Aktualizacja włosowa - GRUDZIEŃ

Aktualizacja włosowa - GRUDZIEŃ


Cześć Kochani!

Wiem, że zawiodłam w poprzednim miesiącu, jeżeli chodzi o włosową aktualizację, ale miałam mega wielkiego, włosowego doła! Obiecałam, że następna aktualizacja pojawi się na pewno, a słowa zawsze dotrzymuję. Grudniowa włosowa aktualizacja jest gotowa!
Grudzień minął zaskakująco szybko, nawet nie wiem kiedy przeleciały mi wszystkie włosingi. Co umyłam głowę to nadchodził kolejny dzień mycia. Oby styczeń nieco zwolnił tempa. :)



Standardowo loki miały swoje humory, jednak w grudniu często współpracowały i prezentowały się bardzo dobrze. Objętość oczywiście bez zmian... na razie lepiej nie będzie. Chyba muszę się pogodzić z mysim ogonkiem. Lekarzom nie można ufać ani powierzać swojego zdrowia. Już bity rok szukam przyczyny wypadania i wciąż cisza...

Wprowadziłam minimalne zmiany co do mycia skóry głowy... Doszłam do wniosku, że łagodny szampon jest dla mnie za słaby. Kupiłam szampon z Babuszki Agafii, który zawiera jedną z mocniejszych myjących substancji. Nie zauważyłam niepokojących zmian, więc stosuję go do codziennego mycia. 


Kosmetyki, których używałam w grudniu:

Oleje: olej słonecznikowy, olej lniany, olej rzepakowy;

Odżywki do mycia na długości: Kallos Color, Petal Fresh Citrus & Aloes;

Szampony: Ziaja z figą, Babuszka Agafia na zmrożonej wodzie, Wax Pilomax Pure Wax;

Maski: Biovax Opuntia Oil & Mango, Kallos Multivitamin, Kallos Color, O`herbal do włosów kręconych i niezdyscyplinowanych, Dove Advanced Hair Series Quench Absolute, Wax Pilomax Henna Wax NaturClassic;

Stylizatory: Tigi Curlesque, Tigi Foxy Curls, Kemon High Density, African Pride, Nivea Flexible Curls & Care, Ziaja intensywna regeneracja wersja z miodem;

Olejki zabezpieczające: Isana Oil Care;

Peeling: Pharmaceris H-STIMUPEEL;

Kuracja / suplementy: brak;

Witaminy i inne: wit. B - kompleks, wit. D3, cynk, żelazo;

Produkty zaznaczone kolorem zostały użyte do ostatniego mycia - zdjęcia aktualizacyjne. 

Na zdjęciach widać, że włosy są lekko spuszone, ale dużo przeszły w dzień robienia zdjęć, więc im wybaczam! :D 





Jak to w Nowym Roku, mam kilka postanowień. Jednym z nich jest zapuszczenie włosów oraz zahamowanie wypadania. Przy kolejnym myciu zmierzę pasmo kontrolne i w co miesięcznej aktualizacji będę zdawała relację, czy cokolwiek urosło! :)

We wtorek wybieram się na konsultację z hematologiem, odnośnie bałaganu w wynikach badań. Ta wizyta to moja ostatnia deska ratunku w sprawie wypadających włosów... Trzymajcie kciuki! <3 

A jak Wasze loki podczas "zimy"? :)

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami:

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie
 
TIGI CATWALK CURLESQUE, CURLS ROCK AMPLIFIER - definiujący KREM DO LOKÓW

TIGI CATWALK CURLESQUE, CURLS ROCK AMPLIFIER - definiujący KREM DO LOKÓW


Dzień dobry w Nowym Roku!

