził się też świetnie jako reanimator! Mimo zbitej konsystencji pozostawił włosy lekkie, miękkie i zdefiniowane! Nie było widać, że są odświeżane.
Podsumowując, The Mane Choice Exotic Cool-Laid jest bardzo dobrym stylizatorem. Może nie jest to szał pał, jak w przypadku kilku moich poprzedników, ale zasługuje na równie wysoką ocenę. Z włosami robi same cudeńka. Jeszcze NIGDY nie miałam po nim BHD, a stosuję go dość często. :) Do tego wydajność i cena, myślę że warto zainwestować w COŚ pewnego, co starczy na długi czas.

To nie ostatni produkt The Mane Choice jaki mam w posiadaniu! Niebawem podzielę się z Wami kolejnymi recenzjami, a ty czasem zabieram się za post z relacją z wizyty u trychologa. Mamy przyczynę wypadania włosów!

Buziaki!

ECOSLAY, ORANGE MARMALADE CURL DEFINER

Hej!

Pod koniec zeszłego roku, nakupiłam kosmetyków jak szalona! Zdarza się to regularnie, raz na pół roku, kiedy do mojego koszyka ląduje kilka produktów, które od jakiegoś czasu mnie interesują. Najgorzej jest znaleźć czas na przetestowanie wszystkiego, ale małymi kroczkami poznaję nowości i dziś podzielę się z Wami swoim zdaniem na temat jednego z moich nowych ulubieńców!

ECOSLAY, ORANGE MARMALADE CURL DEFINER 

Skład:
FLAXSEED EXTRACTAGAVE NECTAR EXTRACTPECTIN (zagęszczacz)ALOE VERA JUICEMARSHMALLOW ROOT EXTRACT (wyciąg z korzenia prawoślazu)VITAMIN EXANTHAN GUM (substancja konsystencjotwórcza)OPTIPHEN PLUSSWEET ORANGE ESSENTIAL OIL;

ZAPACH:
KOLOR: biało - przeźroczysty.
KONSYSTENCJA: delikatny żel.
CENA: od 50 PLN (w zależności od pojemności i sklepu)
POJEMNOŚĆ: 237ml, 473ml, 946ml.
OPAKOWANIE: plastikowa butelka z pompką.
DOSTĘPNOŚĆ: zagraniczne strony z kosmetykami, www.loczek.pl;
WYDAJNOŚĆ: wydajny.
ZGODNY Z METODĄ CG: tak.
O składzie: 

Dla zwolenników kosmetyków naturalnych czy wegańskich, ECOSLAY ORANGE MARMALADE będzie dobrym produktem. Krótki, prosty skład, bez zbędnych ulepszaczy. Sam skład należy do mocno humektantowych, ze względu na ekstrakt z siemienia lnianego i sok z aloesu. Dzięki gumie ksantanowej naturalnie stylizuje i utrwala włosy.

Działanie i efekty: 

To, na co wszyscy czekają najbardziej! Pamiętam, gdy użyłam ECOSLAY ORANGE MARMALADE po raz pierwszy, w ciemno. Wykonałam wtedy mycie "na szybko", byle odświeżyć włosy, ale jednak coś przetestować. Pozytywnie się zaskoczyłam i zaraz pochwaliłam się efektami na Instagramie.

ECOSLAY pięknie zdefiniował moje loki. Kręciły się od samej nasady, skręt był równy i utrzymał się bardzo długo. Pojawiła się również objętość, która wtedy mnie zaskoczyła. Produktu nałożyłam niewiele, a na głowie nie pojawiło się miejsce gdzie mogłoby go zabraknąć.
Kolejne stylizacje z udziałem ORANGE MARMALADE wyglądały podobnie. Definicja, utrwalenie, objętość. Czy to solo, czy to w duecie, kremożel zawsze zdawał egzamin. Puszek pojawiał się w momencie, gdy w danym myciu pojawiło się zbyt dużo humektantów. Jak wspomniałam, ECOSLAY jest mocno humektantowy, dlatego warto łączyć go z emolientami przy stylizacji. Unikniecie puszku i "rozwalenia" się loków. U siebie odnotowałam TYLKO jedną stylizację, gdzie efekt mi się nie podobał. Z czymś przesadziłam albo o czymś zapomniałam. Pozostałe był równie spektakularne jak te ze zdjęć.

Krótko podsumowując, ECOSLAY, ORANGE MARMALADE jest naprawdę świetnym stylizatorem! Najważniejsze to pamiętać o zachowaniu równowagi PEH przy jego stosowaniu. Działaniem mocno przypomina glutka lnianego. Podobnie skleja włosy, ale nie do tego stopnia co glutek. Utrwala i definiuje loki, nie obciąża i nie przetłuszcza. Wystarczy niewielka ilość, aby móc cieszyć się GHD! Moim zdaniem sprawdzi się na każdym typie skrętu. Fale jak i loki mogą go pokochać.

Jego konsystencja jest lekko śliska, dobrze rozprowadza się na włosach. W żaden sposób się nie klei! Jest bardzo wydajny, bo już trzema pompkami dokładnie mogę wystylizować swoje włosy. Gdy będziecie łączyć go w duety, starczy na jeszcze dłużej.

Istnieje jeden minus produktu, podobnie jak przy glutku lnianym, jeśli nałożycie stylizatora ZA DUŻO, po odgnieceniu sucharków pojawi się biały pyłek na włosach. Nie jest to zauważalne, ale wiem że niektórych może irytować.

Jestem z niego baaardzo zadowolona! Stylizator, który naprawdę potrafi zdziałać cuda. Ląduje na mojej liście "KUPIĘ PONOWNIE". Dla tych bardziej samodzielnych kręconowłosych, skład jest bardzo prosty do odtworzenia, więc spokojnie możecie spróbować upichcić swoją wersję ECOSLAY! Sama jeszcze nie próbowałam, ale kto wie, może kiedyś. :)

Macie już swoje zdanie o ORANGE MARMALADE? 

Buziaki!

MÓJ PROBLEM Z WYPADANIEM WŁOSÓW - PRZYCZYNA, LECZENIE, POSTĘPY.

Hej!

Jakiś czas temu "miałam" ten post, ale problem wypadania włosów nie pozwał na opublikowanie go. To co tam opisałam diametralnie się zmieniło. Piszę teraz, zaktualizowałam kilka części, bo wiele się zmieniło. Zamiast tego wpisu miała pojawić się recenzja, ale jestem na tyle zdesperowana, że musiałam to wyrzucić i pokazać Wam z czym muszę się codziennie zmagać.
Ci co są ze mną od początku wiedzą co już przeszłam. Dla tych nowych spis postów, które opowiadają moją dotychczasową walkę. Polecam przeczytać, będziecie mieli wtedy wszystko dokładnie zobrazowane.