Kilka dni mnie tu nie było, ale musiałam nabrać sił i zregenerować się do działania! :) 

Przyszła odpowiednia pora na zrecenzowanie bardzo popularnego i w dużej części lubianego kremu do loków, Tigi Catwalk Curlesque. Stylizatory stanowią nieodłączny element pielęgnacji kręconych włosów. Bez nich, w kilka chwil powstałby mega puch i szopa na głowie. Krem, o którym dzisiaj mowa z pewnością jest Wam znany. Jeżeli nie z własnych doświadczeń, to z opinii innych kręconowłosych. Jakie są moje odczucia wobec niego? Dowiecie się już za chwilę!



Tigi Curlesque posiadam od tegorocznych wakacji. Kupiłam go po Waszych propozycjach i świetnych opiniach. Moje włosy bardzo lubią kremy stylizujące, więc pomyślałam, że Tigi będzie dla mnie idealny. Bardzo spodobała mi się również jego szata graficzna, ma pazur!

Tigi Catwalk Curlesque nabyłam za pośrednictwem strony www.iperfumy.pl. Koszt to ok. 30 PLN/150 ml. Z pewnością znajdziecie go w innych sklepach internetowych bądź w dobrych hurtowaniach fryzjerskich.

Krem zamknięty jest w bardzo solidnym opakowaniu, identycznym jak Isana Pure Locken (różnią się oczywiście kolorami). Opakowanie wyposażone jest w pompkę ułatwiającą dozowanie produktu.




Skład:

Water, Polyquaternium-37CyclopentasiloxaneVP/DMAPA Acrylates Copolymer, Polyquaternium-11, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Fragrance (Parfum), Phenoxyethanol (konserwant), Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, C12-15 Alkyl Benzoate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej z nasion słonecznika), PPG-1 Tridaceth-6, Disodium EDTA, Alcohol Denat, PVP/Dimethylaminoethylmethacrylate Copolymer, Panthenol, Iodopropynyl Butylcarbamate (konserwant), Simmondsia /Chinensis Seed Oil (olej jojoba), Butylene Glycol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract (wyciąg ze słonecznika), Chitosan (silnie nawilżający wielocukier), Bacopa Monniera Extract (wyciąg z  brahmi), Glycerin, Sodium Hydroxide (regulator pH), Hydroxyethylcellulose (regulator konsystencji), Butylphenyl Methylpropional, Amyl Cinnamal (jaśmin), Citronellol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Limonene, Linalool


Skład należy do tych dłuższych, co w nim znajdziemy? Dwa antystatyki, jeden silikon lotny, dwie substancje filmotwórcze, sporo emolientów (w tym oleje), dwa emulgatory, składniki aktywne w postaci ekstraktów/wyciągów, trzy humektanty oraz kilka kompozycji zapachowych. Jedynym kontrowersyjnym składnikiem tego stylizatora jest alkohol denat. Osobiście staram się go wykluczać z włosowej diety, jednak w tym kosmetyku dałam mu szansę. Niestety... w moim przypadku czuć jego działanie, co bardzo mnie zawiodło.
  
Konsystencja kremowa, zbita, nie lejąca się, ale delikatnie klejąca w kolorze białym. Wydaje mi się, że produkt na dłoniach zachowuje się podobnie do Renee Blanche Bheyse Curly Time, wydaje się być śliski? Tłusty? Coś w ten deseń. Na suchych włosach nie czuć, aby się kleiły lub były tłuste, za to duży plus!




Zapach Curlesque bardzo przypomina mi zapach szamponu dla dorosłych. Jak byłam dzieckiem właśnie tak pachniały dla mnie szampony mojej mamy, tak... poważnie! Zapach delikatny, odrobinę kwiatowy i słodki, ale wyjątkowy. Podoba mi się!

Krem dość dobrze rozprowadza się na włosach, dobrze się wchłania, dlatego należy uważać, bo można przesadzić z ilością.

Przejdźmy do mojej oceny...

Zanim w ogóle zrecenzuję jakiś produkt, używam go kilka bądź kilkanaście razy. Z tym było tak samo. Mogę śmiało powiedzieć, że zużyłam już 3/4 opakowania, na same "testy". Niestety, zawiodłam się. Po tylu pozytywnych opiniach myślałam, że Tigi naprawdę jest taki boski! W moich oczach wypada zwyczajnie, czasami nawet kiepsko. Bardzo często mam sklejone, postrączkowane loki, których nie idzie za chiny odgnieść. 
Curlesque używałam na różne sposoby: solo, w towarzystwie innego stylizatora lub odżywki b/s. Bezskutecznie. Loki nie były zdefiniowane tak, jakbym chciała. Ponadto po wysuszeniu stają się matowe i delikatnie szorstkie. Po kilku godzinach są nijakie. Często się puszą i mimo reanimacji nie są "do wyjścia". Źle się czuję, gdy użyję go do stylizacji. Mam ochotę założyć worek na głowę. Moja ocena - 3/5. Poniżej efekty. 
(PS. pierwszy raz na zdjęciach widać u mnie skórę głowy :( kiepsko)





Dla porównania poniżej zdjęcie loczków po innym stylizatorze, o którym już niebawem napiszę. :) Widać różnicę, prawda?





Pierwszy raz spotkałam się z takim efektem, po użyciu naprawdę polecanego i rzekomo dobrego, stylizatora. Krótko mówiąc - zawiodłam się.

Na swoje włosy zużywam ok. 3 pompek + niewielką ilość "dodatkowego stylizatora" (pasek 2-3 cm). Dzięki temu Tigi starcza mi na dłuuuugo, więc kolejny plus za wydajność. Kolejną butelkę na pewno KIEDYŚ sobie sprawię, dam mu jeszcze szansę. Być może moje loki muszą do niego dojrzeć. Nie jestem w stanie go Wam polecić, ponieważ u mnie totalnie się nie sprawdził. Jeżeli go testowaliście, dajcie znać jak się spisał!

Tym czasem kończę opakowanie, które posiadam i biorę się za testy nowych stylizatorów, które już nabyłam! A może Wy dacie mi jakieś propozycje kosmetyczne? :)

Buziaki Kochani! <3 



Bądź na bieżąco z postami! 
 
https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391

http://www.facebook.com/curlyclaudie

http://www.instagram.com/curlyclaudie
 

Peeling SKÓRY GŁOWY - jakie niesie korzyści?

Peeling SKÓRY GŁOWY - jakie niesie korzyści?


Cześć Kochani!

Święta, święta i po świętach! Odpoczęliście? Teraz trzeba wziąć się do pracy, samo się nie zrobi! :)

Ostatnio na blogu pojawiały się głownie recenzje, dlatego dzisiaj mam dla Was coś pielęgnacyjnego. Aspekt, o którym większość z nas bankowo zapomina, a jest o bardzo ważnym elementem w pielęgnacji. Mowa o peelingu skóry głowy!



Od skóry głowy wszystko się zaczyna, można rzec że wyrasta. Dlatego warto zadbać i o tę część głowy, ponieważ jej pielęgnacja jest równie ważna jak dbanie o włosy na długości.

Peeling - nic innego jak oczyszczenie skóry głowy z zanieczyszczeń, łoju, obumarłych włosów, a także zrogowaciałego naskórka.

Peeling ma za zadanie uregulować pracę gruczołów łojowych, dzięki czemu skóra naszej głowy pozostanie świeża na dłużej. Przyczynia się również do zniwelowania łupieżu. W parze z peelingiem idzie masaż, który poprawia krążenie krwi oraz wpływa korzystnie na dotlenienie i odżywienie cebulek włosów. Oczyszczona skóra głowy znacznie lepiej będzie wchłaniała substancje aktywne zawarte w kosmetykach.