1. Mój problem z wypadaniem włosów.
2. Pierwsza wizyta u trychologa.
3. Konsultacja dermatologiczna. 
4. Wizyta u ginekologa. 
5. Druga wizyta u trychologa.
6. Konsultacja z internistą. 
7. Konsultacja z hematologiem.
8. Trzecia wizyta u trychologa.

Teraz do sedna!

Swoje opowiadanie zakończyłam na ostatniej wizycie u trychologa. Jako, że mój przypadek jest ciężki i prawdopodobnie rzadko spotykany, trycholog nie była w stanie pomóc mi w ciągu jednej godziny wizyty. Zakończyło się na zleceniu kolejnych badań krwi, zaleceniu odpowiednich suplementów i zgłoszeniu się z aktualnymi wynikami. Na kolejnej wizycie niestety się nie pojawiłam, ponieważ wyjechałam za granicę. Gdy byłam w Polsce nie mogłam złapać swojej trycholog w naszym mieście.

Po tamtej wizycie (koniec 2018r.) problem na chwilę ustąpił. Włosy się zagęściły, przestały wypadać w nadmiernej ilości, wszystko szło w dobrym kierunku. Prawdopodobnie dlatego, że "załatwiłam" sobie preparat żelaza, który podniósł moją ferrytynę do ok. 43. Przy tym poziomie włosy przestają wypadać. Do tego stosowałam się do zaleceń trycholog odnośnie witamin i pożywienia.
Wszystko zaczęło się na nowo około czerwca/lipca 2019r. po moim powrocie z urlopu. Nie używałam wtedy nowych kosmetyków (poza szamponem Petal Fresh), wciąż przyjmowałam suplementy w odpowiedniej dla mnie dawce. Na mojej drodze pojawił się jedynie stres. Trochę związany z mieszkaniem za granicą, trochę z moich własnych rozmyślań. Przejmowałam się nawet najmniejszą pierdołą. Grafikiem w pracy, pogodą i ponownym wypadaniem włosów. Doszło do tego, że nie mogłam nic przełknąć przez kilka dni pod rząd. Nie sądzę jednak, żeby był to stres na tyle dla mnie silny, że spowodował wypadanie.

Jest coś innego. Przez pierwsze kilka miesięcy w Walii straciłam na wadze ok. 11/12 kg. Stało się to tak szybko, jakby z dnia na dzień. To mogłoby mieć większy wpływ na nasilenie wypadania... Tak czy inaczej tutaj nie mam swojego specjalisty, do którego mogłabym się udać. Nikt mi tego nie potwierdzi.
Będąc w Polsce w grudniu 2019r. wykonałam kolejne badania krwi. Problem ten sam co wcześniej: ŻELAZO PONAD NORMĘ A FERRYTYNA NA WYKOŃCZENIU. Ponownie spadła do 21, tak jak na starcie. Do tego zawyżone badanie TIBC, ale to może być wytłumaczalne antykoncepcją horomonalną. Zmieniłam ginekologa. Poszłam do "nowego" skarżąc się na nawracające infekcje. Tutaj doktor otworzył mi oczy na coś zupełnie innego... KANDYDOZA. Moje infekcje nie musiały być spowodowane czynnikami zewnętrznymi, ale wewnętrznymi! Wszystko poszło od żołądka. To miałoby sens, ponieważ infekcje jamy ustnej (wszystkim znane afty) również nawracają mi regularnie co jakiś czas. Tylko pojawia się jeden problem... z podobnymi zjawiskami zmagam się od początku mojej historii z wypadaniem, czyli od jakiś 4 lat! I nikt, żaden z lekarzy "specjalistów" tego nie odkrył?! Na każdą wizytę chodziłam z teką, TEKĄ pełną kartek z wynikami badań! W każdym razie... otrzymałam zakaz spożywania drożdży i wszystkiego w czym się znajdują. Pa pa chlebku! Otrzymałam od ginekologa lek - Mycosyst, który ma pomóc.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym znów nie przeszperała całego internetu w celu znalezienia wskazówek. I doczytałam się... moje problemy z badaniami krwi, z wypadającymi włosami, stanami lękowymi, bólami żołądka po spożyciu pół butelki piwa, czy zjedzeniu kilku kromek chleba, jak najbardziej mogą być spowodowane pasożytem w żołądku. Tym bardziej problem z wchłananiem żelaza, stąd niski poziom ferrytyny. Co mnie teraz czeka? Kolejne badania w marcu. Teraz zbadam wszystko na raz. Choćbym miała wydać dwumiesięczną pensję w ciągu jednego dnia, zrobię to! Na moment bieżący PONOWNIE straciłam 1/2 włosów. Najbardziej widać to przy skroniach i nad karkiem. Włosy mam już tak przerzedzone, że z objętością nawet się nie widujemy. Od razu po umyciu jest przyklap. Łysych placków jeszcze nie mam, ale mogę zaobserwować znacznie szersze przedziałki, gdy przełożę włosy.
Włosy są wszędzie... na poduszce, na podłodze, w praniu, w jedzeniu, dosłownie WSZĘDZIE! Za każdym razem, gdy przejadę ręką po włosach, coś na niej zostaje. Ograniczyłam się teraz do minimalnych myć (szampon i maska na kilka minut). Stylizacja bez wymysłów, byle coś nałożyć i szybko wysuszyć. Nie kiszę włosów pod czepkiem i czapką. Zrezygnowałam nawet z wcierki Banfi z łopianem w obawie, że ona też nasiliła moje wypadanie. Dlaczego? Bo zawiera alkohol, a wcześniej stosowałam wcierki na bazie wody.

Jak już wspomniałam, w marcu będę w Polsce. Badania mam już rozpisane. Wizyty u ginekologa i trychologa muszę dopiero zaklepać. Problem z wypadaniem dalej mi towarzyszy. Szczerze, nie boję się już tego, że wyłysieję, ale tego że nabawię się jeszcze gorszych problemów zdrowotnych. Naprawdę zaczęłam się bać. Ileż można? Tyle czasu i pieniędzy ile już zmarnowałam nie jest warte tych wszystkich pseudo specjalistów i podatków. Jak specjaliści z różnych dziedzin mogą powiedzieć, że taka moja uroda albo że mam dużo włosów i mam nie wydziwiać? Coś się dzieje i ja to widzę, bo nigdy tak nie miałam. Gdy organizm napotyka problem, daje nam o tym znać, a wypadanie włosów jest najczęstszym czerwonym światłem "Ej Ty tam! Coś jest nie tak, weź się zainteresuj!".

Odpowiadając na Wasze pytania: Nie, w 100% nie znam przyczyny wypadania włosów. Są jedynie domysły. Nie zakopałam problemu 5 metrów pod ziemią. Ta zmora wraca, jak najgorszy koszmar, po którym budzicie się spoceni i ciężko Wam dojść do siebie.

Aktualnie znów powróciłam do witamin, które kiedyś mi pomogły. Są to:

» wit. B12 metylokobalamina;
» wit. D3;
» wit. C Acerola;

Ponadto stosuję regularny peeling skóry głowy, nie przetrzymuję włosów pod czepkiem, mycie oczyszczające stosuję co 3 mycia.

Mam nadzieję, że przetrzymam tym włosy do marca i udam się na konsultację. Ale teraz nie odpuszczę. Dopóki badania, lekarz oraz trycholog nie podbiją oficjalnej przyczyny i nie powiedzą co robić, żeby tę kupę shitu zagrzebać, będę męczyć.

Moim marzeniem jest znaleźć wśród Was choć jedną osobę z podobnym problemem! Taką, której specjaliści pomogli i wyszła "na prostą". Przyjmę każdą poradę od takiej dobrej duszy.

Kilka Waszych pytań i odpowiedzi z ankiety Instagrama.

"Polecasz jakieś wcierki albo tabletki na wypadanie włosów?"
Na wypadanie nie. Jeśli problem leży głębiej, "zwyklakami" go nie powstrzymasz. Możesz jedynie wzmocnić włosy. Sprawdzą się tu witaminy, które wyżej wymieniłam. Z wcierek raczej te na bazie wody, np. Sattva Ayurveda by Agnieszka Niedziałek lub Joanna wcierka konopna.

"Po czym mogą wypadać włosy? Jest na to jakiś sposób? Jak zmniejszyć wypadanie?" 

Wypadać mogą po wszystkim i w każdej chwili. Zaczynając od zwykłego przesilenia jesiennego/wiosennego, szkodliwych substancji w kosmetykach, poprzez brak witamin, stres, kończąc na zaburzeniach hormonalnych, zaburzeniach immunologicznych. Sposób jest, znaleźć przyczynę i ją zniwelować. Podobnie zmniejszysz wypadanie. Musisz wiedzieć co je spowodowało.

W poście "Wypadające włosy - co robić?" więcej przyczyn wypadania włosów.

"Czy po epizodzie nadmiernego wypadania da się odzyskać objętość sprzed wypadania?"

Uważam, że się da. Ponownie powiem, dobrze jest znaleźć przyczynę i podjąć odpowiednie kroki, żeby się jej pozbyć. W zagęszczeniu pomogą odpowiednie witaminy i wcierki pobudzające porost włosów (tych istniejących, jak i nowych tzw. baby hair).

"Kiedy zauważyłaś, że jest to poważny problem, a nie zwykły przejściowy stan zdrowia?"

Zauważyłam to w momencie, gdy włosy zaczęły mi się znacznie przerzedzać, a w wynikach badań dostrzegłam koszmarny bałagan. Tu niedobory, tam nadwyżki.

"Co polecisz na wypadanie włosów i czego unikać w składzie INCI?"

Jak powyżej. Polecam dokładnie się zastanowić DLACZEGO tak się dzieje. Zastosować witaminy i wcierki na wzmocnienie, ale tylko krótkotrwale. Czego unikać? Cocoamidopropyl Betaine w szamponach, Itchy m's, silikonów nakładanych na skórę głowy, substancji które uczuliły Cię w jakiś sposób do tej pory.

"Jakich wcierek używać? Czy z kozieradki pomaga?"

Z wcierkami jest tak, jak z kosmetykami. Musisz znaleźć tę idealną dla siebie. Jednym lepiej służy na bazie wody, drugim na bazie alkoholu. Wcierka z kozieradki działa. Jest tania i łatwa w przygotowaniu, jednak potwornie śmierdzi rosołem. Zapach utrzymuje się bardzo długo i przechodzi na ubrania.

To nie koniec. Problem wciąż jest, walka wciąż trwa, postów będzie więcej. Chcę Wam uświadomić, że wypadania włosów nie należy lekceważyć. Jeśli tylko zauważycie niepokojące Was zmiany działajcie natychmiast. Tyle na dziś. Udanego weekendu! 

PS. Osoby z podobnym problemem zapraszam na swoją grupę wsparcia na Facebook'u Wypadanie włosów - przyczyny, zapobieganie, sprawdzone sposoby.

PS. 2 Prawdopodobnie podepnę ten post do tego, który pojawił się na samym początku problemu. Tak, aby wszystko było w jednym miejscu.

9 SPOSOBÓW NA SKUTECZNE ZAPUSZCZENIE WŁOSÓW

Hej, hej!

Wiem, że wiele z Was, tak jak ja, chce zapuścić zdrowe i długie loki! Jak to zrobić? Często spotykam się ze stwierdzeniami, że Wasze włosy nie rosną. Robicie wszystko, żeby je zapuścić a one ani drgną. Przy zapuszczaniu warto pamiętać o kilku ważnych elementach!

1. CZY ZMAGACIE SIĘ Z PROBLEMEM WYPADANIA WŁOSÓW?

Odkąd sama zaczęłam mieć problemy z wypadaniem włosów, jest to dla mnie priorytet. Najważniejszy punkt, od którego trzeba zacząć.

Na początku musicie stwierdzić, czy włosy nie wypadają Wam w nadmiernej ilości. Jeżeli nie, wszystko jest w porządku, jeżeli natomiast zauważycie wzmożone wypadanie, warto się zastanowić co jest tego przyczyną. Wiecie, mówię o takim konkretnym wypadaniu, które stało się dla Was aż nadto za duże.

Na to może się składać wiele czynników. Wiosenne i jesienne przesilenie, niedobór witamin, źle dobrane kosmetyki, a także choroby tj. anemia, choroby tarczycy itd. Jeżeli macie taki problem, należy jak najszybciej ustalić przyczynę i zacząć działać, aby to wypadanie zahamować.

2. REGULARNE PODCINANIE KOŃCÓWEK.

Znacie teorię "Częste podcinanie końcówek sprawia, że włosy szybciej rosną."? Nie do końca. Regularne podcinanie końcówek sprawia, że włosy się nie niszczą, nie łamią przez co odnosicie wrażenie, że rosną szybciej. Zniszczone i rozdwojone końcówki kruszą się. Niepodcinane idą w górę włosa, przez co wydaje się jakby cały czas były tej samej długości. Ich regularne podcinanie sprawi, że przestaną się łamać, będę zdrowe i gładkie na długości, przez co automatycznie wyda się, że rosną szybciej.

Jak często podcinać końcówki? 3-4 miesiące będą w sam raz! Dobra rada? Przed rozpoczęciem zapuszczania, podetnijcie zniszczone końce do oporu! Niech to będzie nawet kilka cm, tak żeby po rozdwojonych końcach nie pozostał ślad. Następnie podcinać je w określonym czasie. Jeśli suszycie włosy mechanicznie lub je prostujecie, mogą niszczyć się szybciej, dlatego obserwujcie! W momencie kiedy zauważycie, że Wasz włos zacznie rozdzielać się w dwa różne kierunki, od razu tnijcie!