Zalety regularnego wykonywania peelingu:

♦ uregulowanie pracy gruczołów łojowych;
♦ pobudzenie krążenia i dotlenienie cebulek włosów;
♦ lepsza wchłanialność substancji aktywnych;
♦ zniwelowanie łupieżu;
♦ pobudzenie mieszków (stymulacja porostu);
♦ uniesienie włosów od nasady;
♦ usunięcie zanieczyszczeń i obumarłych włosów;
♦ zrelaksowana i rozluźniona skóra głowy (zaleta masażu);
♦ stymuluje porost nowych włosów;

Na pierwszy rzut oka widać, że regularne stosowanie peelingu może przynieść same korzyści! Ważne też, aby wybrać odpowiedni peeling do naszej skóry głowy.

W internecie jest mnóstwo przepisów na domowe papki peelingujące. Sama jednak korzystam z produktów profesjonalnych, do których mam zaufanie i o nich Wam napiszę. Domowe peelingi nie przynosiły u mnie należytego efektu w porównaniu do kosmetyków specjalistycznych. Do tej pory miałam okazję wypróbować dwa peelingi. Bandi tricho - peeling (peeling trychologiczny - enyzmatyczny) recenzja TUTAJ oraz peeling Pharmaceris H STIMUPEEL (peeling mechaniczny - z drobinkami). Z obu jestem bardzo bardzo zadowolona i na pewno przy nich pozostanę. Dodatkowo przy okazji mam zamiar wypróbować nowy peeling trychologiczny od Elfapharm. Ale o tym kiedy indziej! 


Jak często stosować peeling skóry głowy?

W zależności od potrzeb. Na jednym kosmetyku będzie napisane raz na dwa tygodnie, na drugim raz na tydzień. Sama stosuję peeling raz w tygodniu (co drugie mycie) i Wam też tak polecam.


Kiedy i jak aplikować?

To zależy od peelingu. Bandi TRICHO - PEELING nakładam przed myciem włosów, na suchą skórę głowy. Natomiast Pharmaceris H STIMUPEEL stosuję również przed myciem, ale po zwilżeniu skóry głowy. Całość wmasowuję przez kilka minut w skalp po czym spłukuję i nakładam całą resztę kosmetyków. Przy loczkach bywa ciężko dotrzeć w każdy zakamarek, dlatego polecam robić przedziałki w równych odstępach (ok. 2 cm). Jeżeli natomiast jesteście zbyt leniwi, nakładajcie jak leci. Pod palcami z pewnością wyczujecie miejsca, w które kosmetyk nie dotarł. Skórę głowy polecam masować przynajmniej 5 minut.


Wykonując peeling skóry głowy pamiętaj o:

♦ delikatności i dokładności, nigdzie się nie spieszcie. Peeling róbcie powoli i dokładnie, aby nie poranić skóry głowy.

♦ systematyczność; aby zabieg przyniósł zadowalające efekty, ważne jest aby wykonywać go regularnie.

Sama jeszcze do niedawna lekceważyłam tę czynność, jednak po wizycie u trychologa TUTAJ, wyniosłam dużo wiedzy na ten temat i postanowiłam wdrożyć regularny peeling w swoje życie. Mam dwa ulubione peelingi, których używam naprzemiennie. Uwielbiam to uczucie świeżości po wykonanym zabiegu! Skóra głowy jest wtedy zaskakująco gładka i odświeżona. Jeżeli tylko macie możliwość, zachęcam do regularnego peelingu skóry głowy! To tylko kilka minut dłużej podczas włosingu, a efekty są zadowalające. 

Jaki jest Wasz ulubiony peeling? Stawiacie na rozwiązania naturalne, czy kupujecie gotowe, specjalistyczne kosmetyki? Piszcie! 

Buziaki! 

zdjęcie główne: www.pexels.com


Bądź na bieżąco z postami: 

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie

ShinyBox grudzień 2017 - moje pierwsze pudełko!

ShinyBox grudzień 2017 - moje pierwsze pudełko!