3. ZABEZPIECZENIE KOŃCÓWEK.

Kolejny ważny element, w momencie kiedy doprowadzicie swoje końce do należytego stanu - ZABEZPIECZENIE! Sera lub olejki silikonowe spiszą się na medal! Wygładzą i zabezpieczą włosy na końcach, przez co będą mniej podatne na zniszczenia. Silikony nie są takie złe jak je opisują. :)

Więcej informacji na temat stosowania silikonów w pielęgnacji znajdziecie w poście: "Silikony w składach kosmetyków - używać czy nie?".

4. REGULARNY PEELING SKÓRY GŁOWY.

Przyjemna czynność niosąca za sobą wiele korzyści! W momencie, kiedy pierwszy raz zastosowałam peeling, już nie mogę bez niego żyć. Poważnie!

Peeling niesie za sobą wiele korzyści. Pozbywa się martwego naskórka i zanieczyszczeń ze skóry głowy. Tym sposobem oczyszcza mieszki włosa, które są gotowe na przyjęcie składników aktywnych z innych kosmetyków. Usunięcie zanieczyszczeń sprawia, że mieszki włosów się nie czopują (nie zapychają), dzięki czemu włos może swobodnie rosnąć i nic mu nie przeszkadza. Dodatkowo, stosując peeling, automatycznie masujecie skórę głowy, co pobudza włosy do wzrostu!

Nie wymagająca większego wysiłku, przyjemna czynność, która naprawdę pomoże Wam w zapuszczeniu włosów! Więcej na temat peelingu skóry głowy i jego korzyści przeczytacie w poście: "Peeling skóry głowy - jakie niesie korzyści?".

Polecane przeze mnie peelingi:

» Pharmaceris, H-STIMUPEEL;
» Bandi, Tricho-Peeling;
» Bionigree, Serum oczyszczające do skóry głowy;
» Anwen, Mint It Up - szampon peelingujący;

5. MASAŻ SKÓRY GŁOWY.

Wspomniałam o nim wyżej, masaż pobudza włosy do wzrostu. Ważne, aby był delikatny, trwał kilka dobrych minut. Masować możecie palcami, specjalnymi grabkami lub szczotkami. Nie dość, że pozbędziecie się napięcia skóry głowy, to dacie jej porządnego kopniaka do pobudzenia Waszych cebulek. :)

Masaż możecie wykonywać na sucho, podczas mycia szamponem, podczas aplikowania wcierek i olejków lub peelingów.

6. WCIERKI.

Na rynku jest wiele przeróżnych produktów zwanych WCIERKAMI. Niosą one wiele korzyści. Bogate składy odżywiają skórę głowy, mieszki włosów i ich cebulki. Składniki aktywne pobudzają włosy do wzrostu. Za "wcierkowaniem" idzie też masaż skalpu, więc wszystko się pięknie łączy!

Najważniejsze to wybrać wcierkę dopasowaną do Waszej skóry głowy. U jednych sprawdzą się te z ALCOHOL DENAT, u innych te na bazie wody.

Moja sugestia? Wybierajcie takie BEZ SILIKONÓW (tak... niektóre mogą je zawierać), z dużą ilością składników aktywnych, ale jednocześnie o niezbyt długim składzie. Fajnie, jeśli będą zawierać składniki rozgrzewające, np. cynamon, wyciąg z papryczek chilli. Inne godne polecenia, to np. kofeina, wyciąg z kozieradki, wyciąg z łopianu, wyciąg lub olej z konopii. Poniżej krótka lista wcierek, które doskonale sprawdziły się u mnie! Polecam z czystym sumieniem. :)

» Herbaria, Banfi Hajszesz;
» Wcierka z kozieradki DIY;
» Olejek rycynowy;
» Sattva Ayurveda by Agnieszka Niedziałek;

7. ODPOWIEDNIA DIETA ORAZ SUPLEMENTACJA.

Wiadomo, najlepiej byłoby dostarczać wszystkich wartości i witamin z pożywienia, ale wiem że nie każdy ma taką możliwość. Tryb życia, brak czasu, przyjemność z jedzenia tych "gorszych" posiłków, czy też konkretne niedobory. Z pomocą przychodzą suplementy i witaminy w tabletkach.

Najlepsze suplementy i witaminy na porost włosów:

» Witamina B12 metylokobalamina;
» Drożdże piwowarskie;
» Witaminy z grupy B;
» Skrzyp i pokrzywa;
» Witamina C (wzmocnienie włosów);
» Witamina D;
» Cynk;

Najlepsze, mam na myśli te, które najlepiej działają i faktyczne wspomagają porost. Z firmami bywa różnie, tak jak z kosmetykami, dla każdego coś innego. Najważniejszą rzeczą w suplementacji jest to, aby nie przesadzić. Branie przez dłuższy czas witamin "w ciemno" może skutkować przedawkowaniem. Dlatego mała prośba do Was. Jeśli nie zauważycie żadnych postępów w przeciągu 3 miesięcy od zaczęcia suplementacji (bo gdzieś tyle trwa okres do zadziałania) powinniście zbadać poziomy swoich witamin w organizmie. Nie każdy powinien "łykać dropsy" w ciemno.

Tak czy inaczej, jeśli chcecie wzmocnić swoje włosy i pobudzić je do wzrostu, nic nie stoi Wam na przeszkodzie dostarczyć trochę dobroci do organizmu!

Więcej o witaminach napiszę niebawem, bo jest to temat który strasznie Was ciekawi!

8. ZABEZPIECZENIE WŁOSÓW DO SNU.

Podobnie jak w przypadku zabezpieczenia końcówek olejkami, warto zacząć je zabezpieczać do snu. Z pomocą przychodzą: satynowa poszewka, wiązanie włosów w "ananasa", zabezpieczenie olejkiem włosów nad karkiem i po bokach głowy.

Włosy się nie wycierają, nie elektryzują i nie niszczą. Nie będą się łamać! :)

Więcej o zabezpieczeniu włosów na noc w poście: "Zabezpieczenie kręconych włosów podczas snu - 3 najlepsze sposoby.".

9. SYSTEMATYCZNOŚĆ I CIERPLIWOŚĆ.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe punkty, najważniejsza jest systematyczność i cierpliwość!

Jeśli peelingujesz, rób to regularnie, np. raz w tygodniu lub co dwa mycia.
Jeśli masujesz, rób to codziennie w wolnej chwili, nawet podczas mycia, gdy brak Ci wolnego czasu. Jeśli wcierkujesz, rób to codziennie, a gdy nie możesz, kilka razy w tygodniu.
Jeśli suplementujesz, przyjmuj codziennie odpowiednią dawkę przez określony czas.

Systematyczność przyniesie należyte efekty! Wiem, że bywa z nią różnie, tak jest nawet u mnie, ale to naprawdę najważniejszy element.

Cierpliwość popłaca. Już po pierwszych tygodniach zaobserwujecie różnicę. Po pierwszych 2./3. miesiącach zauważycie więcej nowych włosków i przybycie dodatkowych cm w długości włosów. Nic nie przychodzi z dnia na dzień. Owszem, u jednych efekty pojawią się już w pierwszych tygodniach, u innych dopiero po dłuższym czasie, ale ZAWSZE się pojawią!

Z mojej strony to tyle. Opisałam Wam najważniejsze dla mnie elementy, które pomogły mi zapuścić włosy. Chciałam załączyć aktualną fotkę z efektem, ale znów problem wypadania stał się moją zmorą i niemal połowa włosów wypadła. Mam widoczne prześwity, centymetry mniej w objętości i przyklap niespowodowany pielęgnacją. Zdjęcia dzieli 9 miesięcy. W międzyczasie podcinałam włosy kilka razy.


Liczę na to, że pomogę. Zapuścić kręcone włosy nie jest wcale tak łatwo, ale na pewno jest warto! :) Teraz rączki do góry, kto planuje w najbliższym czasie zapuścić włosy? ;)

Buziaki!

SUSZARKA REMINGTON AIR3D D7779

Hej!

Mam dla Was kilka słów o moim największym odkryciu w ubiegłym roku. Od dłuższego czasu marzyłam o suszarce Dyson Supersonic, pewnie kojarzycie ją z Instagramowych tutoriali wśród kręconowłosych. Przyszedł czas, gdzie już byłam niemal zdecydowana na jej zakup i wtedy...

...w proponowanych, podobnych produktach pojawiła się ona, suszarka REMINGTONa! Gdy zobaczyłam to się zakochałam, fizycznie była bardzo podobna do Dysona. Wiecie, mała, bez długiego "dzioba", z ciekawie wyglądającym dyfuzorem. Nie minęła chwila jak dostałam ją w prezencie (dziękuję Ri.)! REMINGTON AIR3D D7779!

Poczytałam o niej na wielu forach. Co ciekawe, wiele zagranicznych dziewczyn i fryzjerów (!) porównało ją do Dysona! Niemalże to samo za 3x mniej pieniędzy. Działanie, poręczność, szybkość suszenia, wyeliminowanie puchu. Teraz przeczytacie, czy to naprawdę takie WOW i czy warto!

REMINGTON AIR3D D7779
Głównym elementem produktu, który ma tworzyć go niepowtarzalnym jest technologia przepływu powietrza w formie 3D. Tworzy on jednostajny, nieprzerwany i równomierny strumień powietrza, a konstrukcja suszarki sprawia, że jego przepływ jest większy. 

Dodatkowo silnik jest umiejscowiony w uchwycie suszarki, a nie w jej komorze! 

Specyfikacja: 

» nowoczesny design;
» poręczna i lekka;
» 3 zakresy temperatury;
» 2 zakresy prędkości nadmuchu ze wskaźnikiem LED;
» przycisk zimnego nawiewu (Cool Shot);
» jonizacja;
» kratka ceramiczna zawierająca mikrocząsteczki odżywki odpowiedzialne za nadanie blasku i zredukowanie puchu;
» system blokujący nakładki (silikonowy bolec w każdej z nich); 
» 3m przewód;
» 2 koncentratory powietrza i dyfuzor;

W pakiecie mata antypoślizgowa oraz futerał. 

Może przejdziemy do mojej opinii? :)

Od początku! Suszarka wygląda pięknie! Klasyczne kolory i ten wygląd, naprawdę robią robotę! Faktycznie jest lekka i BARDZO poręczna. Przy niektórych modelach można spotkać się ze zmęczeniem ręki, czy ciągłym poprawianiem chwytu. Szczerze, trzymanie w ręku AIR3D to sama przyjemność! Jej poręczność sprawdzi się równie świetnie podczas podróży.
Temperatura... to dla większości kluczowy element przy doborze suszarki. Dobrze, gdyby zimny nawiew był zimny. Dobrze, żeby letni nie był gorący i tym podobne. D7779 zaskoczył mnie pod tym względem, bo... zimny nawiew (przycisk Cool Shot) to ZIMNY NAWIEW! Większość sprzętów po kilku użyciach przestaje dmuchać zimnym powietrzem i trzymanie przycisku nie ma sensu, tak jakbyście cały czas używali programu 1. lub 2.
Tutaj "jedynka" odpowiada letniemu powietrzu, "dwójka" ciepłemu, a "trójka" to już gorący wiatr! Po kilku miesiącach użytkowania nic nie zmieniło się w moim modelu, temperatura nawiewów pozostała taka sama jaka była zaraz po zakupieniu, więc ogromny plus dla REMINGTONa.

Prędkości nawiewu są dwie. Z czego drugi dmucha niczym halny, a pierwszy jest odpowiedni - mocny, ale idealny!
REMINGTON AIR3D D7779 jest wyposażony w technologię jonizacji oraz ceramiczną kratkę nasączoną mikroodżywkami. O ile wszyscy wiemy jak działa jonizacja, tak ciężko jest mi wytłumaczyć opcję mikroodżywek. Mają za zadanie zwiększyć połysk włosów, co jest na plus! Nie do końca jednak wiem jak ma to funkcjonować. Czy jest to chwilowe? Wiecie, do momentu gdy odżywki się nie skończą. Jak zatem je uzupełnić? Nigdzie tego nie doczytałam. Mogę tylko snuć domysły, że jest to stworzone na zasadzie takiej jak jonizacja (w końcu ta nigdy się nie kończy :D). Może odpowiedź jest w tym, że kratka jest CERAMICZNA? Ciężko powiedzieć, jeśli macie swoją teorię lub ktoś Wam to dobrze wytłumaczył - dajcie znać!
Bardzo podoba mi się rozwiązanie kwestii mocowania nakładek! W większości suszarek są one albo wkręcane albo wsadzane na tzw. "klik". Tutaj spotkałam się z silikonowym bolcem w nakładkach, który blokuje się od razu po włożeniu. Możecie kręcić nakładkami, trząsać sprzętem, odkładać i przekładać i NIE MA OPCJI, żeby nakładka wypadła.
Moment, na który chyba wszyscy czekacie z niecierpliwością! "A jaki jest czas suszenia?", "Ogranicza puch?", "Zwiększa objętość i podbija skręt?", "Jak z suszeniem nasady?". Razem  osobami, które mają już swojego AIR3D przychodzimy z odpowiedzią!