Cześć Kochani!

Jak Wam idą przygotowania do świąt? Ciasta upieczone? Prezenty zapakowane? :) A może macie już plany na Sylwestra?

Dzięki dzisiejszemu postowi i produktom jakie w nim znajdziecie, będę mogła otworzyć nową serię postów! Jaką? Dowiecie się już nie długo! Na pewno będzie KOSMETYCZNIE!



Na początku miesiąca dostałam maila z małym rabatem na pierwsze pudełko jakie zamówię z www.shinybox.pl. Pomyślałam, że zrobię sobie mały prezencik pod choinkę, tym bardziej że seria grudniowa shinybox jest typowo świąteczna. Pudełeczko zamówiłam, w połowie tego tygodnia już je odebrałam. Z racji, że było to pudełko z rabatem i należało pierwszych, które zamówiłam, wersja została troszkę "okrojona". Ale i tak się cieszę! Co się w nim znalazło? Patrzcie! :)




Dwa produkty pełnowymiarowe:

Barnängen - żel pod prysznic w cenie 24.99 zł / 400ml

Farmona - Dermacos ANTI-REDNESS micelarny płyn do mycia twarzy 200ml w cenie od 10.50 zł do 48.00 zł



Następne produkty zaliczały się do tych mniejszych:

Efektima - peeling + maska do dłoni w cenie 2.59 zł / sztuka

Food by Ann - Pocket Energy Bar (u mnie wersja z kokosem i bananem) w cenia 3.89 zł / 35g

éprouvage - kieszonka z włosowymi próbkami (szampon, odzywka, maska i spray nadający objętość)  w cenie 30 zł / zestaw






Poza wyżej wymienionymi kosmetykami, znalazłam jeszcze próbkę kremu do rąk Orphica oraz kilka karteluszek z kodami rabatowymi. 

Do pudełka została dołączona rozpiska z kosmetykami jakie mogły znaleźć się w boxie. Przy większości z nich widniała informacja "produkt otrzymały klientki, których grudniowy zestaw shinybox będzie min. (tutaj kolejno) drugim, szóstym itd. w ramach jednej subskrypcji bądź aktywnego pakietu". Ja jako "świeżak" dostałam tę wersję "okrojoną". Mimo tego nie narzekam. Nie żałuję ze względu na to, że zakupiłam box z 50% rabatem. Inaczej byłabym baaardzo nie pocieszona! 

Jako włosomaniaczka liczyłam oczywiście na coś włosowego. Coś drobnego się znalazło! Niestety zmartwił mnie skład, ale o tym w innym poście! Kosmetyki do codziennego użytku z pewnością mi się przydadzą! Akurat uwielbiam wszelakie żele pod prysznic. :) Przetestuję i podzielę się z Wami wrażeniami :) Ciekawi?

Samo pudełko, pakowanie i urok oceniam bardzo dobrze! Bardzo miło otwierało mi się box, pewnie dlatego, że uwielbiam takie paczuszki! :) 

Są wśród Was osoby, do których regularnie przychodzą śliczne pudełka z Shinybox? Może dopiero chcecie się skusić? Piszcie!

Zamów swoje pudełko TUTAJ! 

A tym czasem życzę wszystkim Wam wesołych, pogodnych, radosnych i spokojnych świąt w gronie najbliższych osób. Oby prezenty były trafione, a Sylwester upojny! Wszystkiego dobrego :)

Buziaki!


Bądźcie na bieżąco z postami! :) 

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391

http://www.facebook.com/curlyclaudie

http://www.instagram.com/curlyclaudie
 
Suszarka REMINGTON D-5219 z DYFUZOREM

Suszarka REMINGTON D-5219 z DYFUZOREM


Cześć Kochani!