Czas suszenia:
Kiedyś moje suszenie trwało z 40-45 minut, gdzie w trakcie jeszcze zwilżałam włosy i dokładałam stylizator. Teraz przy takiej metodzie zajmuje mi to... do 25 minut! Było mycie, gdzie wyrobiłam się w 15 minut z zegarkiem w ręku, raz trwało 20 minut. Średnią wyliczam na 20-25 minut!

U innych osób: 15 minut, 20 minut, 25 minut... maksymalny czas to 30 minut. 4/5 osób zamyka się w przedziale do 25 minut!

Ograniczenie puchu i podbicie skrętu: 

W tym modelu dyfuzor jest bardzo podobny do dyfuzora Gama, czy tego z Dysona. Ząbki są umieszczone wewnątrz misy, gdzie w innych sprzętach wystają ona na zewnątrz. To właśnie ten mały szczegół pływa na ograniczenie puchu i podbicie skrętu! Faktycznie ja, jak i inni zaobserwowali zniwelowanie puchu i podbicie skrętu, na długości i od nasady. Dodatkowo utrwala na dłużej, oczywiście przy odpowiedniej stylizacji i dobrze dobranej temperaturze.

Wiadomo, że duże znaczenie ma pielęgnacja i stylizacja. Czasem zdarzy się tak, że puch będzie, a bo to równowaga PEH zachwiana, bo stylizator za słaby lub go zbyt mało. Wszystko do opanowania! :)

Suszenie nasady: 

Kolejny największy problem. Długość już jest sucha i zaczyna się puszyć od nawiewu, a nasada wciąż wilgotna. AIR3D radzi sobie nawet z tym! Suszy włosy równomiernie, jak to w zamiarze miał producent. Nasada w większości przypadków jest wysuszona w tym samym czasie co długość.

Opinie i efekty używających:

"Jestem zachwycona! Moja najlepsza suszarka ever! [...]. Czas suszenia skrócił mi się ewidentnie. Przy poprzedniej suszarce to mniej więcej 40 minut, teraz jakieś 20-25 minut. Definiuje loki bardziej niż poprzedni dyfuzor." ~ Adrianna

"Czas suszenia wydaje mi się naprawdę o połowę krótszy. Dyfuzor jest mega wygodny, ładnie podbija włosy. Jest lekki puszek, ale wydaje mi się, że to dlatego, że nigdy nie mam wystarczająco dużo czasu na suszenie. Starą suszarkę już dawno pochowałam do szafy. Jestem z niej potężnie zadowolona i nie zamieniłabym jej. Czasem zdarza się, że jakieś pasmo wkręca się w suszarkę z tyłu, ale to przez moje niedopilnowanie." ~Martyna

"Czas suszenia to ok. 30 minut. Poprzednim dyfuzorem było sitko. Tak, definicja jest lepsza, a puszek mniejszy, ale jednak jakiś jest. Najczęściej na czubku. Jest zdecydowanie lepsza od mojej poprzedniej suszarki, ale tą była suszarka turystyczna, więc ciężko mi porównać. Poleciłam REMINGTONA już dwóm osobom, więc zdecydowanie jestem zadowolona. Dla mnie przycisk zimnego nawiewu jest taki sam jak tryb 1. Wygodna, dobrze leży w dłoni, bardzo długi kabel!" ~Karolina

"Czas suszenia to 15 minut. Starą suszarką zajmowało mi to co najmniej pół godziny, a włosy mam krótkie. Włosy po AIR3D są bardziej zdefiniowane, ale myślę że to też zasługa lekkości i poręczności, bo nie muszę ciągle zmieniać pozycji przy suszeniu. Mogę skupić się na danej partii bez obaw, że poparzę skórę głowy. Trudniej mi dosuszyć nasadę, ale jak na tak krótki czas suszenia jestem w stanie ten minus zaakceptować. ~Kinga

"Suszenie trwa ok 25 minut. Nie miałam problemu z suszeniem, włosy schły równomiernie!" ~Natalia

Oraz moje na koniec:

Na zakończenie! Biorąc pod uwagę opinie o REMINGTON AIR3D D7779 a Dyson Supersonic, jestem w stanie stwierdzić, że są one bardzo, ale to bardzo podobne w działaniu! Wiadomo, Dyson droższy, ma więcej "bajerów", ale działanie jest w 90% takie samo! Potwierdza się to, co na zagranicznych forach pisali w porównaniach tych dwóch sprzętów.
Różnica w cenie jest ogromna, Dyson kosztuje ok. 1500 PLN, a Remingtona kupicie już za ok. 400/500 PLN. Wiem, że nie dla każdego jest to łatwy wydatek, ale jeśli tylko będzie możliwość NAPRAWDĘ WARTO! Podejrzewam, że posłuży Wam dłużej niż zwykła suszarka. Jej funkcje utrzymają się dłużej niż w przypadku takiego "no name". Szczerze jestem przeogromnie zadowolona! Kto tylko pyta, polecam z czystym sumieniem! :)

Kto już ma? Kto planuje zakup? A może kogoś tą recenzją przekonałam? ;)

Buziaki!

WŁOSOWE ODKRYCIA 2019r.

Hej,

Rok 2019r. już za nami, więc nie może zabraknąć wpisu o moich WŁOSOWYCH ODKRYCIACH! Takich odkryciach, które poleciłabym teraz każdemu, bo naprawdę robią robotę!
THE MANE CHOICE CRYSTAL ORCHID BIOTIN INFUSED STYLING GEL

Zainteresowana marką The Mane Choice nie czekałam długo na kupno pierwszego produktu. Według mnie powinien to być MUST HAVE dla każdych loków! Bogaty skład z dużą ilością odżywczych wyciągów to jest to! Żel świetnie podbija skręt i utrwala loki. I to przy użyciu solo! W duecie sprawdza się jeszcze lepiej. Delikatnie się klei, ale nie skleja włosów w ciężkie do odgniecenia strąki. Nadaje wymarzonej objętości! Z mojej strony nie usłyszycie żadnego złego słowa skierowanego w stronę tego produktu. Naprawdę warto!