Na początku chciałabym Was przeprosić, że nie ukazała się listopadowa włosowa aktualizacja. Spowodowane jest to moim totalnym dołem, który dotyczy wypadania włosów... Nie mogę znieść widoku zdjęć, na których moje włosy prawie wcale nie mają objętości... Porównując zdjęcia sprzed roku a teraz, różnica jest ogromna. Wypadanie włosów stało się problemem spędzającym mi sen z powiek, dlatego bardzo Was przepraszam. Postaram się, aby w styczniu sytuacja się nie powtórzyła.
A teraz do sedna!

Na szczęście w sobotę pojawiło się trochę więcej światła w moich czterech kątach, dzięki czemu mogłam porobić zdjęcia do postów! Dzisiaj podzielę się z Wami recenzją suszarki z dyfuzorem, którą każda kręcona głowa powinna posiadać w swoich włosowych akcesoriach. :) Więcej niezbędnych akcesoriów znajdziecie w TYM poście.



Zacznę od tego, że od momentu kiedy zaczęłam jakkolwiek dbać o loki, przez moje ręce przeszły trzy, porządne suszarki. Tych zwykłych nie liczę, ale taką miałam tylko jedną. Pierwszą, którą zakupiłam ok. trzech lat był Remington D-5220 . Niezawodny! Ale przyszedł czas na zmiany. Kupiłam, z pewnością znanego, Philipsa HP8232. Klapa. Wydała mi się być niesolidna, plastikowa, długo suszyła włosy - po prostu nie to. Oddałam ją mamie, a sobie sprawiłam kolejnego Remingtona D-5219, o którym dzisiaj Wam opowiem!

Jeżeli mowa o suszarkach, z pewnością mam słabość to tych z firmy Remington. Są solidne, czuć że trzyma się ją w ręku. Należą do tych poręcznych i nie dużych. Idealne!



Remington D-5219 posiadam od lipca 2017r. Kupiłam go w ciemno, nie czytając żadnych opinii o nim. Jak już wspomniałam, suszarki Remingtona są boskie! Dlatego też nie bałam się tego zakupu.
Zakupu dokonałam w sklepie Euro RTV I AGD, zapłaciłam 120 PLN. Bardzo często jednak są przeceny, wtedy możecie dostać suszarkę za 99 PLN.

Suszarka wyposażona jest w 3 wymiennie nasadki, w tym oczywiście dyfuzor, na którym dziś się skupię (pozostałe nasadki przedstawię Wam w innym poście). Sam dyfuzor również jest bardzo solidny. Wykonany z dobrego jakościowo plastiku. Jest gruby, więc przy upadkach mało prawdopodobne, że coś się złamie i odpadnie. Ząbki dyfuzora mają długość ok. 4/5 cm. Myślę, że jest to dobra długość, aby dostatecznie porozdzielać pasma loków. Ponadto mają dość duże otwory (podobnie jak cały dyfuzor), dzięki czemu włoski szybciej schną.




Susząc włosy możemy skorzystać z trzech ustawień temperatury nawiewu (letni, ciepły, gorący) oraz dodatkowego przycisku zimnego powietrza, oznaczonego śnieżynką. Suszarka posiada dwa ustawienia szybkości nawiewu. Osobiście korzystam z tego pierwszego - wolnego. Włosy schną w normalnym tempie, a przede wszystkim nie są narażone na zniszczenia.

Suszarka jest wyposażona w funkcję pielęgnacji jonowej. Dzięki niej łuski włosa zostają wygładzone, a włosy nie elektryzują się.




Mój poprzedni Remington posiadał jeszcze funkcję turbo, której bardzo brakuje mi przy tym modelu. Ale cóż, nie można mieć wszystkiego. ;)

Jak przy większości tego typu urządzeń, znajdziemy również uchwyt, na którym można zawiesić suszarkę. Tylna siatka jest bardzo łatwa do zdjęcia oraz do wyczyszczenia.