Szczegółową recenzję przeczytacie we wpisie: The Mane ChoiceCrystal Orchid Biotin Infused Gel 
THE MANE CHOICE PEACH BLACK TEA VITAMIN FUSION MASK

Po kupnie pierwszego kosmetyku marki The Mane, wiedziałam że nie będzie moim ostatnim! Ta marka ma coś w sobie! Super składy i działanie. Maska Peach Black Tea to humektantowo-emolientowy produkt bogaty w ekstrakty. Idealna na szybki jak i wydłużony włosing. Bez silikonów, bez zbędnych dodatków. Idealnie współgra z innymi kosmetykami z serii!
ECOSLAY ORANGE MARMELADE

Kolejny stylizator-hit! Działa bardzo podobnie do glutka z siemienia lnianego, lecz jest wzbogacony o kilka składników. Delikatny żel o delikatnej konsystencji. Nadający objętość i podbijający skręt. Niepozorny a działający świetnie! Idealny do każdego typu skrętu. Stał się moim hitem już po pierwszym użyciu, poważnie. Więcej o nim napiszę wkrótce. W każdym razie, gdy tylko będziecie mieli okazję go wypróbować lub zakupić - nie wahajcie się! Sprawdzi się na typie kręconym 3, ale także na każdych falach.
WCIERKI DO SKÓRY GŁOWY - SATTVA AYURVEDA BY AGNIESZKA NIEDZIAŁEK

Uwielbiam produkty z tej kategorii! Pewnie dlatego, że walczę z zagęszczeniem włosów. Wcierki autorstwa Agnieszki spisały się świetnie! 3 buteleczki, 3 różne składowo wcierki i nie było wtopy! Każda z nich jest oparta na wodzie, nie alkoholu, dzięki czemu jest delikatna i sprawdzi się niemal na każdej skórze głowy. Zero przetłuszczenia, zero przyklapu, zero łupieżu... pełno BABY HAIR I kilka cm więcej na długości. To jest to! Dla każdego kto boi się wcierek opartych na alcohol denat, te produkty będą wybawieniem!
GRABKI DO MASAŻU SKÓRY GŁOWY

Mały, niepozorny przyrząd, który... Właśnie. Co?! Znalazł u mnie zastosowanie na kilka sposobów.

1. Masaż skalpu po zaaplikowaniu wcierki, czyli przyjemne z pożytecznym, bo... Wcierka dociera w każde miejsce, dobrze się wchłania, a masaż pobudza mieszki!
2. Już minutowy masaż nada Waszym włosom MEGA objętości i odbije je od nasady!
3. Masaż "grabiami" pomoże rozdzielić złączone pasma loków, co również owocuje objętością!

Polecam, Klaudia. :D

REMINGTON D7779 AIR 3D

Czas na ostatnie odkrycie. Mój hit nr JEDEN w tym roku! Za dużo nie mogę zdradzić, bo pełna recenzja się pisze, ale coś Wam powiem. :)

Mała, lekka, poręczna suszarka, która działa jak... DYSON SUPERSONIC, a kosztuje 3x mniej. Na wielu zagranicznych forach AIR 3D porównują właśnie do DYSONA. Zaoszczędziłam czas podczas suszenia włosów! Posiada CHŁODNY nawiew, który naprawdę jest CHŁODNY. Dyfuzor mogę przyrównać do dyfuzora Gama. Ząbki są umieszczone wewnątrz misy, co pozwala na zredukowanie puchu, podbicie skrętu i równomierne wysuszenie włosów. Mój największy zeszłoroczny hit! Recenzja już niebawem, może i Ty się skusisz?!

Mimo pełnego pudła kosmetyków w tym roku, odkryć nie ma dużo. Polecam jedynie to, co naprawdę się sprawdza u większości i jest warte uwagi oraz kilku groszy więcej. Chętnie poznam Wasze odkrycia minionego roku! Podzielcie się. :) 

Buziaki!

BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL

Hej!

Produkt marzenie, idealne loki na instagramie, piękna definicja, zaskakująca objętość... Produkt IDEALNY! Jak jest naprawdę?

Skusiłam się, nabyłam... Po wpisach na IG, po Waszych recenzjach - zdecydowałam się kupić BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL. Zanim przyjechałam do Walii, codziennie o nim marzyłam. Te efekty! Idealnie zdefiniowane loki, które szły w parze z objętością. Dziś ja mam swoje zdanie o Bounce Curl :)

BOUNCE CURL LIGHT CREME GEL

Skład:
WATERVP/VA COPOLYMER (polimer, składnik filmotwórczy)GLYCERINHYDROLYZED JOJOBA ESTERS (emulgator)JOJOBA ESTERSHYDROLYZED WHEAT PROTEINHYDROLYZED OAT PROTEINALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACTPANAX GINSENG ROOT EXTRACT (substancja aktywna)SALVIA OFFICLNALIS (SAGE) EXTRACT (substancja aktywna)NIGELLA SATIVA (VIRGIN BLACK CUMIN) OILBOSWELLIA CARTER OILPOLYSORBATE-20 (emulgator)AMINOMETHYL PROPANOL (regulator pH)CARBOMER (zagęszczacz)DISODIUM EDTA (konserwant)CAPRYLYL GLYCOLHEXYLENE GLYCOL (emulgator)PHENOXYETHANOL (konserwant)CITRIC ACID (regulator pH)FRAGRANCE (zapach);

ZAPACH: delikatny, słodko-owocowy.
KOLOR: przeźroczysto-biała.
KONSYSTENCJA: żelo-krem.
CENA: 100 - 120 PLN.
POJEMNOŚĆ: 238ml.
OPAKOWANIE: plastikowa butelka.
DOSTĘPNOŚĆ: zagraniczne drogerie internetowe, strona producenta, www.loczek.pl .
WYDAJNOŚĆ: wydajny.
ZGODNY Z CG: tak.

O składzie:

Skład PEH'owy - humektantowo-proteinowo-emolientowy. Polimer zaraz na początku składu ujarzmi i wygładzi włosy. Zawarte ekstrakty wzmocnią włosy.

Działanie i efekty: 

Zacznijmy od początku.

Bounce Curl SOLO - spodziewałam się efektu WOW! Definicja, objętość i blask. Niestety... produkt solo, o dziwo, obciążył moje włosy! Owszem, były miękkie, błyszczące i zdefiniowane, ale przyklapnięte od nasady, co wydało mi się strasznie dziwne. Większość osób, które stosowały go solo, mogły pochwalić się lokami ze snów. Jak zwykle, u mnie nie było efektu WOW. Zdążyłam się przyzwyczaić, że największe perełki sieją spustoszenie na mojej głowie. Był przyklap... Nie taki jak po przedawkowaniu emolientów, ale był. Zawsze! Nie poprzestałam na próbach. 

Bounce Curl W DUECIE - tutaj kremo - żel spisał się zupełnie inaczej! Potraktowałam go jako odżywka b/s, co okazało się być strzałem w dziesiątkę! Oczywiście duetów było kilka, ale najlepiej współgrał z The Mane Choice Infused Biotin, o którym pisałam jakiś czas temu, w poście: The Mane Choice Crystal Orchid Biotin Infused Gel. Definicja? Była! Objętość? Była! Po całym dniu pojawił się puch, ale był on tak uroczy i tak spektakularny, że nie rzucał się w oczy! Wiecie, nie jak wtedy gdy przesadzicie z humektantami. :) Moje cienkie włosy nabrały efektu mega gęstych, co bardzo mnie zadowoliło. Bounce Curl Light Creme Gel duetowałam jeszcze z innymi stylizatorami np. Kemon Hair Manya Hi Density Curl. Tutaj efekt nie był tak powalający jak w przypadku The Mane Choice, ale również nie mogłam narzekać. Definicja boska, objętość nieco mniejsza, ale również zadowalająca.
(przewaga The Mane Choice Infused Biotin, Bounce Curl wgnieciony na wykończenie)
(przewaga Bounce Curl, The Mane Choice Infused Biotin wgnieciony na wykończenie)

Bounce Curl REANIMACJA - tutaj krótko... jako reanimator nie spisał się u mnie najlepiej. Owszem odświeżyłam loki, znów się zbiły, ale nie było objętości. Włosy w dotyku były klejące i pozostawiały osad na dłoniach.