Sama suszarka jest bardzo mała (mniejsza od standardowych suszarek Remingtona), dzięki czemu łatwiej ją spakować. Sprzęt jest solidny, twardy, nic nie lata, nic nie zgrzyta i nie odstaje. Krótko mówiąc jest naprawdę porządny!



Na wyżej opisany sprzęt nie mogę narzekać. Sprawdza się naprawdę świetnie! Uwielbiam tę suszarkę. Nigdy nie mam problemu ze spuszonymi bądź naelektryzowanymi włosami, te są zawsze dobrze zdefiniowane i utrwalone. Nie oszukujmy się, dobra suszarka z dobrym dyfuzorem to część sukcesu!



Z czystym sumieniem mogę go Wam polecić! Myślę, że każdy oraz każda z Was powinna posiadać podobny sprzęt. Z całego serca polecam Wam suszarki marki REMINGTON! Moim zdaniem nie ma lepszych! Kto podziela moje zdanie? :)

Jest ktoś, kto również używa tego samego sprzętu co ja? Piszcie!

Buziaki!

Bądź na bieżąco z postami! 

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.instagram.com/curlyclaudie
http://www.facebook.com/curlyclaudie


WASZE WŁOSOWE HISTORIE

WASZE WŁOSOWE HISTORIE




Cześć Kochani! :) 

Zanim przejdę do sedna tego postu, pozwolę sobie na małą dygresję. Publikując TEN SAM wpis jakiś czas temu, spotkałam się z trzema niekoniecznie korzystnymi komentarzami oraz dość dziwną dla mnie sytuacją. Nie będę się rozwijała, wszystko zawarłam w TYM poście. Nie zamierzam rezygnować z zaplanowanych serii i postów, więc oto jest! Nowa, dość ciekawa seria postów.

Z racji, że jest Was tutaj dużo, z dnia na dzień coraz więcej, mam dla Was ciekawą propozycję. Co powiecie na serię postów "wasze włosowe historie"?




Seria będzie miała na celu pokazanie, jak zmieniały się Wasze włoski na przestrzeni czasu. NIE TYLKO LOKI! Czy od zawsze się kręciły, czy zaczęły dopiero w pewnym momencie Waszego życia? Jeżeli jesteście po włosowych "przejściach" z lokami, falami i włosami prostymi jak druty, macie szansę opowiedzieć o tym innym włosomaniakom.

Dzięki Wam prowadzenie bloga stało się dla mnie jeszcze większą pasją i dobrą zabawą, za co serdecznie Wam dziękuję! Dajcie mi mega kopa do działania! Nie sądziłam, że spotkam się z tak miłym przyjęciem z Waszej strony. :)


Czego spodziewam się w Waszych włosowych historiach?


♦  historii życia włosów od Waszych najmłodszych lat, aż po dziś dzień;
♦  przede wszystkim zdjęcia, im więcej tym lepiej!; 
♦  krótki opis Waszej pielęgnacji przez cały ten czas;
♦  czy kochaliście swoje czupryny od zawsze, czy wręcz przeciwnie - nienawidziliście ich;
♦  kilka słów od Was, jak czujecie się z najpiękniejszymi włosami świata;
♦  wszystko co według Was może okazać się przydatne;

Jeżeli zmagacie się z problemem wypadających włosów, również piszcie! Może w ten sposób pomożemy innym włosomaniakom zwalczyć problem :) 

Historie możecie wysyłać na mój adres e-mail:

curlyclaudie@wp.pl


Czas na przesyłanie historii jest nieokreślony. Będzie to seria, która z czasem będzie się tylko powiększała. Na blogu jak i instagramie, będzie otagowana #waszewłosowehistorie #WWH.

Mam nadzieję, że nowa seria przypadnie Wam do gustu i zechcecie pomóc mi rozchulać przyszłą serię "WASZE WŁOSOWE HISTORIE". Czekam na wiadomości Kochani! :*


Dla zachęty i zobrazowania zadania, moja włosowa historia! LINK TUTAJ.