Bogaty skład produktu powinien już po pierwszej stylizacji (solo) zapewnić Wam wszystko, tj. definicję, objętość i blask. W moim przypadku było inaczej, bo taki efekt uzyskałam w duecie z innymi produktami. Oczywiście nie oznacza to, że u Was będzie tak samo! Być może solo sprawdzi się bosko, od samego początku!

Do teraz, jeśli koniecznie muszę mieć GHD, używam Bounce Curl z moim ukochanym The Mane Choice Infused Biotin! <3 Do tego emolientowa maska przed stylizacją i nie muszę martwić się o włosową katastrofę.

Jak na swoją cenę, spodziewałam się troszkę lepszego działania (solo), ale nie będę zbytnio narzekała skoro w inny sposób sprawdza mi się dobrze. Nie jestem przekonana czy w najbliższym czasie kupię go ponownie, ale w przyszłości z wielką chęcią do niego wrócę. :) 

Jakie są Wasze doświadczenia z tym produktem? HIT czy KIT? :) 

Buziaki!

ANWEN, KIEŁKI PSZENICY I KAKAO - MASKA DO WŁOSÓW WYSOKOPOROWATYCH

Hej!

Jakiś czas temu nabyłam maskę ANWEN do włosów WYSOKOPOROWATYCH. Czaiłam się na nią od dłuższego czasu, ale cena mnie nie przekonywała. W końcu jednak dałam się namówić. Byłam bardzo ciekawa efektów, które większość włosomaniaczek zachwalała. Myślę sobie, czemu nie przetestować, może i u mnie zdziała "cuda". :) Jak sądzicie, HIT czy KIT?

ANWEN, KIEŁKI PSZENICY I KAKAO 

Skład:
AQUACETEARYL ALCOHOLTRITICUM VULGARE (WHEAT) GERM OILBEHENTRIMONIUM CHLORIDE (substancja myjąca/kondycjonująca)HONEYGLYCERINLANOLIN (emolient filmotwórczy)THEOBROMA CACAO SEED BUTTERPANTHENOLSILICONE QUATERNIUM-22 (silikon zmywalny łagodnym detergentem)POLYGLYCERYL-3 CAPRATE (emulgator/emolient)DIPROPYLENE GLYCOLCOCAMIDOPROPYL BETAINE (substancja myjąca)PHENOXYETHANOL (konserwant)BENZOIC ACID (konserwant)DEHYDROACETIC ACID (konserwant)PARFUMCOUMARINLIMONENELINALOOLCINNAMYL ALCOHOL.


ZAPACH: słodki, jakby czekoladowy? 
KOLOR: delikatnie żółty.
KONSYSTENCJA: bardzo gęsta, treściwa.
CENA: ok. 40 PLN. 
POJEMNOŚĆ: 200ml. 
OPAKOWANIE: plastikowy słoiczek.
DOSTĘPNOŚĆ: strona producenta, drogerie internetowe, sklepy stacjonarne. 
WYDAJNOŚĆ: tak.
ZGODNY Z CG: nie. 

O składzie:

Emolientowo - humektantowy, zawiera silikon zmywalny łagodnym szamponem. 

Działanie i efekty: 

ANWEN, KIEŁKI PSZENICY I KAKAO używam od ok. 4 miesięcy, zużyłam już pół opakowania. Chciałam napisać o niej wcześniej, ale wciąż czułam niedosyt... Wiele włosomaniaczek, w tym ogrom kręconowłosych zachwyca się nią. Teraz czas na moje zdanie. :)

Maskę stosowałam w różnych kombinacjach: z większą ilością emolientów, humektantów, z proteinami i bez nich, do stylizacji kremami i żelami. Przerobiłam chyba wszystkie swoje metody i dostępne kosmetyki! Miała nadawać objętości. Yyyy, u mnie nie nadawała. Miała sprawiać, że loki będą miały w sobie to coś - nie u mnie. Moje włosy po tej masce były ZWYCZAJNE. Jedyne co zauważyłam to ich miękkość nawet na mokro i wygładzenie. Te natomiast znikało kilka godzin po stylizacji. Nie ważne jakie mycie wykonałam, efekt pozostawał bez zmian. Podobne efekty jestem w stanie uzyskać przy użyciu 2x tańszych masek, dostępnych w każdym sklepie.

Samym produktem sobie nie zaszkodziłam. Składowo jest dobry, więc odżywił moje włosy, ale bez efektu WOW. ANWEN, KIEŁKI PSZENICY I KAKAO nie stało się moim "pewniakiem", którego mogę używać, gdy wymagam GHD w jakiś dzień. Takim pewniakiem jest np. GARNIER BANANA HAIR FOOD, który jest dużo tańszy, a również jest maską humektantowo-emolientową. Osobiście nie będę polecała jej dalej, jako produkt "złoty środek", "kup, a nie pożałujesz".
Od produktu, który kosztuje więcej, spodziewałam się czegoś lepszego. Choćby tego blasku, czy sprężystości włosów. Niestety się zawiodłam, tym bardziej po wszystkich zachwalankach w sieci. Teraz mocno zastanawiam się nad wypróbowaniem maski do włosów średnioporowatych. Być może tutaj leży mój problem? Moje włosy są zmienne, serio. Raz zachowują się jak wysoko-, raz jak średnioporowate. Większą nadzieję pokładam teraz w odżywkach niż w maskach i chyba w nie się zaopatrzę. Są tańsze, mniej będzie szkoda, jeżeli się nie sprawdzą.

Nie lubię opisywać produktów, które mnie nie zadowoliły, ale wiem że produkty ANWEN są bardzo pożądane wśród kręconowłosych, stąd moja recenzja. :) Mam nadzieję, że dzisiaj opisana maska, u Was sprawdziła się dużo lepiej i jesteście zadowoleni. U mnie pozostaje zwyczajna. Użyję, ale gdy tylko będę potrzebowała GHD, sięgnę po swoje pewniaki. 

To jak? Jakie macie doświadczenia z maską do "WYSOKOPORÓW"? :)

Buziaki!

PS. Przed zakupem, kilka z Was napisało do mnie, że miała podobne efekty, a sama maska jest mocno przereklamowana. Kupilibyście następną?