W razie pytań zapraszam do kontaktu. Bardzo się cieszę, że mogę być tutaj z Wami i przede wszystkim dla Was! :) 


 

Buziaki. :* 

Bądź na bieżąco z postami! 

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391

http://www.facebook.com/curlyclaudie

http://www.instagram.com/curlyclaudie

Isana OIL CARE - OLEJEK ZAPEZPIECZAJĄCY

Isana OIL CARE - OLEJEK ZAPEZPIECZAJĄCY


Cześć Kochani!

Dziś udało mi się zrobić kilka fotek na zapas, więc w najbliższym czasie wpisy będą pojawiały się częściej. Ostatnio trudno o dobre światło, musiałam pokombinować, aby zdjęcia wyszły ładnie. Myślę, że nie są tragiczne :D



Przyszła pora na krótką recenzję produktu zabezpieczającego włosy. Zima i mrozy zbliża się wielkimi krokami, a u niektórych już nawet zawitała. Warto pamiętać o należytym zabezpieczeniu włosów, które uchroni przed uszkodzeniami i mrozem. Więcej o pielęgnacji kręconych włosów zimą możecie przeczytać TUTAJ

Isana Oil Care możecie kupić stacjonarnie w Rossmannie. Standardowa cena to 14.99 PLN / 100 ml. Często jednak znajdziecie go na promocji w cenie ok. 11 PLN.


Olejek zamknięty jest w porządnej, lecz "miękkiej" buteleczce o pojemności 100 ml. Produkt można dozować za pomocą pompki, co zdecydowanie ułatwia sprawę!



Skład:

Cyclopentasiloxane, Cyclomethicone, DimethiconolHelianthus Annuus Hybrid Oil, Helianthus Annuss Seed Oil, Parfum, Argania Spinosa Kernel Oil, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Benzyl Salicylate, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Citral, CI 40800 (barwnik)

Skład nie należy do zachwycających, ale jak na olejek zabezpieczający, idealny na zimę - może być.
Znajdziemy 3 silikony - lotne oraz łatwe do usunięcia za pomocą łagodnego szamponu, 3 oleje: olej słonecznikowy (hybrydowy), olej z nasion słonecznika oraz olej arganowy. Następnie już tylko kompozycje zapachowe, których jest sporo.

Olejek przeznaczony jest dla osób, które nie stosują metody Curly Girl (ze względu na silikony).

Konsystencja mocno gęsta, oleista, lecz nie tak lejąca jak oleje spożywcze. Kolor intensywnie pomarańczowy. Zapach bardzo przyjemny, intensywny, przypomina mi delikatnie mydła Dove zmieszane z kompozycją kwiatową. Zapach utrzymuje się na mokrych jak i na suchych włosach.



Po użyciu włosy są miękkie oraz dostatecznie wygładzone.  Do tej pory używałam olejków Marion bądź Bioelixire z Biedronki, których działanie oceniam takie 3,5/5. Zdecydowałam, że czas na małe zmiany, nabyłam Isanę. Przyznam, że ta świetnie sprawdza się jako zabezpieczacz oraz reanimator spuszonych włosów! Wystarczy odrobina olejku, aby ujarzmić spuszoną grzywę. Idealnie sprawdzi się podczas mroźnych dni.

Jak na swoją cenę i skład, Isana Oil Care jest naprawdę niezły! Ponadto jest łatwo dostępny. Z czystym sercem mogę go Wam polecić, myślę że warto spróbować mając pod ręką tak ciekawy produkt. :)

Macie już o nim swoje zdanie? Piszcie! :)

Plany na Sylwestra są? :D
Buziaki! <3


Bądź na bieżąco z postami! :)

https://www.bloglovin.com/blogs/curlyclaudie-swiadoma-pielegnacja-kreconych-19171391
http://www.facebook.com/curlyclaudie
http://www.instagram.com/curlyclaudie